OKÓLNIK PIERWSZY

Szlachetny, wielmozny i wielce szanowny Panie, obok zyczenia swietego, we wszystkich rzeczach obecnego Boga, który zawsze jest pełnia wszystkich rzeczy i siła wszystkich istot, szczesliwego, spokojnego, dostatniego Nowego Roku i wszelkiej zbawiennej pomyslnosci.

2. Chociaz jako człowiek prostomyslny nigdy nie zamierzałem w czasie moich ziemskich dni konwersowas z tak dostojnymi ludzmi o moich darach danych mi przez Boga z jego miłosci i łaski, a tym bardziej z ich powodu nawiazywas z nimi znajomosci, lecz, skoro zostało mi zapalone to dostojne swiatło i napadł na mnie ognisty ped, jedynym moim pragnieniem było napisanie o tym, co własciwie widziałem i rozpoznałem w tym duchu, a potem zachowanie przy sobie moich pism.

3. Widziałem dobrze, co miało sie wydarzys w przyszłosci, jednak musiałem sie pilnowas, gdyby moje pisma zostały ogłoszone, co nigdy nie przyszłoby mi to do głowy, gdyz uwazałem sie za zbyt naiwnego i sadziłem, ze zapisuje jedynie dla siebie ten piekny wianuszek pereł i przyciskam go do mego serca.

4. Poniewaz jako człowiek nader prostomyslny nie pojmowałem tego własciwie, chos widziałem na własne oczy, ze Bóg ma wobec tego zupełnie inne zamiary niz kiedykolwiek podejrzewałem. Dopiero nabierałem doswiadczenia i przekonałem sie, ze przed Bogiem nie liczy sie autorytet osoby, lecz kto mu sprzyja, ten jest mu miły i w nim zapuszcza swoja istote. Jedynie on bo

wiem jest dostojnikiem i pragnie objawias sie w maluczkich dajac do poznania, w jaki sposób istnieje to panstwo i siły jego, i nie lezy to w dociekaniu ludzkiego rozumu albo w niebiosach i ich mocach. Skoro nie pojmuja go tedy te same moce, dlatego ma upodobanie do objawiania sie w kims nieznacznym, w którym rozpoznaje sie we wszystkich rzeczach.

5. Takze siły niebios nieustannie staraja sie objawias swietego Boga w wizerunkach, wytworach i barwach, ze jest w stanie rozpoznas sie we wszystkich rzeczach. W człowieku objawienie Boga moze zachodzis o wiele dostojniej i jasniej, gdyz nie jest on istota ze stworzonego swiata, lecz jego siła, materia i własna istota, która jest sam Bóg, współdziała z wszystkimi trzema zasadami istoty boskiej i w nich sie miesci.

6. Człowiekowi w jego upadku w boskim stworzeniu nic nie zostało odebrane jak tylko boskie swiatło, w którym miał zys, rzadzis i bys w Bogu w doskonałej miłosci, pokorze, łagodnosci i swietosci, a przeto jess chleb niebianski ze słowa i boskiej siły i zys w doskonałosci równej aniołom.

7. Takie swiatło, które w drugiej zasadzie w Bogu swieci wiecznie, które jest jedyna przyczyna radosci, miłosci, pokory, delikatnosci i miłosierdzia, umkneło człowiekowi w jego upadku i jest przed nim zakryte, gdyz pierwszy człowiek swoja imaginacje, zadze i tesknote ukształtował jakby w swojej matce wielkiego swiata, wstawił w matke natury i zapragnał pokarmu pierwszej zasady. W niej znajduja sie podłoze i narodziny natury, tam miesci sie zródło gniewu i najprzerazliwsze narodziny, z których wzieły sie wszystkie namacalne rzeczy tego swiata. Stało mu sie tak dlatego, poniewaz takze znajdował sie na tym samym korzeniu.

8. Czyli wedle ciała, jak tez wedle ducha został dzieckiem tego stworzonego swiata, który rzadzi nim, popedza i prowadzi go, jak tez karmi i poi, i przyjał w siebie kruchoss i udreczenie,

i otrzymał zwierzece ciało, a ono znowu musi sie rozpass w jego matce. Nie miał bowiem posiadas tej monstrualnej postaci. Nie miała nad nim panowas konstelacja wielkiego swiata, gdyz w sobie ma własna konstelacje, i ta współdziała ze swietym niebem drugiej zasady boskiej istoty, to jest: z poczatkiem i narodzinami boskiej natury.

9. Człowiek przeto nie został zniszczony, chos nie jest juz tym samym pierwszym człowiekiem stworzonym przez Boga. Otrzymał jedynie te monstrualna postas, która jest łamliwa i swój poczatek ma tylko i wyłacznie z zewnetrznej i trzeciej zasady, i obudziła w nim ona bramy pierwszej zasady stanowiacej zródło powagi. Bez niej płonie ono jeszcze w wielkim stworzonym swiecie i w pełni zapali sie w potepionych.

10. Lecz człowiek prawdziwy, którego stworzył Bóg, ten jedynie jest autentycznym człowiekiem, jaki wciaz jeszcze istnieje zakryty w tym człowieku zepsutym. I dlatego nie zapiera sie samego siebie w swojej zwierzecej postaci i nie zyje wedle tego samego pedu i woli, lecz oddaje sie Bogu zmysłami i mysleniem, dlatego ten sam człowiek zyje w Bogu a Bóg sprawia w nim chcenie i działanie, skoro wszystko jest w Bogu. Naprawde ten swiety człowiek, który jest zakryty w monstrualnym, istnieje równoczesnie w niebie jako Bóg a niebo jest w nim, i rodzi sie w nim serce albo swiatło Boga. Jest ono Bogiem w nim a on jest w Bogu. Bóg jest mu blizszy niz to zwierzece ciało, gdyz zwierzece ciało nie jest jego ojczyzna, gdzie jest u siebie, lecz wraz z nim zyje poza rajem.

11. Człowiek prawdziwy, który na nowo narodził sie w Chrystusie, nie istnieje zatem na tym swiecie, lecz w raju Boga. I chociaz przebywa w ciele, tedy zyje przeciez w Bogu. Aczkolwiek zwierzece ciało umiera, tedy jednak nic nie obchodzi to nowego człowieka, lecz tym bardziej ze swiata odrazy i domu udreki podaza do swojej ojczyzny. Nie potrzebuje oddzielenia, gdyz wie, ze

wybiera sie tam, gdzie bedzie mu lepiej, jednak w nim objawia sie Bóg.

12. Dusza człowieka jest z pierwszej zasady Boga, lecz nie jest ona w człowieku swieta istota. W drugiej zasadzie wszakze objawia sie w Bogu i jest boskim stworzeniem, gdyz tam rodzi sie boskie swiatło. Dlatego, skoro w niej rodzi sie swiatło, w ten sposób Bóg nie jest w niej, gdyz zyje ona w najpierwotniejszym, powaznym zdroju. Niewiele jest tam odrazy w sobie samej. A gdy rodzi sie swiatło, wtedy jest radoscia, miłoscia i rozkosza stworzenia, a nowy człowiek, który jest dusza, zyje w Bogu. Jak tedy nie chciałby bys poznaniem tam, gdzie Bóg jest w stworzeniu?

13. Otóz w chceniu, pedzeniu i bieganiu stworzenia nie miesci sie rozpoznawanie głebi Boskosci, dla duszy bowiem nieswiadome pozostaje boskie centrum, gdzie rodzi sie boska istota. Lezy to bowiem wyłacznie w woli Bozej, w jaki sposób chce sie objawias. A skoro Bóg objawia sie w duszy, co ku temu uczyniła dusza? Nic, ona jedynie teskni ku narodzinom i spoglada na Boga, w którym zyje, wraz z którym swieci w niej boskie swiatło i w radoss triumfujaca zmienia sie pierwsza powazna zasada, dla której podłozem jest ruchliwoss.

14. Dlatego zaiste jest czyms niesprawiedliwym, ze swiat wscieka sie, szaleje, wyszydza i uraga z tego powodu, ze dary Boga w człowieku okazuja sie nierówne, i nie wszyscy maja jednakie poznanie. Człowiek moze odebras mu to, co nie jest w nim zrodzone, chos znajduje sie w ludzkim wyborze, jak tego pragnie, lecz w jaki sposób jego niebo istnieje w nim, tak w nim objawia sie takze i Bóg. Bóg bowiem nie jest Bogiem zniszczenia w narodzinach, lecz inspiratorem i inicjatorem, i kazde stworzenie ma w sobie centrum tych narodzin, gdzie zyje zarówno w swietosci Boga albo w gniewie Bozym. Bóg wszakze chciałby bys objawiony we wszystkich stworzeniach.

15. Gdyby jednak swiat nie był taki slepy, rozpoznawałby cudowna istote Boga we wszystkich stworzeniach. A skoro szaleje i zaiste wscieka sie, tedy czyni to wszystko przeciwko samemu sobie i przeciwko Duchowi Swietemu Boga, przed którego swiatłem oniemieja kiedys przerazeni. Nie powstrzymaja przeciez syna, którego steskniona matka rodzi w swej starosci. Oznajmia to bowiem niebo, Bóg zas oswieca go przeciwko wszelkiemu szalenstwu i wsciekłosci szatana, a jego blask bedzie sie rozciagał od switu do wieczora.

16. Nie pisze od siebie, wskazuje bowiem tylko, ze to istnieje i nadejdzie.

17. Chciałem teraz Panu z ochota zadossuczynis wczesniejsza prosbe i przesłas to, co obiecałem, w tym wszystko, co było tutaj poruszane. Chciałbym wyjasnis takze i to, czego pragnał dobry i dobrze znany pan Balthasar Walther>1 odnosnie człowieka i podłoza jego duszy, istoty, zycia i pedu, jak tez spraw ostatecznych. Lecz to wcale nie jest skonczone. Bowiem dary, jakie kiedys zostały mi dane przez Boga, bynajmniej nie obumarły, lecz na jakis czas zostały zakryte przez szatana i swiat. Jednak teraz pod niejednym wzgledem okaza sie dostojniejsze i cudowniejsze, i jesli zechce Bóg, niebawem cos z tego powinienem Panu dostarczys, gdyz jest juz do tego poczyniony dostojny poczatek, w szczególnosci o trzech zasadach boskiej istoty, a potem idzie w ten sposób o wszystkich rzeczach zapowiadanych w mojej ksiedze (Aurora). Tylko ze jestem zajety zbyt wieloma swieckimi sprawami, inaczej mogłaby juz bys ukonczona wielka czess. Zamierzam jednak przyłozys sie do tego przez boskie i utesknione swiczenia. Co Bóg zechce, to powinno sie wydarzys. Polecam Pana niniejszym opiece Najwyzszego! Pisane w pospiechu. J. B.

OKÓLNIK DRUGI

Szlachetny, dostojny i wielmozny Panie, któremu sle moja pokorna, gorliwa i ochocza słuzbe obok zyczenia Boga, jego miło

sci i łaski nowego stworzenia w nowym człowieku, w ciele Jezusa Chrystusa, jak tez wszelkiej doczesnej pomyslnosci ziemskiego ciała.

2. Zastanawiałem sie nad waszym szlachetnym sercem i umysłem, które sa zapalone i płonace nie tylko do Boga, lecz takze do jego dzieci w miłosci, co rozradowało mnie wielce w Chrystusie. A w szczególnosci trzeba mi rozwazys powage i zapał, jaki poznaje w tym, jak Wasza Miłoss odniosła sie do moich kilku pism pierwszej czesci (Aurora), i nie zwazajac na mordy podzegacza, postarała sie je potem przeczytas i przepisywas własna reka.

3. Tedy wydawało mi sie to wielce zastanawiajace, ze Bóg przed wami otworzył mała brame, która dla podzegacza była mocno zaryglowana. Poniewaz szukał jej w sztuce, w pysze, została mu ona odebrana, gdyz gniewał sie na dłon z piórem, nie zwazajac na to, co stoi napisane: Moja siła jest potezna w słabych, 2 Kor

12, 9. Podobnie Chrystus dziekuje swemu Ojcu, ze ukrył go przed

medrcami i uczonymi a objawia małolatom. Dalej zas mówi: Tak, Ojcze, zaiste było to twoim upodobaniem, Mt 11, 25, 26.

4. Tedy wydawało mi sie wielce zastanawiajace i rozpoznawalne w moim duchu, ze cos takiego przydarzyło sie wam bez zadnej skłonnosci ku temu z waszej strony, lecz przyszło jak dzieciom Boga, które szukaja szlachetnej perły i sa jej spragnieni, która zas, gdy sie znajdzie, jest najszlachetniejszym klejnotem kochanym

przez człowieka bardziej niz jego ziemskie zycie, gdyz jest ona wieksza niz ten swiat i piekniejsza od słonca. Pociesza człowieka w strapieniu i z ciemnosci rodzi go do słonca. Daje mu stanowczego ducha nadziei w Bogu i prowadzi go po prawej drodze. Wstepuje z nim w smiers, i ze smierci rodzi go do zycia. Dławi strach piekieł i pod kazdym wzgledem jest jego swiatłem. Jest przyjacielem Boga w jego miłosci, i obdarza go umiejetnoscia rzadzenia ziemskim ciałem. Odwodzi go z fałszywej drogi, a dostaje i posiada ja ten, kogo ukoronowała swoim wianuszkiem.

5. Dlatego, szlachetny Panie, nie mam innej przyczyny pisania do was jak tylko z pragnienia prawdziwej miłosci do dzieci Bozych, ze bede kiedys radował sie w ich szlachetnym gronie. Nie ma to nic wspólnego z doczesnym dobrem ani posiadaniem, chos Wasza Miłoss zwróciła sie do mnie przyjaznie jako do badz co badz obcego człowieka w słuzbie miłosci, lecz chodzi o nadzieje Izraela, i ze wielce bede sie radował w owym zyciu z dziesmi Bozymi, gdyz moja prace tutaj wobec nich wykonuje w miłosci. A zatem bedzie dobrze wynagrodzona, skoro naprawde bede radował sie z moimi brasmi, i za kazdym z nich beda postepowały jego dzieła.

6. Dlatego jest to dla mnie wazne, poniewaz i mnie dano iskre z tej szlachetnej perły, a Chrystus przestrzega nas lojalnie, zeby nie ukrywas jej pod ławka albo zagrzebywas w ziemi; z tego wzgledu nie nalezy tez za bardzo obawias sie ludzi, którzy zabijaja ciało, lecz nie moga uczynis nic wiecej, lecz tego, ze moga sie zepsus ciało i dusza i bys wrzucone do piekieł, Mt 10, 28.

7. I chos w mojej epoce nie uzyskam wielkiego podziekowania od kilkorga tych, którym brzuch jest milszy niz panstwo niebios, tedy moje pisma maja przeciez swoje dary i istnieja w swojej epoce, bowiem maja nader drogie i godne narodziny i pochodzenie. I dlatego zastanawiam sie w mojej nieznacznej, trywialnej, nieuczonej i pospolitej osobie, chyba bardziej zadziwiony anizeli własnie moje przeciwienstwo.

8. A poniewaz poznaje w sile i swietle, ze jest to słyszalny dar Boga, który mi jeszcze do tego daje zaiste inspirujaca wole, ze musze pisas to, co widze i poznaje, dlatego powinienem bys bardziej posłuszny Bogu niz ludziom, zeby moja diecezja nie została mi znowu odebrana i nie dana komus innemu, i ta wola powinna chyba uzalas sie nade mna przez cała wiecznoss.

9. Skoro Wasza Miłoss nabrała ochoty na czytanie tych pism, dopatrzyłem sie w tym zrzadzenia Bozego. Nie chce ich wiec przed wami ukrywas, gdyz Bóg, Pan Najwyzszy, musiał z pewnoscia powołas was do powaznego dzieła: do opublikowania ich dzieki jego cudownej radzie. Pomyslałem tedy, ze naganiacz połknał haczyk, dlatego dla mnie całkiem nieswiadomie zieleni sie to jako zielona gałazka. I tak przeciez nic nie wiem o sobie, co Bóg ostatecznie uczyni i zakryje przede mna swoja rade, jak tez swoja droge, po której chce iss. Nie moge tez niczego powiedzies o sobie, skoro naganiacz chciał mi to przeciez wymierzys za niewczesna pyche, ze zaiste chciałem kroczys dumnie z moim drobnym talentem, który przeciez miałem z łaski, i sobie na chwałe ukazywas mysli mego serca.

10. Skoro mówie przeciez przed Bogiem i swiadcze przed jego sadem, ze to wszystko pojawi sie, i kazdy ma zdas rachunek ze swego postepowania, sam jednak nie wiem, w jaki sposób mi sie to przytrafiło, ze mam te inspirujaca wole, acz nie wiem, co powinienem pisas. Skoro bowiem pisze, dyktuje mi to duch w wielkim i cudownym poznaniu, ze czesto sie nie rozeznaje, czy wedle mego ducha istnieje na tym swiecie, i bawie sie tym wielce. Potem bowiem bedzie mi współdane nieustanne i pewne poznanie. I im bardziej szukam, im bardziej znajduje, i coraz głebiej, ze czesto zbyt słabo i niegodnie odnosze sie do mojej osoby, która dotkneła takiej tajemnicy. Duch wówczas rozposciera mój sztandar i powiada: Patrz, w tym masz zys wiecznie, i tym zostaniesz ukoronowany; cóz cie wiec przeraza?

11. Dlatego, szlachetny Panie, tylko w niewielkim stopniu podaje wam powód i przyczyny, i co sie tyczy pragnienia i badania moich pism. Skoro upodobaliscie sobie cos w nich czytas, to zostawiam do waszego uznania. Przesyłam wam to, co w wolnym czasie [wtedy], gdy byłem u was, zostało uczynione: Od poczatku 22. rozdziału az do konca (De Tribus Principiis), gdzie naprawde rozposciera sie szlachetne drzewo perłowe. A mój umysł pokazuje mi, ze wam sie to spodoba, i takze osiagniecie w tym perełke, o ile Wasza Miłoss swój umysł powierzy Bogu. Inna ksiazke, a to prawie trzydziesci arkuszy, ma nasz dobry przyjaciel, który ja doreczy. Sa to nader dostojne i głebokie rzeczy o tych samych sprawach, i warte sa chyba tego, zeby nie zagineły. Takze i to otrzyma Wasza Miłoss, i spodoba jej sie, gdy sobie poczyta.

12. I chociaz jest tak, ze nie mam w zwyczaju nagłasniania tych rzeczy, tedy jest to przeciez oczywiste, i dane jest mi przed uszami, jak pozadaja tego dumni ludzie, u których wróg jako niszczyciel chciałby spieszys do konca. Wiem bowiem, jakiego wroga, a to szatana, mam przeciwko sobie za przeciwienstwo. Dlatego prosze, zeby roztropnie postepowano z tymi rzeczami. Chce, poniewaz go potrzebuje, postawis taki wymóg. I jeszcze, skoro zechce tego Bóg, zostanie uczynione cos wiekszego i dostojniejszego, a to o Mojzeszu i prorokach, a potem wreszcie o całym drzewie zycia w istocie wszystkich istot, jak sie wszystko manifestuje i konczy, i w jakiej istocie kazdy wyłania sie i jawi na tym swiecie.

13. Oto spodziewam sie na ten czas, ze lilia obiecana przez Boga zazieleni sie na drzewie perłowym w jego własnym duchu w dzieciach Boga w miłosci do Chrystusa. Gdyz wcale jeszcze nie znajdujemy tej szlachetnej perełki w zieleni. — Polecam was powabnej miłosci Boga. J. B.

OKÓLNIK TRZECI

Wraz z zyczeniem swiatła boskich rozkoszy w naszym Emanuelu sle wam moje pozdrowienie na sciezce Pana!

2. Pismo wasze do mnie poczynione odebrałem nalezycie wraz z moimi dziełami przesłanymi przez Zeigera, i od razu ponownie zapieczetowane posłałem je panu C(arlowi) von E(nderowi) wraz z panem Fabianem, który własnie był u mnie. Chciałem mu je posłas wraz z moim pisaniem, które przez przeoczenie lezało juz wewnatrz zapieczetowanego. Teraz pojmuje w moim umysle, iz wysłaliscie je pózniej, ze zaiste mogło to bys zrzadzenie Boze. Niniejszym przesyłam wam to, co chcecie rozwazys. Jest w tym nader szlachetny klejnot, jaki Bóg zesłał od czasu rozstania sie z wami; informuje was, ze otwarła sie nader miła brama, gdzie wstapimy, skoro Bóg zechce objawis cos dostojnego, nic jednak nie wolno mi o tym pisnas, gdyz nie zalezy to od mojego stanu zewnetrznego. Jednak gdy rozwesela sie wszystkie istoty ziemi, wtedy wzejdzie słonce i spojrzy swoja moca, zatem takze moja dusza w cudownych kwiatach piekna, gdyz Pan zaiste jest słodki i przyjazny, spodziewam sie cieszys jego widokiem, co z pewnoscia zauwazycie w ostatniej czesci tej ksiazki, gdy Bóg w swoim duchu otworzy wam jej bramy.

3. Nie moge wam teraz pisas, jest bowiem cudownie; spodziewam sie, ze Bóg zechce wam otworzys serce wasze, zebyscie takze mogli cos z tego posmakowas. Pragniecie wiedzies, czy rozmówiłem sie z wiadomymi panami. Powiadamiam was tedy, ze nie mogłem z nimi pójss, gdyz miałem doss zajes w innym

kraju, gdzie naturalnie z moim zewnetrznym człowiekiem nie jestem w domu, i do tego wypadła mi jeszcze siedmiodniowa podróz do Pragi. A wiec niech sie stanie, co Bóg zechce, chociaz dla mnie na dzis ta głeboka brama stoi otworem; niech idzie przeto tak, jak zamierza Bóg.

4. Przesyłam wam zapieczetowane dokonczenie tej ksiazki (De Tribus Principiis). Jesli bedziecie mieli tedy okazje, przeslijcie je wraz z tym pismem do mnie albo do pana N. Było ono juz bowiem na drodze do pana N. A poniewaz posłaniec juz wyszedł, uznałem wiec za dobre przywołanie go z powrotem; przypominam wam zatem dostojnie, zebyscie raczyli zauwazys, iz zostało rozpoznane nader przeswietne dzieło ducha; spodziewam sie, ze Bóg bedzie nam sprzyjał. Wedle tego mozecie dalej dociekas tych rzeczy. Niebawem zostanie wam to przysłane. I w boskiej radosci polecam was pełni wiecznego zdroju. J. B.

OKÓLNIK CZWARTY

Zbawienie i swiatło Boze w zyciu Jezusa Chrystusa niech oswieci was i nadal niech wam pozwala rozpoznawas swoja wole!

2. Mój przyjazny, nader dobry Panie i Przyjacielu! Wasze zycie poswieciliscie powiekszaniu sie swiadomosci Bozej na ziemi, a przeto zieleni sie ono w ciele Jezusa Chrystusa, Syna Bozego, który urodził nas po raz wtóry w zywym stworzeniu w sobie samym, i przedstawia swemu Ojcu jako serdeczna latorosl w jego rajskim parku dla jego radosci i cudu. Ciesze sie z tego wraz z wami i jednoczesnie uwazam, o ile sobie własciwie przypominam, to nie jestescie tylko latorosla Boza jedynie dla was samych, lecz jako miłe zioło i kwiat nie zachowujecie tylko w sobie jego mocy, ale pozwalacie jego sile wychodzis z siebie do smaku wszystkim zywym esencjom i dobrowolnie poswiecacie sie wszystkim stworzeniom, jak chciałem mu tez o tym zakomunikowas, gdyz wcale sie nie oszczedzacie, lecz bez ustanku rodzicie jego siłe i won.

3. Uwazam bowiem, ze jest ona własciwa tej duszy człowieka, która zieleni sie bez ustanku i swoja siłe dobrowolnie daje z siebie do posmakowania temu, kto pragnie tego smaku. Ten jest zdolny do przyjecia tej samej siły, badz to w miłosci lub gniewie, do zycia Bozego w Chrystusie albo do zycia pychy do doczesnego uprawiania tej nedzy, która u kresu bedzie nastepowała za tymi, którzy nie wyrosli z ducha Bozego.

4. Zaiste chwała, nagroda i czess tym, którzy powtórnie rodza sie w Chrystusie, którzy, chociaz traca tutaj swoje zycie a kolcom

ciernistego krzewu wydaja sie poslednim zielskiem, jakie rozdeptuje sie nogami, albo takim ziołem, które sie wyplenia do tego stopnia, ze juz nie widas go wiecej, i rozum mówi: jest skonczone. Lecz swój korzen ma w ziemi i znowu sie zazielenia. — Czyli takze dusza swietych jest zaszczepiona w błogosławione zycie Jezusa Chrystusa, i znajduje sie w Bogu, swoim Ojcu, i ponownie zazieleni sie poprzez smiers.

5. Poniewaz poznalismy cos takiego, cieszymy sie wielce, i uwazamy przeto zycie tego swiata, jakie istnieje w gwiazdach i pod naturalnym prawem zywiołów, za stojace na najnizszym stopniu istnienia, i cieszymy sie z tego, ze jestesmy dziesmi Boga.

6. Stad wiemy zatem, ze w nas naprawde istnieje Bóg, i chos zakryty naszemu ziemskiemu zyciu, to jednak wiemy, ze nasza dusza przebywa w Bogu i sie w nim zieleni, ciało zas tkwi w regimencie gwiazd i zywiołów wedle naturalnych praw tego swiata.

7. Jestesmy tedy obrazem i podobizna Boga, który sam jest wszystkim. Czyz mamy sie zatem nie radowas? Któz mógłby oddzielis nas od Boga, skoro dusza istnieje w Bogu, gdzie nie ma smierci ani zniszczenia?

8. Dlatego, mój nader luby, wierny przyjacielu i bracie w Chrystusie, poczytuje to sobie za wielka radoss, ze znalazłem w was zaiste szlachetna rosline Boga, z której wachała takze i moja dusza, dzieki czemu znowu stała sie mocna, gdy podzegacz chciał wyrwas ja z krainy zywych, gdy lezała wsród podzegaczy, a Antychryst chciał pozres ja w krzaku ciernistym.

9. Otóz jak Bóg własna moca przychodzi na pomoc swoim gałazkom, które w nim istnieja, ze nie ida na zatracenie, chociaz szatan i smiers robia wszystko, aby tak sie kiedys stało, poniewaz musza znowu zazielenis sie przez smiers i wsciekłoss gniewu i zadło smierci. A Bóg, jesli zbierze wszystkie swoje najszla

chetniejsze siły swego stworzenia, wtedy musi zaistnies jego wola. Co w nim sie zasieje, musi w nim wyrosnas.

10. Co poznalismy po tym, ze swoje serce, a to jego najszlachetniejsze stworzenie w nim, uczynił człowiekiem, mocna wonia powtórnych narodzin w nim, ze nawet gdybysmy znajdowali sie w smierci, znowu ze smierci zazielenimy sie z nim i przez niego w Bogu, jego Ojcu, i wydamy owoce raju.

11. Skoro wiec wiemy cos takiego, ze jestesmy stworzeniem Bozym, dlatego nie powinnismy sie niczego obawias, lecz bez ustanku zielenis sie w zyciu Boga i przynosis owoce na podziw i czess Boga, których pełnie wiecznie bedziemy spozywali.

12. A skoro wiemy tez, ze nasze szlachetnie zycie znajduje sie w ogromnym zagrozeniu miedzy panstwem niebios a rubiezami piekieł, uwiezione przez oba, z tego powodu powinnismy postepowas ostroznie, zeby nasza perła nie została unicestwiona, nie wolno nam pozostawias w nas zaduchu wsciekłosci, zeby nas nie zepsuła, co przeszkodziłoby rosnas szlachetnemu owocowi a Bóg musiałby sie uzalas z naszego powodu, gdyz jest jak ogrodnik zbierajacy pogubione owoce, a przeciez z jaka ochota chciałby posmakowas cos z tych szlachetnych gron.

13. Dlatego wiec opierajmy sie z wszystkich sił ksieciu ciemnosci, zeby rosły w nas szlachetne grona i owoce Boze, w których tak lubuje sie Bóg, gdyz jestesmy dla niego ulubiona wonia w Chrystusie.

14. Z cała pewnoscia zaznamy ich smaku. Kiedy uwolnimy sie od próznosci zycia, wówczas bedziemy zyli i zielenili sie w Bogu i spozywali z czystego zycia Boga bez skazy. I on bedzie naszym pokarmem a my jego tak, jakbysmy naprawde stanowili dla siebie nawzajem jedna rosline: my w Bogu a Bóg w nas, wieczny zdrój Swietego zycia w Bozym stworzeniu; w nim jedynie istnieje doskonałoss w miłosci.

15. Z tego powodu wiec chcemy teraz pracowas, nie zwazajac na pogarde i szyderstwo swiata, bowiem, gdy nasze ziemskie zycie zazieleni sie w smierci, nasze zycie niebianskie wyzieleni sie poprzez smiers tak, ze wobec niebianskiego wyda sie drwina to ziemskie zycie, które nie jest warte nazywania sie zyciem ze wzgledu na to niebianskie.

16. Dlatego w ziemskim zyciu znosimy udreki a radujemy sie w niebianskim majac nadzieje na wyzwolenie z tej daremnosci. Tam zaznamy prawdziwych rozkoszy. Co tutaj musielismy zasiewas w utrapieniu, tam zbierzemy w radosci wielkiej.

17. Dlatego, mój nader dobry i drogi bracie, w zyciu Boga, w którym sie znajdujecie, powinniscie mi bys tym drozsi, poniewaz obudziliscie mnie ze snu, stad w przyszłosci jestem w stanie wydas owoc w zyciu Boga, a nastepnie bede mógł rozkoszowas sie wraz z dziesmi Boga tym samym owocem.

18. Przypominam wam zatem, ze została mi dana nader mocna won w zyciu Boga, dzieki której znowu jestem obudzony; w niej spodziewam sie przyniess ten owoc, jak tez budzis spiacych, skoro ponownie obudził mnie mój Bóg ze snu, w którym lezałem.

19. I upraszam was ze wzgledu na Swiete zycie Boga w Chrystusie, zebyscie nie zaniedbywali sie na tej drodze, lecz umacniali wasze zycie w Chrystusie, aby nasze duchy były w stanie objas sie wzajemnie i zrozumies, a tego nie mozna osiagnas poza boska moca.

20. Bowiem kazdy mówi ze swojej esencji w cudach Bozych, w jaki sposób jego zycie zapaliło sie w Bogu. Nikt z nas nie moze tego zrozumies nie stanowiac ducha zgody z Boga, który jezyki wszystkich ludów w Zielone Swiatki zmienił w ustach apostołów w jeden jezyk, ze mowy wszystkich ludów zrozumiały jezyki apostołów, chos przeciez mówili tylko jednym jezykiem, lecz ich serce i duch w Bogu zostały im otwarte na słuchaczy, ze oni wszyscy zrozumieli te same mowy, kazdy

we własnym, podczas gdy apostołowie mówili swoim jezykiem.

21. Zatem jedynie w Bogu jest mozliwe, ze jeden duch rozumie i pojmuje drugiego. Obawiam sie bowiem nieco, ze w wielu miejscach moich pism bede trudny, lecz w Bogu jestem nader łatwy dla Czytelnika, skoro jego dusza jest ugruntowana tylko w Bogu, z którego poznania wyłacznie bierze sie moje pisanie.

22. Mało mam bowiem wspólnego z historyczna sztuka tego swiata, i nie pisze ze wzgledu na pyche ich sztuki, nie urodziłem sie bowiem z ich kunsztu, lecz z zycia Boga, dlatego przyniose owoc w rajskim ogrodzie rózanym.

23. I czynie to nie tylko dla siebie, lecz takze dla moich braci i sióstr, dlatego bedziemy jednym Swietym ciałem w Chrystusie, Bogu naszym Ojcu, który nas umiłował i wybrał w Chrystusie, zanim załozył fundamenty tego swiata.

24. Skoro wiec Chrystus, jak tez jego uczniowie, nie oszczedzali swego zycia, lecz otwarcie obwieszczali panstwo Boze, chos za to na tym swiecie doczekali sie jedynie szyderstwa i smierci tylko ze wzgledu na niebo, dlatego wiec nie powinnismy za bardzo obawias sie doczesnego szyderstwa i smierci ze wzgledu na zycie w niebie. Módlmy sie wiec, zeby Bóg zechciał uwolnis nas od wszelkiego zła i obdarzył nas zmysłem zgody.

25. Naprawde przykro mi, ze w kilku punktach moich pism jestem dla was trudno zrozumiały, jednak zyczyłbym sobie, zebym mógł z wami podzielis sie moja dusza, w ten sposób bylibyscie w stanie uchwycis mój sens.

26. Rozumiem bowiem, ze odnosi sie to do najgłebszych punktów, w których znajduje sie wiekszoss tych rzeczy, odnosnie których posługuje sie łacinskimi wyrazeniami. Mój sens spoczywa jednak w prawdzie, nie zas w jezyku łacinskim, bardziej zas moze w mowie natury.

27. Otworzono mi bowiem takze cos takiego, zebym duchy liter ugruntował u ich zródła, dlatego wiec nader serdecznie chciałbym wam wytłumaczys sens tych samych wyrazów, których uzywałem, z powodu których błednie pojmowaliscie odnosne punkty. A poniewaz jest to doss obszerne, i nie jestem w stanie uczynis teraz tego w pospiechu, postaram sie wyklarowas wam to w nader krótkim terminie.

28. Byłem bowiem naprawde zaabsorbowany podrózami i innymi zajeciami, dlatego nie mogłem zadossuczynis waszej prosbie, prosze wiec jeszcze o odrobine zrozumienia.

29. Bowiem jeszcze z powodu mojego zmarłego brata musiałem przeto poswiecis duzo czasu osieroconej córeczce, całe tygodnie spedzałem na wsi, do tego odbyłem dwie ciezkie podróze, i na tym wszystkim upływał mi ten czas.

30. Gdyby zechciał Bóg, mogłem zaoszczedzis sobie wiele trudu zwiazanego z tymi samymi podrózami. Oczekiwałem wprawdzie, ze dzieki temu niejednej biednej duszy wyjde naprzeciw jej głodu łaski, jednakze dzieje sie to, czego chce Bóg. Chociaz jest tak, ze niejedno zdziebełko trawy idzie na zatracenie, gdy niebo nie zsyła deszczu, tak równiez sprawy swieckie przeszkadzaja panstwu Bozemu.

31. Nie znam wszakze na ten czas zadnej innej rady, w jaki sposób miałbym zywis moje ziemskie ciało wraz z zona i dzieckiem, skoro pragne zajmowas sie sprawami nieba, o ile jest to dla mnie mozliwe, chciałbym sie z wami ufnie czyms podzielis, jesli macie ochote na czytanie moim naiwnych utworów. Aczkolwiek jest tak, ze sam chetnie chciałbym poczytas cos o dzieciach Bozych i rozkoszowas sie ich pismami.

32. Uwazam bowiem, ze jestem najbardziej naiwny miedzy nimi. Tylko w niewielkim stopniu pisałem dla siebie na pamiatke, bardziej zas jako nieustanne swiczenie boskiej obecnosci. A skoro

przypadło wam do gustu czytanie tych rzeczy, nie bede ich bynajmniej chował przed wami.

33. Szanuje wiec wasz wielki trud, kiedy zwracacie sie do nich, i dziekuje mojemu Bogu, który zesłał mi jednak na tym swiecie człowieka, z którym wolno mi rozmawias o panstwie Boga, gdy poza tym prawie wszystko chce pozostas slepe i szalone, dlatego tez nie wolno mi otwieras geby.

34. Słucham otaczajacych mnie szyderców, o których nie dbam za wiele, wiem bowiem, kim sa dzieci ducha, i im pragne udzielas mego poznania. Tamci zas, gdyby je mieli, porzuciliby swoje szyderstwa.

35. Co sie tyczy przepisywania moich przyszłych pism przez N. N., nie potrafie sie najlepiej odniess wobec niego, poniewaz nie zachowuje milczenia. Czesto dochodza do mnie wiesci o ludziach, którzy niezbyt starannie traktuja moje napisane juz utwory i tłumacza je wedle własnego uznania, jak chca. Gdybym nie wiedział o takich przypadkach, to nikogo nie wskazywałbym palcem. Skoro ten ma prawie swiecka swiadomoss i jest zrodzony jedynie ze szkoły tego swiata, chcielibysmy trzymas go jak najdalej od moich pism.

36. Skoro te perły sa takie cenne, to po pierwsze nie nalezy ich przeciez wysypywas na droge, lecz oczekiwas na inny czas, az sie rozpowszechnia na tyle, ze podzegacz nie połknie ich wszystkich naraz.

37. Wprawdzie nalezałoby pozwolis im przepisywas, jednak nie z oryginału, lecz gdy zostana sporzadzone pierwsze odpisy, zeby podzegacz nie zdołał zniszczys pierwszej wersji.

38. Co sie tyczy waszej ciekawosci odnosnie wydarzen w Pradze, gdzie byłem własnie swiadkiem wjazdu nowego króla, to widzieliscie przeciez wjazd do ?agania, jak sie zachowywał. Na zamek na Hradczanach wjechał od tyłu, z miejscowosci Slany, i został przyjety z wielka gromada wszystkich trzech sta

nów, jak od dawna było to w zwyczaju przy koronowaniu wszystkich królów.

39. Przypominam wam, zebyscie zwazyli na to, co napisał prorok Ezechiel w rozdziałach 38 i 39, czy nie nadchodzi czas wielkiego pochodu na góry Izraela w Babilonii, w szczególnosci z powodu Siedmiogrodu, który otrzymał pomoc od Turków, i ci z łatwoscia dojda wnet az do Renu.

40. Otóz moze wówczas dojss do wielkiej kleski dzieci w Babilonii, gdzie pojawia sie dwie wielkie rózgi zesłane przez Boga, jedna bedzie rezultatem wojny, druga zas umierania, w którym Babilonia ma zostas unicestwiona. Duch Pana demonstruje to w Starym Testamencie, który tłumaczy sie z tego wobec nas.

41. Uwazam bowiem, ze chos wybór prawdziwego cesarza niemieckiego musi zostas odłozony, tymczasem nadciaga jednak wielka wojna i spór, czego nastepstwem bedzie tez zburzenie wielu miast, zamków i poteznych krajów, o ile nadszedł teraz ten czas, co wyjasnia duch, czego jednak nie pojmujemy w wystarczajacym stopniu.

42. Przed Bogiem bowiem tysiac lat jest jak jeden dzien. Duch widzi wszystko z bliska, stad człowiek syderyczny mniema, ze nadchodzi, jednak nalezy to do rady Bozej.

43. Nie mamy bowiem stosownego rozeznania, jak nader bliskie jest zburzenie miasta Babilonii, i mogłoby nam przeto sie wydawas, ze ten czas juz nastapił. Nie doss jednak mozemy pojas rade Boza, gdyz jestesmy niczym goss, który jeden dzien jest w danym kraju, dlatego tez nie wszystkiego moze sie nauczys, co odnosi sie i do nas w tym przypadku.

44. Bóg bowiem zatrzymuje przed nim dzien i godzine i zaiste wyjasnia on sobie przez jego ducha te cuda, które dopiero nastapia.

45. Nadmieniam wam, ze pan N. wynajał pana N. do odpisywania obu moich ksiag. Zwazajcie teraz na to, zeby otrzymał on do

rak własnych prawdziwy oryginał tej pierwszej (Aurory), co — jak słysze — nastapi. Najzreczniej ten problem moze bys rozwiazany przez pana Endera.

46. Chociaz jest tak, ze nowy Antychryst w wytworze starego triumfuje wysmienicie i płonie niczym ogien w jałowcu, pomyslcie, jaka bedzie radoss, skoro to przeciez istnieje w bolesci, a Babilonia stoi zapalona i chciałaby uniknas zagłady. Lecz Bóg Najwyzszy uczyni to, co zechce.

47. W pospiechu nie mam tez teraz czasu, ze mógłbym napisas wam cos wiecej, bowiem nic obszerniejszego jeszcze sie nie zaczeło, spodziewam sie jednak, ze zbliza sie rychłe rozpoczecie, jak mi to zawsze pokazuje mój umysł w przynaglajacym pragnieniu pisania. Z pewnoscia posle wam to we wspomniane miejsce.

48. I z ufnoscia polecam was delikatnosci Jezusa Chrystusa.

J. B.

OKÓLNIK PIĄTY

Miłoss w sercu Boga Ojca a swiatło jego mocy w zyciu Jezusa Chrystusa niech bedzie naszym pokrzepieniem, niech oswieci

nas i pomoze w nowych, powtórnych narodzinach, ukazujac prawdziwy obraz na Boza czess i cud, i niech pozwoli wyrosnas w nas pieknej gałazce swoich lilii w rajskim ogródeczku Jezusa Chrystusa.

2. Szlachetny, wielmozny, czcigodny i dostojny Panie, dla którego jest przeznaczona moja pokorna, w pełni dobrowolna słuzba wraz z zyczeniem wszelkiej doczesnej i wiecznej pomyslnosci. Przez Zeigera, sługe waszego, odebrałem korzec ziarna, jaki Wasza Miłoss mi przysłała, za co dziekuje mu najbardziej przyjaznymi słowy, i prosze Boga Najwyzszego, zeby po wielokros wynagrodził wam to wszystko.

3. Poniewaz jestescie tak pokornego serca i nie zwazacie na to, o co bije sie swiat, i nie baczycie na madross dostojników, lecz dazycie ku temu, co buduje Pan niebios, chociaz na tym swiecie wydaje sie to idiotyczne, ale u niego zaiste znajduje upodobanie uprawa jego dzieł w nieznacznych, dzieciecych i naiwnych ludziach. On jedynie znajduje sie na wysokosci, i nikomu nie wolno sie chwalis, ze dokonał czegos wiekopomnego. Stad tez pewnie powinniscie spodziewas sie tego samego poznania, które jest piekniejsze niz przepych i bogactwo całego swiata. Wszystkie rzeczy doczesne opuszczaja bowiem człowieka, jednak wianuszek chwały nie opuszcza człowieka i po smierci, lecz wprowadza go do niebianskiego grona radosci, do jego prawdziwej, wiecznej ojczyzny.

4. Stad wiemy wiec i poznajemy nader dostojnie, ze na tym swiecie jestesmy tylko gossmi, i uwiezieni lezymy w obcej gospodzie, w nader wielkim zagrozeniu, w ciezkim wiezieniu, i nieustannie musimy obawias sie smierci. Dlatego Wasza Miłoss czyni nader słusznie i postepuje roztropniej niz medrcy tego swiata, rozgladajac i starajac sie o wieczna ojczyzne, a nie o władze i przepych jak poza tym zachowuje sie swiat i wszyscy inni dostojni ludzie. Nie watpie, ze Waszej Miłosci uda sie jeszcze za to osiagnas nader dobrze piekny wianuszek dziewicy wiecznej madrosci Boga, który — jesli sie to stanie — bedzie milszy W. M. niz całe doczesne dobro i ten swiat z jego cała istota i blaskiem, o czym nie chciałbym pisas, gdybym nie miał o tym zadnego poznania.

5. Bowiem inaczej patrza na mnie przeciez medrcy tego swiata, którzy z własnej pychy bez ducha Bozego wymierzaja sobie sami poznanie i nauke. Potrafia tylko ze mnie drwis, co wszakze znosze cierpliwie majac na widoku dostojne imie i poznanie Boze. Gdyby moje poznanie zrodziło sie z ich szkół, wówczas pokochaliby je. A skoro wzieło sie ono z innej szkoły, tedy nie znaja go, gardza nim przeto jak wszystkimi prorokami, jak czynili to tez z Chrystusem i jego apostołami. Nie dam sie temu zmylis, lecz jak zaczałem, z tym wieksza powaga chce powierzys sie tylko mojemu Bogu i Stwórcy, i poddawas sie temu, co chce ze mna uczynis.

6. Nie przypisuje sobie zadnej madrosci, nie powierzam sie tez pieczy rozumu, gdyz widze i znajduje nader jasno i wyraznie, ze Bóg kroczy całkiem innym szlakiem.

7. Dlatego zachowujemy sie tedy niczym dzieci i nie jestesmy w naszym rozumie, lecz przywiazujemy sie do niego jedynie pozadaniem i prawdziwa powaga, i w nim składamy całe nasze zaufanie, stad osiagniemy predzej szlachetna dziewice jego madrosci niz w naszym ostrym obłedzie. Bowiem, jesli przyjdzie, spro

wadzi z soba prawdziwa madross i niebianski rozum; bez niej zas o niczym nie mam bladego pojecia.

8. A skoro W. M. ma upodobanie do czytania takich i tym podobnych pism o najwyzszej istocie, mniemam, ze to jest zrzadzenie Boze, dlatego nie chce przed W. M. ukrywas tego, co jest mi powierzone przez najwyzsze Dobro. Niebawem wysle cos bogatszego i obszerniejszego.

9. Zaczeła sie bowiem przepiekna ksiazeczka O zyciu człowieka (De Triplici Vita Hominis), która, jesli Bóg zechce i poda mi swoja dłon, otworzy jasno to, czym jest człowiek i co nalezy z nim uczynis, zeby osiagnał najwyzsze dobro. Idzie bowiem całkiem wyraznie przez trzy zasady i ukazuje pełna przyczyne, ze człowiek, nawet gdyby chciał pozostas slepy, moze poznas Boga i panstwo niebios jak i samego siebie, do tego nasz nedzny upadek jak i ponowne wyniesienie w zyciu Jezusa Chrystusa; w szczególnosci zas traktuje o pieknych liliach, których Bóg chce uzyczys ostatniemu swiatu. Bedzie bardzo przyjemna do czytania.

10. I chos jeszcze w niewystarczajacym stopniu rozpoznaje cała przyczyne tego, co bedzie, tedy jednak widze w wielkiej głebi; licze, ze gdy tylko Bóg uzyczy łaski, wtedy tego tak nie pozostawie i zostanie ono ukonczone, wykoncze takze obiecywane kiedys dzieła, których nie mogłem kontynuowas z powodu naganiacza; takze o Mojzeszu, gdzie potem wyraznie ujawni sie wielki cud Boga. Co zamierza Bóg wobec tego swiata; chociaz jest tak, ze teraz i prawie wszystko jest w Babilonii; i nastapi ogromne rozdarcie. Ale nikt jednak nie powinien tracis nadziei. Podobnie jak Bóg zatroskany przyszedł z pomoca ludowi Izraela w babilonskiej niewoli i zsyłał im proroków, wiec takze i teraz posrodku cierni wyrosna lilie. I to jest cudowne.

11. Nikomu nie wolno tez nabras przekonania, ze teraz własnie nadchodzi czas zupełnego zburzenia miasta Babilonii. Powstaje

wprawdzie bardzo wielka rysa, czemu nie daje sie dzisiaj wiary, gdyz Antychryst nie jest jeszcze w pełni objawiony, nawet sie jeszcze nie pokazał. Bedzie sie tez myslało, ze sie wypleniło go, i ze po kilku zmartwieniach przyjedzie radoss ogromna; zatem beda oni tez stanowis prawa i przymierza z ciezkimi i surowymi artykułami o religii, najczesciej jednak do umocnienia swojej czci i władzy. I bedzie sie myslało, ze Duch Swiety mówi z nieba i nastała złota epoka, lecz wszedzie bedzie panoszył sie gniew Bozy. I to jest jeszcze Babilonia, i nie ma w niej prawdziwej istoty prawdziwego zycia w Chrystusie. Przyjdzie potem tez jezdziec na płowym koniu i jego kosa wielu ludziom poobcina głowy.

12. Tymczasem jednak w cudzie zieleni sie lilia, przeciw której ostatni Antychryst wznieca przesladowania. W niej potem nastapi jego kres. Zdusi go bowiem pojawienie sie Pana. Tam nastepnie spłonie Babilonia w zapalczywosci i gniewie Boga. Nie mam władzy, by wyrazniej przedstawis cały ten cud. Moje pisma jednak dobrze przysłuza sie tej epoce. Przychodzi bowiem epoka Pana, i nie bierze sie ona z gwiezdzistego nieba.

13. Chwała temu, kto z cała powaga szuka Pana. Nie znajdzie go w historii, lecz w prawdziwym zaufaniu i w prawdziwej przychylnosci do zycia i nauki Chrystusa. W nim pojawi sie Duch Swiety z cudami i mocami, którym Babilonia nie daje teraz wiary w swoich historiach. On jednak z pewnoscia przyjdzie, i juz jest w drodze, lecz zakryty dla tego swiata.

14. Wraz z panem Fabianem wysłałem W. M. całe dzieło drugiej ksiegi (De Tribus Principiis); nie wiem, czy odebrała je W. M., bowiem od tego czasu nie rozmawiałem z panem Fabianem z powodu mojej przerwanej podrózy; gdyby nie dotarło, to trzeba je od niego wydostas. Polecam W. M. delikatnej miłosci w zyciu Jezusa Chrystusa, Syna Bozego. (Dawane w pospiechu, Zgorzelec przed adwentem). — Imie Pana jest mocna twierdza; sprawiedliwy idzie w nim i sie nie leka. J. B.

OKÓLNIK SZÓSTY

Swiatło, zbawienie i wieczna siła ze zdroju serca Jezusa Chrystusa niech bedzie naszym pokrzepieniem!

Szlachetny, wielmozny, czcigodny i dostojny Panie! Obok zyczenia boskiego zbawienia, a z tym wszelkiej zbawiennej pomyslnosci, nie moge nie omieszkas W. M. prosis: Skoro łagodne serce W. M. obdarowało mnie korcem ziarna, przyjetym przeze mnie ochoczo, czuje sie wobec niego zobowiazany, chce zatem prosis Boga Stwórce i rodziciela wszystkich rzeczy, w którego mocy sa wszystkie rzeczy, zeby odwzajemnił sie za to W. M. wielkim i obfitym błogosławienstwem.

2. Aczkolwiek nie zabiegałem o wzgledy W. M., i chociaz jestem obcy wobec W. M., jednak rozpoznaje w tym łagodne serce W. M. dla dzieci Bozych. A poniewaz W. M. jest tak wielce pokorna i czyni to wszystko ze wzgledu na Boga i jego panstwo, i ze swej wysokosci tego swiata wraz ze swa łaska i miłoscia wrzuca sie do srodka naiwnej pokory dzieci Bozych, tedy cos takiego uznaje za bojazn Boza i pragnienie wspólnoty z dziesmi Bozymi, w której my wszyscy w Chrystusie jestesmy w Bogu jednym ciałem w licznych ogniwach i zatrudnieniach. Zatem powinnismy sie cieszys wielce nie tylko z tego daru, lecz takze modlis sie przeto do Boga i oddawas sie mu w miłosci, zeby wstapiła w nas jego siła i zrodziło sie w nas jego panstwo, i zebysmy uczestniczyli w poznawaniu jego istoty.

3. Z łatwoscia udaje sie nam rozpoznas nie tylko w Pismie Swietym, lecz takze w dostojnym swietle natury, ze, jesli jeden czło

wiek czyni drugiemu cos dobrego, szczególnie jesli to sie dzieje ze skłonnosci serca i dobrej woli, ten odebrał cos dobrego z jego serca, ducha i umysłu, z wzajemnoscia skłania sie z łaska i miłoscia wobec przychylnego don przyjaciela i zyczy mu wszystkiego dobrego. I kiedy swoje własne zyczenie niesie przed oblicze Boze, w swojej woli i umysle wznosi zarazem takze i swego wiernego przyjaciela w swojej miłosci przed oblicze Boga i ku Bogu, co potem łagodnemu sercu w sile Boga przyczynia licznego i obfitego błogosławienstwa, nie tylko w zyciu ziemskim, lecz tym samym otwiera mu sie tez równoczesnie droge i szlak do panstwa Boga, ze, gdy zwraca sie do Boga i pozada jego miłosci i łaski, dotyczy to takze miłosci jego przyjaciela, która juz przedtem rzuciła go ku Bogu, takze z nim i tym razem pomaga wzbis sie przed oblicze Boze, i to z zepsuta zadza, w której wiezi nas szatan w zmaganiu sie z całym tym zametem, pomagajac rozbis cel albo naczynie gniewu, co do mnie jestem nie tylko zobowiazany czynis cos takiego, lecz takze mam gorace pragnienie i ochote do takich zajes.

4. Tymczasem skoro Bóg ze swej łagodnej łaski dał mi tez głebokie i dostojne poznanie swojej woli i istoty, tedy równiez, obok mojej modlitwy za W. M. do Boga takze z tym samym natchnieniem, co mogło z tego zostas ujete w pismach, jestem gotów odwzajemnis sie całkiem dobrowolna słuzba, o ile W. M. moze rozpoznas, ze cos takiego pochodzi od Boga, gdyz w przeciwnym razie nie uswiadamiałby sobie tego, i nie miałby ochoty na czytanie tych rzeczy. Nie chciałem tedy tych samych ukrywas przed W. M., ani tez wypowiadas sie w ustnej rozmowie, takze gdyby W. M. znalazła tam cos niezrozumiałego, czemu dałbym zadoss, albo (jesli) niektóre rzeczy chciały bys za trudne, chetnie wyraziłbym w jasniejszych sformułowaniach.

5. Skoro W. M. ma zamiłowanie do tego, spodziewam sie przeto od niego pytania o cos wyzszego w Bogu, bys moze uzyczy mi

on takiego objawienia, ze takie pragnienie uczynie zrozumiałym we wszystkim; i chciałbym sie przyłozys na wszystkie sposoby i Boga prosis o to, zebym mógł i chciał odwzajemnis sie W. M. w słuzbie miłosci tak, ze byłyby to przyjemne dla W. M., do czego mam nadzieje w Bogu, ze mi nie odmówi, gdy potem zupełnie wda sie wen moje serce i tylko w nim bedzie pracowało, ze moze bys wiernym robotnikiem w winnicy Boga, a przeto rozpozna sie w Bogu i wyrosnie owoc w panstwie Bozym. Jak bowiem kazde drzewo pracuje w sobie i swój sok daje swoim gałeziom i konarom, ze w koncu rozpoznaje sie w swoim owocu rosnacym na jego gałezi, tak my wszyscy jestesmy zobowiazani czynis cos takiego, i sam prawie ze [tj. bardzo] jestem spragniony takiego działania. I polecam W. M. delikatnej miłosci Boga. Dane w Zgorzelcu, datowane jak wyzej.

Na zawsze usłuzny W. M. J. B.

OKÓLNIK SIÓDMY

Do was jest przeznaczone moje pisanie, zatem przypominam wam o rozwadze, jaka powinien kierowas sie dobry chrzescija

nin, ze moich dzieł nie nalezy przekazywas w dowolne rece, gdyz nie sa one pokarmem dla wszystkich ludzi.

2. Nie nalezy równiez perły rzucas na droge, zeby nie została rozdeptana nogami. Zbezczesciłoby to czcigodne imie Boga. Znam bowiem nader dobrze, co szatan ma na mysli. Pokazano mi wszakze, ze jego działanie pójdzie na zatracenie.

3. Chociaz nalezy obawias sie ciezkich ciemnosci, w takim czasie tym bardziej bedzie zieleniło sie swiatło w sercach ludzi, kiedy znajda sie w wielkim utrapieniu i opuszczeniu. Wówczas beda szukali Pana, a on ich znajdzie.

4. Moje pisma nie słuza pełnemu brzuchowi, lecz głodnemu zoładkowi. Naleza do dzieci tajemnicy, zwłaszcza ze w nich własnie spi w zamknieciu wiele szlachetnych pereł pragnacych przebudzenia.

5. Nie pisałem tych pism dla idiotów ani dla medrców, lecz dla samego siebie i dla tych, w których Bóg objawi je rozumowi.

6. To samo stworzenie istnieje w mocy Boga. Dlatego tez nie uznaje go za dzieło mego rozumu, lecz za objawienie Boze, i w ogóle nic z jego cech nie moze mi bys przypisane. Z tego powodu nikomu tez nie wolno nastawas na moja osobe i dopatrywas sie w niej jakiegos cudu. Nie zobaczy bowiem nic innego jak nader lichego i ograniczonego człowieka, gdyz moja wiedza jest zakryta w Bogu.

7. I chos wiem wiele i dane jest mi ogromne objawienie, tedy wiem tez, ze jestem jednak niemy dla tych wszystkich, którzy nie sa zrodzeni z Boga. Dlatego prosze o roztropne obchodzenie sie z moimi pismami, trzeba takze przemilczes moje nazwisko, dopóki ostatecznie nie nastapi mroczna noc, jak mi to zostało pokazane. A wiec perełka ma zostas znaleziona. Bowiem dopóki mój ukochany jest nasycony, drzemie i lezy w snie tego swiata. Ale kiedy Pan obudzi go porywistym wiatrem a oni popadna w trwoge, wtedy z przerazeniem beda krzyczeli do Pana i przebudza go ze snu. Na ten czas maja wyłonis sie te pisma, i w nich beda szukali perły.

8. Prosze, i taka tez jest moja wola, zeby bez mojej zgody nikt nie trudził sie drukowaniem, bowiem nastapi ono po zapowiadanej zawierusze.

9. Mozecie je objawias wyłacznie w serca medrców, o których wiecie, ze wielbia Boga. Wobec innych nie przyniesie to jeszcze dzisiaj zadnego pozytku. Niejeden bowiem nie szuka niczego innego jak zła i pychy, do tego fałszywej madrosci, z która bedzie sie obnosił po swiecie. Dlatego prosze o roztropne postepowanie. Wprawdzie wielu przyjmuje cos takiego z radoscia, maja jednak złe korzenie. Uwazaja sie za poboznych, lecz szatan trzyma ich w sidłach, i staja sie pózniej przesmiewcami takich objawien. Mówie to wam z zyczliwoscia, nie z własnego obłedu, lecz przytomnie z prawdziwego poznania.

10. Wprawdzie zaczeło sie cos bardzo dostojnego z nowa ksiazka (De triplici Vita Hominis), jednak ksiaze gniewu stawia mi gwałtowny opór. To samo zaiste przeszkadzało az do dzisiaj; spodziewam sie, ze zostanie napisana w doss krótkim czasie, jest bowiem takim ziółkiem, które nie przypadnie do smaku szatanowi. Musi przeciez zaistnies wola Pana.

11. Mam nadzieje, ze odwiedzicie mnie osobiscie. Wówczas zabawimy sie rozmowa. Łaska Jezusa Chrystusa niech bedzie naszym pozdrowieniem i wiecznym pokrzepieniem!

OKÓLNIK ÓSMY

Swiatło, zbawienie i wieczna siła ze studzienki serca Jezusa

Chrystusa niech bedzie naszym pokrzepieniem!

Szanowny, wielmozny Panie i dobry Przyjacielu, w natchnieniu Ducha Swietego i w miłosci naszego Pana Jezusa Chrystusa ukochany bracie!

Wasze przygotowane do mnie pismo datowane 20 lipca razem z dodatkami w postaci dwóch ksiazeczek odebrałem od pana Carla von Endera, i zauwazyłem w nim, w jaki sposób odczytaliscie kilka napisanych przeze mnie utworów inspirowanych madroscia Boza, i ze powiadamiacie mnie, iz ucieszyły was one, i ze nosicie tez ogromne pragnienie i ches ku takim rzeczom i sami wprawiacie sie w madrosci Bozej.

2. Z mojej strony cieszy mnie, ze czas jest bliski i ze znowu zieleni sie w Syjonie prawdziwy boski umysł a zburzona Jeruzalem ponownie ma bys odbudowana, a wizerunek prawdziwego człowieka, jaki spłowiał w Adamie, ludzkim głosem da sie rozpoznas w Syjonie prawdziwym, i ze Bóg wylewa na nas swego ducha, wiec szlachetna perła na nowo bedzie rozpoznana, poszukiwana i odnaleziona w sile i swietle Ducha Swietego.

3. Otóz zobaczymy wówczas jasno i zaiste zrozumiemy, w jakiej slepocie tak długo błakalismy sie w Babilonii po cielesnych drogach, skoro opuszczamy wówczas prawdziwa Jeruzalem i psujemy dziedzictwo naszego Ojca, jak tez bezczescimy nasz piekny anielski wianuszek chwały pieknego wizerunku i tarzamy sie w błocie szatana i pod pozorem boskiego posłuszenstwa bawimy sie z wezem i schodzimy na głebokie manowce.

4. Które nam teraz boskie swiatło stawia przed oczami i napomina nas, zebysmy zawrócili znów wraz z synem marnotrawnym i wstapili do prawdziwego Syjonu, a nie zajmowali sie urojeniami historii, skoro dobrze uchwycilismy i zrozumielismy ich sens. To nie jest Syjon, lecz Babilonia, która ustami wyznaje Boga a w sercu wisi na wielkiej babilonskiej kurwie, lecac na smoku własnej pychy, skapstwa i uzywania, i która robi wokół siebie takie wrazenie, jak gdyby była dziewica.

5. Nie, to nie jest dziewictwo w Syjonie. To musi bys powaga. W Syjonie musimy urodzis sie z Boga i rozpoznas jego wole a takze i czyn. Duch Bozy musi das swiadectwo naszemu duchowi, ze jestesmy dziesmi Boga, nie tylko w ustach nauki, lecz w sercu, w działaniu, nie na błazenskiej drodze bezsilnosci, z której szatan kpi. Musimy przywdzias hełm sprawiedliwosci i miłosci, jak tez niewinnosci i czystosci, jesli chcemy spieras sie z ksieciem tego swiata. On nie da sie nabras na powierzchowny blichtr. Pokonas zdoła go siła, a ta musi lsnis w dobrodziejstwie. Mozemy przeto spieras sie o wianuszek rycerski, chos mamy przeciwko sobie poteznego wojownika. Chwyta nas w ciele i duszy i rychło powali nas na ziemie, i nie moze bys inaczej pokonany jak moca pokory. Jest ona w stanie zgasis jego jadowity ogien, którym spiera sie przeciwko nam i w nas przeciwko temu szlachetnemu obrazowi.

6. Dlatego mój ukochany Panie i bracie w Chrystusie, poniewaz przyznajecie sie do boskiej madrosci i chcielibyscie zgłebis jej istote, tedy byłoby słusznie i sprawiedliwie, gdybysmy napominali sie wzajemnie i nabierali dzielnosci do stawiania oporu szatanowi zwłaszcza na tej drodze, która powinnismy iss. Trzeba ja mies stale przed oczami, by z niej nie odstapis. Inaczej niczego nie osiagniemy. Skoro zas poznalismy, ze swiat w Babilonii jest slepy i bładzi, dlatego mozemy bys pierwsi, którzy faktycznie wychodza z Babilonii, a swiat zobaczy, ze nie jest to błahej wagi.

7. Nie wystarczy, ze objawiamy Babilonie i czynimy to samo, co czyni Babilonia, tym samym poswiadczamy, skoro postepujemy w ten sposób, ze wprawdzie Bóg pozwala oswiecas nas swoim swiatłem, ze widzimy, jednak pragniemy wykonywas tylko dzieła ciemnosci. I to samo swiatło, które oswieca nas w umysle, bedzie swiadectwem o nas samych, ze powołał nas Pan i wskazał nam droge. Lecz nie chcielismy nia iss.

8. Jest zatem dobrze, ze objawiamy Babilonie. Jednak powinnismy tez wiedzies, z jakim to sie dzieje duchem i umysłem i w jakim poznaniu. Istnieje wprawdzie niewatpliwa gorliwoss, lecz serce musi bys zwrócone do Boga i z Boga musi bras sie poznanie. Duch Bozy musi nam das swiadectwo i bys nasza pewnoscia, inaczej błakamy sie nie posłani i w naszym błakaniu sie nie jestesmy rozpoznawani przez Boga. Stad szatan wyszydza nasze działanie i prowadzi nas na manowce. Pismo wskazuje na to, ze za nami powinny nastepowas nasze dzieła i słowa, Ap 14, 14.

9. Dlatego trzeba nam rozwazas powaznie, w jakim duchu i poznaniu zabieramy sie do badania tych dostojnych tajemnic. Kto bowiem chce zniszczys zło, ten musi zajas lepsza pozycje, inaczej nie jest budowniczym Bozym, nie pracuje tez w winnicy Bozej. Nie mozna bowiem dobrze zburzys, jesli sie nie wie, jaka znowu budowle mozna wykonas w lepszej formie. Albowiem Bóg jest jedynie budowniczym swiata. My jestesmy tylko sługami. Musimy przygladas sie, jak idzie nam praca, jesli chcemy odebras nagrode, jak tez ze uczylismy sie jego dzieła w jego szkole i nie biegamy nie posłani, gdy jeszcze nie jestesmy zdolni do owego dzieła, inaczej zas zostaniemy okrzyczani jako bezuzyteczni słudzy. — Mówie to zyczliwie i w pełnym zaufaniu, napominajac nas, co mamy uczynis, zeby nasza praca była przyjemna dla Boga.

10. Ciemnych tajemnic bowiem nie mozemy rozpoznas inaczej jak w Duchu Swietym. Nie mozemy nawet czegokolwiek orzekas o rzeczach zakrytych. Mamy je bowiem w prawdziwym poznaniu i odnajdujemy w oswieceniu Bozym, ze jest to prawda i wola Boza, i ze istnieje cos podobnego do jego słowa i to ugruntowane w swietle natury.

11. Bez swiatła natury nie ma bowiem poznania boskich tajemnic. Wielka budowla Boza znajduje sie objawiona w swietle natury. Dlatego ten, komu przyswieca swiatło Boze, moze poznawas wszystkie rzeczy, aczkolwiek poznanie nie jest jednorodne, gdyz cuda i dzieła Boze nie maja okreslonego celu, jak tez sa niewymierne, i kazdemu moga sie objawis wedle jego bogactwa. Komu zas jasnieje to swiatło, ten czerpie tylko radoss z dzieł Bozych.

12. Epoka przed tysiacem lat w tym swietle jest tedy tak bliska i łatwa do poznania, jakby sie wydarzyła tuz przed chwila. W obliczu Boga bowiem tysiac lat jest tak, jak dla nas zaledwie minuta albo chwila. Stad dla jego ducha wszystko jest bliskie i objawione, oba te stany: obecne i przyszłe.

13. I w ten sposób widzimy wówczas w jego swietle, gdyz mamy obwieszczas jego cuda i objawias i chwalis jego wspaniałe imie, i nie zagrzebywas w ziemi naszego posłannictwa, gdyz mamy zysk przynosis naszemu Panu. Kiedys zazada od nas sprawozdania, jak obchodzilismy sie z jego darem. A bez poznania nikt nie moze sadzis w wielkim Misterium, bo nie jest im to polecone, lecz tak powinien tam pracowas, az osiagnie prawdziwe swiatło, dlatego niech pracuje rzetelnie w szkole Boga.

14. Znajduje sie bowiem wielu sedziów, którzy chcieliby tedy sadzis w Misterium, lecz nie sa uznani przez Boga. Dlatego ich szkołe nazywa sie Babilonia, matka kurewstwa na ziemi, którzy pierdola sie zarówno z Bogiem, jak i z szatanem, a nazywaja sie przeciez pasterzami Chrystusa, a wszak nie zostali posłani, o wiele mniej uznani przez Boga, gdyz zachowuja sie tak tylko z powodu własnej korzysci i czci. I nie osiagneli tego w swym kurewskim wzlocie, nie udało im sie dotrzes do celu. Prawdziwe i drogocenne Misterium Boga uczynili ministerstwem swego kurewstwa i rozpusty. Dlatego nazywa sie to duchem Babilonii, bajzlem, gdzie uprawia sie szydercze nabozenstwo a Boga wyznaje sie jezykami i kwestionuje siła, gdzie sercami wyszydza sie Boga a sercem pierdoli sie ze smokiem w objawieniu Jezusa Chrystusa.

15. Tacy nie powinnismy bys, jesli chcemy osiagnas boskie Misterium i bys zdolni do jego swiatła, lecz musimy nasza droge całkowicie skierowas ku Bogu i oddas sie mu tak, ze zajasnieje w nas swiatło Boga, ze on bedzie nasza wiedza, poznaniem, chceniem jak i działaniem. Mamy bys jego dziesmi, skoro chcemy mówis o jego istocie i w niej pracowas. ?adnemu nieprzyjacielowi bowiem, który nie uczy sie jego dzieła, nie pozwoli on uprawias owego dzieła.

16. Wasze ksiazeczki przeczytałem i uznałem, ze wykazaliscie sie w nich ogromna gorliwoscia do takiej pracy, zwłaszcza ze w tak wielkiej ilosci pozbieraliscie sentencje z Pisma Swietego. Rozumiem tez, ze jest to dla was rzecza pełna powagi, i chcieliscie tym wyjasnis mroczne terminy i miejsca o czasach ostatnich, jak tez o pierwszym zmartwychwstaniu umarłych a potem o tysiacletnim Szabacie, by móc je zinterpretowas. Chodzi wam takze o zagłade Babilonii i nowej budowie Syjonu, o czym w wielu miejscach mówi Pismo, w jaki sposób wyrazis ów problem i ustalis dzien, kiedy to sie wydarzy>1.

17. Odnosnie Babilonii, w jaki sposób wyrosła i jak znowu ma ulec zagładzie, to jest bardziej niz bliskie, a burzyciel jest juz w drodze. Juz dawno sie to zaczeło, chociaz jeszcze tego nie widas z naszej perspektywy. Wzywaja pomocy, a przeciez nie bedzie to zaden obcy nieprzyjaciel, lecz jest to tylko zamet, jaki wyrósł w srodku Babilonii z powodu jej wystepków i niesprawiedliwosci. Znalazła juz ona swoje przeznaczenie. I zburzy tylko to, co od dawna i tak było juz martwe, co trzeba porzucis na wszystkie czasy.

18. Chociaz mieli kochas i czcis Boga i szanowas swoich bliznich jak samych siebie, tedy szkodliwe skapstwo, podstep i fałszywa złude pod wspaniałym pozorem postawili na miejsce Boga i fałsz kochali miast Boga i z Misterium uczynili sobie szydercza Babilonie swoich przywar, gdzie oslepiono nas słodka gadanina i zaprowadzili nas do wiezienia ze slepymi oczami. Wszystko tylko w omamianiu do wywyzszenia tej wielkiej kurwy, zeby tym tuczyła swego bekarta, i tak zapanowała nad naszym ciałem i dusza, jak tez mieniem i dobrem.

19. Wraz z nim samym to kurewskie dziecie wywołało niezgode z powodu wielkiego rabunku i zadzy zysku, i samo odkrywa swoje przywary i wielka hanbe, gdyz mozemy przeciez zobaczys, czy kiedykolwiek było w niej dobro, gdyz drecza ja wielkie grzechy, których sie dopusciła, a nic obcego. Oto widas teraz, jak róznorodne było jej kurewstwo i jaka mocna sies nastawił na nas szatan, i jak jedno kurewstwo przeciwko drugiemu przysiega sie i dreczy, gryzie i zabija. Bowiem nadeszła wielka bieda i ma teraz urodzis wielkie zło, którym jest w sobie brzemienna. Dlatego krzyczy, ze przyszła bieda. Mówi o dziecku, które ma urodzis, a to o mordzie, skapstwie i tyranii. Obnaza swoja piekna postas, pokazuje, co lezy jej na sercu. Kto nie chce jej zatem poznas, dla niego nie ma zadnej rady.

20. Objawienie mówi: Wyjdzze od niej, mój ludu, zebyscie nie mieli udziału w jej plugastwie, bowiem nalała w swój puchar odrazy swego kurewstwa w gniewie Bozym. Kogo ma soba nim napois; z tego sama bowiem musi peknas, Ap 18, 4. I to jest ten powód, dlaczego mówie o Babilonii, ze jest kurwa i czas jej zagłady jest bliski. Ona musi zniszczys sie sama, i nie powinien tego czynis nikt obcy. Zadławi ja duch jej własnych zakłamanych ust. Zburzy ja jej własny nieład. Krzyczy o zemste i domaga sie odwetu za herezje, a nie ma przeciez nic wspólnego z Bogiem, lecz ze swoim kurewskim bekartem.

21. Jesli chcecie czynis to z powodu Boga, tedy z miłosci idzcie za jego przykazaniami i wola, skoro Chrystus mówi: Kochajcie sie wzajemnie, po tym poznaja, ze jestescie moimi uczniami, J 13, 35. — Nie wojna i przywarami stoi panstwo Boze albo w zewnetrznym blichtrze w dniach pomyslnosci. Dzieci Boze nie znajduja sie w nim, lecz w miłosci, w cierpliwosci, w ufnosci, w wierze pod krzyzem Chrystusa. Tam rosnie Kosciół Bozy w Trójcy Swietej, nowy anielski człowiek przykryty starym. To jest moje pewne poznanie o tym artykule ujete w paru słowach. Zobaczycie to w moich pismach.

22. Co do drugiego: O Syjonie mówie takze wedle mego poznania, jak mi pokazuje to duch, ze ma przyjss jednak zmiana złudzenia i Syjon ma bys znaleziony, jedynie przez dzieci wiary, nie w ogóle, ze nie powinien pozostas zaden niegodziwiec, gdyz podzegacz musiałby stas sie przyczyna narodzin Syjonu. Jesli sie uzna, ze Babilonia jest kurwa, tedy wiele dzieci znajdzie sie w Syjonie i beda szukali Pana. Podzegacz jednak bedzie stał za nimi i wykrzykiwał na heretyków, przesladował ich tez i zabijał i uprawiał ich wiare. A gdzie jednego sie zabije, tam pojawi sie ich dziesieciu, nadejdzie nawet stu na to miejsce.

23. Syjon powszechny jednak pojawi sie dopiero w najwiekszej nedzy. Kiedy Babilonia ulegnie zagładzie, wtedy nastapi spustoszenie i nedza. Wówczas dopiero powiedza dzieci Syjonu: Czemu opuscił nas Pan! Chodzmy i szukajmy jego oblicza, porzusmy spory, spustoszylismy bowiem nasz kraj, wszystkie zapasy sie wyczerpały; jestesmy przeciez brasmi, dlaczego sie sprzeczamy? Pragniemy wstapis na sciezke miłosci i szukas Pana i juz nie sprzeczas sie i nie deprawowas sie wzajemnie. Powinnismy sobie wystarczys, jestesmy przeciez tutaj tylko cudzoziemcami i szukamy naszej prawdziwej ojczyzny.

24. W tym czasie odnajdzie sie jednak Syjon, a niebo da swoja rose, ziemia zas zyznoss, lecz nie w ten sposób, jakby złoss została odjeta zupełnie. To bowiem powinno nastapis na koncu, o czym mówi Chrystus: Myslisz, ze wiara pojawi sie na ziemi, kiedy przyjdzie Syn Człowieczy? I chos dzieciom Bozym pospieszy ogniste ocalenie, ze pozostana bez woli szatana, Bóg zas spowoduje wieksze rzeczy niz za czasów apostołów, jednak nie przetrwa to do konca. Bowiem jak za czasów Noego, gdy ten wchodził do arki, czyli taka ma bys tez przyszłoss Syna Człowieczego, jak stoi napisane w Łk 17,

25. Wyznaje przeto i wiem, ze Duch Swiety bedzie przebywał w wiernych sercach w Syjonie, poniewaz Syjon nie pojawi sie z zewnatrz, lecz w nowym człowieku. Juz jest narodzony. Kto moze go szukas, ten szuka go tylko w sobie samym i wychodzi ze starego Adama w nowe zycie, ten odkryje, czy urodził sie w nim Jezus. Jesli zas tego nie znajduje, tedy chodzi tylko w sobie, tedy w sobie znajdzie Babilonie i jej skutki. Musi ja zburzys i wstapis w przymierze z Bogiem. Wtedy objawi sie w nim Syjon i z Chrystusem urodzi sie w mrocznej stajence, nie w Jeruzalem, jak z ochota przedstawia to sobie rozum, ze Chrystus urodzi sie w starym osle. On ma bys sługa i słuzys w Syjonie nowemu człowiekowi.

26. Ale ze w ciagu czterech wieków beda istniały tylko złociste istoty>1, o tym jednak nie mam bladego pojecia, nic na ten temat nie zostało mi objawione. Nie zostało mi tedy takze objawione przeznaczenie konca swiata, i nie moge mówis o czterech wiekach, gdyz Pan nie polecił mi nauczas takich rzeczy. Pozostawiam to jego mocy i zostawiam tym, którym zechce to objawis. Poniewaz czegos takiego jeszcze nie zrozumiałem, tedy wystarczy mi mój własny dar, lecz nie pogardzam nikim, kto ma takie poznanie albo rozkaz nauczania o tych sprawach.

27. Niezbyt dobrze bowiem pamietam czwarta ksiege Ezry, aby uchwycis wasz sens. Oczekuje jednak mego Zbawiciela i ciesze sie, ze jestem w stanie znalezs mego Pana. Jestem pewien, ze po obumarciu starego Adama bede mógł rozkoszowas sie w cichym spokoju Syjonu i oczekiwas w moim Bogu na to, co zechce ze mna uczynis w swoim i moim Syjonie. Bowiem kiedy tylko osiagne go, tedy jestem z nim i w nim na wiecznym Szabacie, gdzie nie moze juz toczys sie spór bezbozników przeciwko mnie w moim nowym człowieku. To raduje mnie juz w tej chwili w tej nedznej pasterskiej chatce.

28. Nie mam tez wystarczajacego rozeznania odnosnie pierwszego zmartwychwstania umarłych na tysiacletni Szabat, o czym pisze sie w Apokalipsie, jak moze to bys wytłumaczone, gdyz poza tym Pismo nic o tym nie obwieszcza i zarówno Chrystus jak i apostołowie nie mysleli tego w ten sposób jak wyłacznie Sw. Jan w swoim Objawieniu. Czy bedzie to tysiac lat słonecznych czy obliczane w jakis inny sposób? A skoro nie pojałem tego, tedy zostawiam to mojemu Bogu i tym, którym cos takiego Bóg chciałby das do poznania, albo jesli spodoba sie to Bogu, zostana mi otworzone oczy na te istote. Istnieja bowiem tajemnice, i człowiekowi bez polecenia i swiatła Bozego nie wolno wyciagać wniosków na ten temat. Ale gdyby miał ktos jakies poznanie i oswiecenie dane od Boga zwiazane z tym pytaniem, tedy chetnie uczyłbym sie od niego, gdyz chciałbym mies to mocno ugruntowane w swietle natury.

29. A poniewaz nie wypada mi ukrywas mego poznania, na ile pojmuje je w swietle natury, tedy chce złozys wam pare mysli, które sa dla mnie zastanawiajace, nie chce zas narzucas wam okreslonych dogmatów, lecz chce das wam to wszystko pod rozwage. Poniewaz cos takiego daje tez piekne nauki, a przeto jest tez przydatne człowiekowi w jego dociekaniach, czynie to wiec w dobrej wierze, chos mozna to osiagnas nieco blizej i bys moze jakis człowiek, któremu Bóg dał ten dar, moze bys lepiej obudzony ku temu.

30. Po pierwsze, czy jest to takie pewne, ze swiat musi istnies siedem tysiecy lat a Szabat tylko tysiac lat, skoro Bóg stworzył wszystko w szess dni, i szóstego dnia pod wieczór zaczał odpoczywas, z czego ?ydzi zaczeli obchodzis swój Szabat w piatek wieczorem, a jak mówi Eliasz, swiat miał istnies tylko szess tysiecy lat, a przeto Chrystus rzecze, ze z powodu wybranych dni maja bys skrócone, inaczej zaden człowiek nie bedzie zbawiony, Mt 24, 22, co mianowicie odnosi sie do upadku Babilonii i do czasu Syjonu.

31. Mozna jednak poznas to po tym, co Chrystus mówi o upadku Żydów i o koncu Swiata, i sugeruje koniec zła. Ponadto Chrystus rzecze, ze do czasu jego przyszłosci na Sad ma bys jak za czasów Noego, gdy bedzie sie uwalniało i beda pozwalali sie uwalnias. Tedy wiemy przeciez dobrze, jak swiadczy Pismo, jaki zły swiat był za czasów Noego, ze musiał przyjss potop i ich wyniszczys. To mogłoby zatem sugerowas zły Szabat. I czy przeto słowa Chrystusa o jego przyszłosci mozna wyjasnis inaczej, tedy jednak nie mozna ich zinterpretowas jednoznacznie, gdyz uczniowie Chrystusa zawsze malowali nam tylko bliskoss konca, a Paweł mówi, ze koniec ma przyjss wtedy, gdy tylko Antychryst zostanie objawiony, 2 Tes, 1–3.

32. Ale ze zmartwychwstanie umarłych i Sad Ostateczny nalezałoby rozumies podwójnie, jako ze sprawiedliwi mieliby zmartwychwstas na tysiacletni Szabat, a wsród nich takze kilku niegodziwców, i ze Gog i Magog mieliby najpierw sprzeczas sie przeciwko swietym przy koncu tysiacletniego Szabatu, to wydaje sie iss prawie na opak ze swiatłem natury.

33. Najpierw bowiem nie wiedziałem, jak musiałoby dojss do pierwszego zmartwychwstania, gdyby dzieła miały podazas za swietymi w mocy słów Chrystusa. Skoro wiemy przeciez nader dobrze, ze wszystkie nasze dzieła sa posiane w wielkie Misterium, dlatego poczatkowo ida w cztery zywioły a potem jest Misterium i zachowuje sie je do Sadu Bozego, gdyz wszystko powinno bys strawione przez ogien a figura ma przypass w udziale srodkowi natury jako mrocznej wiecznosci.

34. Jesli jednak za człowiekiem maja podazas jego dzieła w pierwszym zmartwychwstaniu, jak powiadacie, tedy Bóg musiałby przeciez poruszys Misterium, to jest: musiałby poruszys samego siebie, co sugeruje Sad Ostateczny, gdyz Bóg przez wiecznoss nie poruszył sie wiecej jak dwa razy: raz przy stworzeniu tego swiata a po raz drugi we wcieleniu Chrystusa wedle swego serca. Stad pierwsze poruszenie przysługuje Ojcu wszystkich istot a drugie Synowi wedle serca Bozego.

35. Zatem stoi jeszcze otwarte trzecie poruszenie Ducha Swietego odnosnie ich obu: w miłosci i gniewie wedle wszystkich trzech zasad, gdzie znowu ma bys wprowadzone w poruszenie Ducha Swietego wszystko, co kiedykolwiek sie zepsuło, i kazdemu bedzie dany jego inwentarz. Jak mogliby wówczas umarli zmartwychwstas bez poruszenia Ducha Swietego odnosnie ich obu: w miłosci i gniewie, skoro od niego jedynie zalezy powrót zycia?

36. Ponadto nie wiedziałem, jak miałoby dojss do pierwszego zmartwychwstania, czy w podwójnym człowieku, czego przeciez inaczej nie moze scierpies rozum, skoro miałyby nastapis w złu i dobru. Lecz co moglibysmy w tym uwazas za Szabat doskonały? Skoro Adam nie mógł przeciez istnies w tej postaci, wówczas nowy człowiek musiałby zmartwychwstas sam, gdyz nie byłoby go w czterech zywiołach na tym swiecie. Takze nowe ciało w Chrystusie nie potrzebuje zmartwychwstania. ?yje wiecznie bez troski i smierci w Chrystusie i czeka tylko, kiedy Bóg poruszy Misterium, gdzie potem ma ubras korone jego cudów i dzieł.

37. Skoro wiec zmartwychwstanie nastapiło, to Misterium musi zwrócis to, co pochłoneło. Dzieła maja zdobis człowieka, i z nimi powinien przejss przez ogien i wypróbowas sie, czy zachowa sie dzieki nim czy tez spłonie.

38. Nie wiedziałem wiec, w jaki sposób miałoby sie to wydarzys z zamieszkiwaniem na ziemi. Gdyby miało to nastapis w sposób rajski, ze człowiek zmartwychwstałby wraz z cudami, tedy nie mogłoby do tego dojss bez poruszenia wielkiego Misterium, gdyz wasze pisma głosza, ze wraz z nimi musi zmartwychwstas takze kilku niegodziwców. Sugeruje to, ze Misterium musiałoby bys poruszone, a w poruszeniu pojawia sie przeciez zapalenie.

39. Skoro wiec Misterium sie poruszy, tedy tez poruszy sie nie tylko kilku, nie tylko w jednej udrece, gdyz wraz z nimi powinno zmartwychwstas takze paru niegodziwców.

40. Obok tego sugerujecie, ze przy koncu szesciotysiecznego roku powinni umrzes wszyscy, skoro na ziemi musi bys jedno mieszkanie, gdzie bezbozni zmartwychwstancy znowu sie uwolnia i pobuduja, których bedzie nie tylko kilku wedle waszego mniemania, lecz zgodnie z Pismem ma bys ich tak wiele jak piasku w morzu. Gdzie indziej chcieliby przyjss Gog i Magog albo jak mogliby jednak sprzeczas sie przeciwko rajskim dzieciom? W rajskich dzieciach bowiem nie ma sporu, nie byłoby to tez potrzebne, zeby umierali pod koniec szesciotysiecznego roku, skoro mieliby zmartwychwstas w podwójnym ciele tak, jak istniejemy w tej epoce.

41. Gdyby wówczas mieli zmartwychwstas w nowym ciele, tedy zadnemu bezboznikowi nie wolno byłoby tego samego ogladas ani nawet dotknas palcem, podobnie jak teraz nie dostrzegamy raju. Takie jest tez nowe ciało, przeciwko któremu nie wolno spieras sie niegodziwcowi. Albo czemu chcieliby sie spieras? Skoro sa swietymi w raju, tedy nie potrzebuja zewnetrznych zywiołów, lecz jedynie wewnetrznego zywiołu, gdzie wszystkie cztery mieszcza sie w jednym, stad o nic nie musza walczys, gdyz sa oddzieleni u zródła.

42. O wiele dziwniejsze wydaje sie to, ze mieliby wówczas umrzes bezboznicy i znowu zmartwychwstas w tych czterech zywiołach. Jesli jednak maja zmartwychwstas w duchowym ciele, tedy ten grzesznik nie bedzie w stanie ogarnas czterech zywiołów, lecz otchłan, chos byliby rozdzieleni jak swiatło i ciemnoss. Jakie upodobanie miałby Bóg w tym, zeby przenajswietszych chciał ponownie wprowadzas w spór i cztery zywioły, dla których wszak obumarli? I mieliby dopiero wdawas sie w spór z bezboznikami. Bardziej sprawiedliwe byłoby to wówczas, gdyby dotyczyło to tych, którzy tutaj na ziemi nie cierpieli z powodu Chrystusa, a nie brali w tym udziału ci, którzy tutaj na ziemi z powodu Chrystusa stracili swoje zycie.

43. I chciałoby sie rzec, ze to nie oni beda sie spierali, lecz za nich uczyni to Pan. Ale jakie upodobanie miałby Bóg w tym, zeby budził najswietszych i znowu pod oczami stawiał im tych niegodziwców? Albo czy radoss na łonie Abrahama nie mogłaby bys wieksza niz ta w czterech zywiołach, gdzie spór istnieje z natury? Jesli jednak maja mieszkas w raju poza czterema zywiołami, tedy nie moze dotknas ich zaden spór ani tez niegodziwiec.

44. Po co, do czego byliby przydatni niegodziwcy na ziemi, skoro ma na niej pojawis sie tylko jeden Szabat? Ich udreka nie jest przeciez w czterech zywiołach, lecz miesci sie w otchłani, gdzie idzie ich dusza, kiedy umiera ciało. Do tego w tym Szabacie powinni mieszkas tylko ci, którzy umarli z powodu Chrystusa, ich jednak nie moze bys taka liczba, jak podaje sie w Apokalipsie, ze zamieszkiwali ziemie; skoro bezboznicy takze mieliby zamieszkiwas ziemie i mogliby odprawias swój piekielny Szabat, wszystko to byłoby sprzeczne ze swiatłem natury.

45. Do tego Chrystus dodaje: Beda wolni i zostana uwolnieni jak za czasów Noego, i jak wtedy dwie z nich beda mełły w jednym młynie i dwóch z nich bedzie spało w jednym łózku, i co jeden przyjmie, to drugi straci, kiedy przyjdzie Sadny Dzien, Mt 24,

46. To wszystko wskazuje na powszechne oczekiwanie na Sad Ostateczny. Zanim nie zabrzmia traby ostateczne, dwóch z nich ma lezes w jednym łózku, a mianowicie swiety i niegodziwiec. Nie dokonuje sie tutaj zadnego rozróznienia. Jesli swieci maja mieszas sie z bezboznikami, tedy powinien tez chyba istnies jakis zły Szabat. Skoro zwaza sie na słowa Chrystusa i jego apostołów, to nie sugeruja one bynajmniej takiego stanowiska, ze tysiacletni Szabat miesci sie w Apokalipsie, gdyz jest on dla nas zakryty, i nie wiemy, kiedy moze sie zaczas albo czy juz sie nie zaczał.

47. Jesli pierwsze zmartwychwstanie jest rajskie, tedy z pewnoscia wydarzy sie bez udziału naszej swiadomosci. Nie zamieszkaja wsród nas ani tez nie zostana wypuszczeni, bowiem obumarlismy juz raz mezczyznie i kobiecie>1. Nie zmartwychwstaniemy znowu jako mezczyzna i kobieta, lecz w postaci anielskiej mamy zys w raju, Mt 13, 43; 22, 30.

48. Do tego bezboznicy powinni prosis madre o olej wiary w zjawie swojej przyszłosci. I piszecie, ze ma w nich wystapis ogien Bozy, a to gniew i udreka piekielna, i powinni bys dreczeni na ziemi w czterech zywiołach w gniewie Bozym, gdzie nie objawia sie przeciez gniew Bozy w czterech zywiołach, gdyz wystepuje tam miedzy nimi zło i dobro.

49. Jak zatem ten, który obumarł kiedys dobru i nie moze mies zadnych dobrych mysli, bedzie dopiero dopraszał sie u swietych wiary i pociechy? To wskazuje raczej na to, ze kiedy przyjdzie Chrystus sadzis ten swiat, oni wszyscy jeszcze beda mieszkali miedzy soba w ciele ulokowanym w czterech zywiołach, gdzie jedno bedzie przyjmowało a drugie traciło, a niegodziwcowi jego grzechy ukaza sie w pod oczami w zjawie pierwszego oblicza Bozego w ognistym zapale pierwszej zasady, ze osłupieje z przerazenia, i dopiero wówczas pomysli o poboznosci.

50. I chociaz głosicie, ze powinni tylko obudzis sie i nie zmartwychwstas, tedy trzeba rozumies pod tym tych, którzy nie ulegli rozkładowi. Mimo to utrzymujecie, ze maja mieszkas na ziemi w czystych zywiołach a swieci w raju. Gdyby zdarzyło sie cos takiego, wówczas nie byłoby juz zadnego sporu, skoro na zawsze zostali oddzieleni.

51. Gdyby swieci mieli mieszkas na ziemi w raju jak Adam przed upadkiem a naprzeciwko nich stas bezboznicy, wtedy pojawi sie dla nich zagrozenie jak u Adama, ze zapragna znowu jess z ziemskiego owocu, z czego pomarliby raz jeszcze.

52. A skoro dla bezbozników, jak tez dla czterech zywiołów, maja oni bys zakryci przez tysiac lat, czemu dopiero przy koncu wolno im unaocznis sie wówczas w czterech zywiołach? ?e Gog i Magog mieliby awanturowas sie z dziesmi rajskimi, to nie zgadza sie ani z Pismem ani z rozumem.

53. Pierwszy List do Koryntian w wersecie 15 uczy wprawdzie o Chrystusie i naszym zmartwychwstaniu, ale nie mówi nic o trzecich, lecz o tych tyczacych sie Chrystusa a potem o naszych, skoro powiada tak: Pierwszy jest Chrystus a potem my, którzy nalezymy do Chrystusa. To jest zmartwychwstanie powszechne. I chos dodaje: potem koniec, tedy nie ogłasza zmartwychwstania wraz z koncem, lecz koniec jest naszym zmartwychwstaniem. To mozna zrozumies nader łatwo, jako ze przez koniec nie ma na mysli drugiego zmartwychwstania albo czasu, gdyz dopiero po naszym zmartwychwstaniu przyjdzie koniec tego swiata (I Kor 15, 22, 26).

54. Umarli powinni wczesniej pojawis sie przed Sadem, zanim nastapi koniec tego swiata i czterech zywiołów, gdyz koniec jest zapaleniem ognia i czyms ostatecznym.

55. Takze apostołowie Chrystusa i wszyscy nauczyciele Boga antycypowali nam zawsze bliskoss konca. Otóz Jan w swoim Liscie pierwszym, J 2, 18, mówi wyraznie, ze jestesmy przy koncu. Mówi nawet o ostatniej godzinie, ale czy bezboznik ma bys bezpieczny, kiedy wie, ze do konca ma jeszcze czterysta lat, i nie powinien zabiegas o bogactwo dla swoich dzieci?

56. Trzeba nam tez dobrze zastanowis sie nad tym koncem, gdyz ten swiat jest zawarty w poczatku stworzenia a potem w koncu. Gdy ustał proces stworzenia, to wszystko zostało spełnione w szóstym dniu. I w takim czasie ma spełnis sie tajemnica panstwa Bozego. A przed Bogiem tysiac lat jest jak jeden dzien.

57. Co sie jednak tyczy siódmego dnia odpoczynku, czy swiat ma jeszcze istnies w spokoju przez tysiac lat, to jest zakryte przed nami, ludzmi. Nie mozemy z cała pewnoscia stawias takich wniosków. Musimy to pozostawis jego mocy. Nie mam tez o tym zadnego poznania, gdyz Pismo nie wyjasnia tego, kiedy zaczyna sie tysiac lat albo jakie to sa lata albo czym sie je oznacza. Tedy pozostawiam to do jego oceny, jednak nikomu tego nie zabraniam, skoro miałby o tym pewne poznanie albo rozkaz rozwazania o tym, pozwalam sie wam wiec nad tym zastanawias w dobrej wierze.

58. Przeto trzeba byłoby na to odpowiedzies cos wiecej, jednak w moich pismach znajdziecie to omówione w stopniu wystarczajacym. Acz chciałbym wprawdzie postawis wyczerpujaca odpowiedz, tedy wydaje mi sie jednak, ze nie bedzie to was zadawalas, gdyz nie zostało mi dane to poznanie. Pozostawiam to w takim stanie, jak jest, wiem bowiem, ze musze das rachunek o moich rzeczach. I przez Zeigera odsyłam wam z powrotem dwie wasze ksiazeczki i dziekuje Panu za nie uprzejmie.

59. Odnosnie przeznaczenia zwiazanego z Babilonia, ze Babilonia miałaby całkowicie ulec zagładzie w ciagu 1630 roku wedle waszych obliczen, i chociaz inni pisza mniej wiecej podobnie, nie jest mi o tym wiadomo wystarczajaco duzo. Wprawdzie dano mi poznanie, ze czas jest bliski i z pewnoscia nastapi, lecz nie znam roku i dnia, przeto pozostawiam to radzie Bozej i tym, którym Bóg zechce to objawis. Niczego nie moge twierdzis bez pewnej wiedzy, inaczej przed Bogiem zostałbym uznany za kłamce.

60. Oczekuje przeto na mego Zbawiciela i na to, co ten zamierza uczynis. Zechce, ze mam to wiedzies, to chce wiedzies, skoro nie, to tez nie chce tego znas. W nim postawiłem moja wole, poznanie i wiedze. Bez niego nie chce niczego wiedzies. On ma bys moim poznaniem, wiedza, chceniem i czynem, gdyz poza nim czai sie tylko zagrozenie. Człowiek (juz) z trudem natrafia na to, co ma przed oczami, podejrzliwie odnosi sie do rzeczy skrytych, a jeszcze rzadziej dociera do niego swiadomoss, ze jego swiatłem jest Bóg. Daje wam do rozwazenia zyczliwa odpowiedz, chos jestem tylko skromnym i prostomyslnym człowiekiem i nie urodziłem sie ze sztuki tego swiata. A co mam, to jest darem Bozym. Nie mam go ze sztuki czy studiowania, lecz ze swiatła łaski, które było wyłacznym celem moich poszukiwan. I chos mój poczatek był wprawdzie skromny z powodu mego dziecinnego usposobienia, tedy od tego czasu Bóg spowodował we mnie cos swoim swietle i otworzył mi moje dziecinne oczy.

61. Odnosnie ksiegi Aurora, która jest pierwsza, to w niektórych miejscach byłoby konieczne lepsze wyjasnienie, gdyz całe pojecie nie zrodziło sie jeszcze we mnie w tym czasie. Przeszło bowiem niczym ulewa, co trafia, to sie trafia — tak mi poszło z tym ognistym pedem, chos mój zamiar wcale nie był taki, zeby ktos miał to czytas. Opisywałem jedynie cud Bozy, jaki mi został pokazany, dla mnie na pamiatke. I wyszło takze bez mojej woli i gwałtownie zostało mi odebrane i bez mojej swiadomosci opublikowane. Umysliłem sobie bowiem zachowas je przy sobie przez całe moje zycie i nie planowałem wyjss z tym miedzy tak dostojnych ludzi, jak to sie stało, by zawieras z nimi znajomosci. Najwyzszy jednak, w którego rekach i władzy znajduje sie wszystko, miał wobec tego inne zamysły, jak teraz wiadomo, ze, jak poinformowano mnie, mam bys znany w wielu miastach i krajach, co wprawdzie dziwi mnie a jednoczesnie tez nie dziwi, gdyz Pan wykonuje swoje dzieło cudownie i w pospiechu, ze przechodzi to wszelkie wyobrazenie. I skoro musiał uzys ku temu takiego pasterza, któremu jednak brakuje sztuki i rozumu, dlatego jego zamiar musi jednak sie obstas wbrew całej wsciekłosci szatana.

62. I chociaz jest tak, ze utrudziłem sie wielce zajmujac sie tym dziełem, jednak nie wolno mi było sprzeciwias sie jego woli. Pisałem wyłacznie wedle formy, jaka została mi dana, nie wedle innych mistrzów czy pism. I do tego moim zamiarem było tylko pisanie na własny uzytek. Duch wprawdzie pokazywał mi, jak mam postepowas, jednak moje serce niczego przeciez nie chciało, lecz oddało mu sie do dyspozycji, wiec robił, co chciał. Nie pobiegłem tez z tym bez wezwania, a nikt mnie nie powiadomił, bo mówie zgodnie z prawda, ze moje wiadomosci były zbyt skape, aby ogarnas taka wiedze. A co komus pokazywałem, to na jego prosbe i gorace pragnienie.

63. A potem dalej uprzedzam was, gdybyscie dostali do reki moje pisma, zebyscie nie uwazali ich za dzieła wielkiego mistrza, gdyz nie mozna widzies w nich sztuki, lecz wielka powage zarliwego umysłu, który łaknie Boga i w tym łaknieniu odebrał wielkie rzeczy, jak Jasnie Oswiecony z pewnoscia zauwazy, bowiem bez swiatła nie beda własciwie rozpoznane albo zrozumiane, jak faktycznie odbiera to Czytelnik, a przeciez łatwiej albo blizej rozsadkowi nie mogłem ich napisas, acz przyznaje, ze sa jasne i dosys prostomyslne w takiej głebi. Ale gdyby było cos, co bedzie sie wydawało zbyt trudne, to postaram sie to wyjasnis nieco prosciej, jesli zostane o tym poinformowany.

64. Sa tez jeszcze inne ksiazeczki w wiekszym stopniu napisane przez madross Boza, nader ostrego sensu, o wielkiej głebi cudów Bozych, których teraz nie mam jednak pod reka.

65. Nie daje wam tez szczegółowej odpowiedzi odnosnie moich przemyslen tyczacych sie waszych ksiazeczek o tysiacletnim Szabacie, jak tez o czterech wiekach w Syjonie, co umysliliscie sobie potwierdzis licznymi swiadectwami Pisma Swietego. Moja watpliwoss jest taka, ze nie wiem gruntownie, czy te same cytaty odnosza sie do tych problemów. Istnieje bowiem równiez wiele sentencji Pisma, które wygladaja tak, jakby nie chciały juz wskazywas na powszechne zmartwychwstanie umarłych, i sa prawie jasne, w szczególnosci słowa Chrystusa w czwartej Ewangelii, która uwazam za najpewniejsza.

66. Rzecz ma sie podobnie z Syjonem, złoss bowiem ma kapas az do samego konca, Dn 9, 27. I chociaz Syjon bedzie istniał, tedy nie bedzie on miał charakteru powszechnego. Jedynie Babilonia ulegnie zagładzie i otrzyma inna postas. Lecz nie wszystkie dzieci Boze beda tymi, które w Syjonie nazywaja sie dziesmi.

67. Tedy nie mam tez zadnego poznania o tysiacletnim Szabacie, nie jestem tez w stanie uzasadnis go w stopniu wystarczajacym za pomoca Pisma, gdyz zawsze znajduje sie cos przeciwnego, co chciało sie wykazas. Pismo mozna tłumaczys, jak sie chce. Skoro wiec nie mam zadnego polecenia od Boga na ten temat, pozostawiam go na boku i kazdy moze utrzymywas swoje stanowisko na własna odpowiedzialnoss. Przestrzegam was szczerze i zyczliwie, i w ufnosci polecam was miłosci Chrystusa.

68. Na 42 i 43 stronie, gdy piszecie o misterium oddzielonych dusz etc., podejrzewacie Theophrasta>1 i innych autorów, ze nie pisali prawdziwie o Misterium. Byłoby lepiej, gdybyscie to pomineli, gdyz nie zrozumieliscie ich stanowiska w tej sprawie, jak napisaliscie mi, i prawie identycznie głosicie to w swoich utworach. Znajdziecie to wyczerpujaco wywiedzione w mojej ksiazeczce Czterdziesci pytaú>2 o sadzie Ostatecznym i o innych kwestiach. Kiedy przeczyta i własciwie sie je zrozumie, tedy nie bedzie prawie potrzeby takiego głebokiego poszukiwania. Widas z niej doss jasno, czym jest Misterium obejmujace ciało i dusze, i jakie bedzie przeznaczenie oddzielonych dusz, co czeka zarówno ciało i dusze na Sadzie Ostatecznym, a takze gdzie jest ich tymczasowe miejsce, jaka ich udreka i czym sie róznia miedzy soba. Mysle, ze byłoby to naprawde głeboko i wielce uzasadnione, gdyby ludzki umysł miał znalezs sie w spokoju. A skoro nie mieliscie nic gruntowniejszego, i nie byliscie w stanie tego przedstawis, tedy sprawiedliwie niech to pozostanie na swoim miejscu. Nie nalezy krytykowas i podejrzewas tysiacletniego Szabatu, jak tez owych czterech wieków w Syjonie.

69. Wielu ludziom jednak moze spodobas sie taki sposób mówienia, do czego nie przyłozylismy zadnej zasługi, gdyz swiatu niezbyt wiele udało sie cos stwierdzis o objawieniu tysiacletniego Szabatu. A poniewaz nie mamy ku temu wystarczajacego uzasadnienia, słuszniej bedzie, gdy zostawimy to boskiej wszechmocy, gdyz mamy doss Szabatu w nowych, powtórnych narodzinach, skoro taka dusza osiaga ten sam Szabat juz tu, a po obumarciu ziemskiego ciała bedzie miała doss Szabatu w raju. Cos innego mozemy z pewnoscia powierzys boskiej wszechmocy, co zechce z nami uczynis, kiedy bedziemy w nim a on w nas. Jestem bowiem zdania, ze w Bogu bedzie lepszy Szabat niz na tym swiecie. Gdyby tez ludzie mieli mieszkas na ziemi w raju, tedy Bóg musiałby znowu wprowadzas to, co w jego przeklenstwie wstapiło w boskim Misterium, jak mozna to zobaczys w ksiazeczce Czterdziesci pytaú.

70. Utrzymujecie tedy, ze sprawiedliwi nie beda postawieni przed sadem w swoim dziełach. Dobrze, ale takie stanowisko nie zgadza sie ze słowami Chrystusa, który rzekł, ze wszystko powinno bys zbadane przez ogien. Nie mówie: na Sadzie, gdyz Sad jest przeznaczony dla niegodziwców. Zrozumcie: sad gniewu, o którym mówi Pismo: Sprawiedliwy, albo jako rzecze Chrystus: kto we mnie wierzy, nie pójdzie pod Sad, J 5, 24. Rozumie przez to udreke tego Sadu. Jego słowa mówia o tym, ze wszyscy powinni wystapis przed Sadem, i kazdy usłyszy swój wyrok: bezboznicy odejdzcie precz, a pobozni — wstepujcie tu, Mt 25, 34, 41.

71. Kazdy powinien tedy znajdowas sie tez w misterium swoich własnych dzieł i bys sadzony wedle tych dzieł. Skoro wiecie przeciez dobrze, ze nasze dzieła na tym swiecie zostały dokonane w złu i dobru, i maja bys zbadane i oddzielone w ogniu Bozym. W jaki sposób pójda wówczas za swietymi w zmartwychwstaniu na Szabat bez zdecydowania, i jak Szabat w nich zaistnieje? A skoro maja za nimi iss, tedy musza bys wypróbowane i oddzielone w ogniu. Wówczas zas nie wolno juz prowadzis ich przed Sad. Lecz bez ich dzieł nie wolno odprawias im Szabatu, czyli nie sa doskonali.

72. Jesli chcemy mówis o raju i go osiagnas, tedy musimy mies ostre oczy, zeby go dojrzes. Wewnetrzny swiat raju i swiat zewnetrzny naleza do siebie nawzajem. Zwrócilismy sie tylko z wewnetrznego ku zewnetrznemu, a przeto działamy w obu tych swiatach. Smiers nie moze nam odebras naszych dzieł. Moze to uczynis jedynie ogien Bozy, gdyz w Misterium pozostana one az do dnia Sadu Bozego.

73. Kazdy człowiek w godzinie zmartwychwstania ma znajdowas sie w swoim własnym misterium i przed soba w tym misterium widzies swoje dzieła i w nim je czus. Nie znaczy to odpowiadas słowami, gdyz panstwo Boze istnieje w sile. I chos niegodziwiec bedzie krzyczał z bolescia na swoja ohyde i przeklinał swego uwodziciela, tedy jednak kazdemu jego dzieło zaprezentuje sie w całej jaskrawosci, co ze swojej strony bedzie go radowało albo udreczało.

74. Skoro wiec stare ciało tego swiata jest zasada tego swiata, tedy nowe ciało jest Misterium boskiego swiata jasnosci. A dusza jest Misterium Boga Ojca. A ziemia z zywiołami takze ma oba misteria, które powinny bys poruszane przez zasade Ojca. Tam otworza sie drzwi wszystkich tajemnic i kazda wyda i przedstawi swoja figure, która połkneła. Zasada duszy bowiem wraz z obu misteriami musi stanas przed Sadem.

75. Wspaniale zatem temu, kto ciało Chrystusa bedzie miał w misterium wsciekłosci. Dla niego jest przeznaczony ogien duszy albo zasada Ojca wraz ze swiatem jasnosci, i to otoczony druga zasada i przeswietlony majestatem. Nie poczuja oni zadnej udreki ani zła. Bez czucia przejda przez ogien, gdzie nastepnie powinna bys wypróbowana zasada zewnetrzna albo trzecia i wszystko ziemskie albo fałszywe pozostanie w ogniu; czyli dzieła zostana odnowione w ogniu, poddane ziemskiej udrece albo ciemnosci. Ziemskie misterium pozostanie tam w ogniu i bedzie pokarmem ognia, z czego swiatło uzyska swój stan pierwotny, a sprawiedliwy niczego nie straci. Bowiem w nowym ciele rodza sie teraz dzieła miłosci, i te wraz z duchem duszy przejda przez ogien i pozostana w boskim wizerunku w zródle swiatła i beda wolne od trzeciej zasady, czyli od tego swiata w ognistej udrece dusz.

76. Ale co zupełnie zle zostało popełnione w trzeciej zasadzie, a wiec nie zostało naprawione na tym swiecie przez powazna pokute i układ wzgledem swego brata, to przypada w udziale srodkowi natury jako korzeniowi albo mrocznemu swiatu.

77. A dzieła bezbozników w ogóle nie moga pozostas w ogniu, gdyz ogien połyka ich w siebie do mrocznego srodka, a to w stan pierwotny natury zamieszkały przez szatanów. A przeciez tamtedy idzie ogien ich dusz jako zasada Ojca, bowiem ten sam ogien duszy nie ma zadnego materiału na prawdziwe paliwo dla ognia, stad bedzie istniał niczym wygaszony, mroczny, bojazliwy ogien udreki, jedynie jako lek w tym ogniu. To znaczy wsciekłoss Boga a nie zasady, umieranie albo umierajaca udreke.

78. Oto zasada Ojca, w której srodku miesci sie prawdziwa dusza, jest zapalonym ogniem, i ten daje swiatło, gdzie w tym swietle istnieje szlachetna podobizna Boza. To samo swiatło bowiem łagodzi płonacy ogien istotnoscia miłosci, ze staje sie on dobrodziejstwem i przyczynami: natury i zycia.

79. Dlatego powiadam wam, ze nie powinniscie sie dziwis albo rozumies opacznie tego, kiedy ja sam lub ktos inny pisze, obojetnie czy Theophrast czy ktos inny, ze człowiek w takim ciele, jakie posiada tutaj, ma stanas przed Sadem.

80. Zauwazam nader dobrze, ze jeszcze nie zrozumieliscie moich pism. W ksiedze O potrójnym zyciu, a potem w ksiedze O wcieleniu (Jezusa) Chrystusa, i w drugiej czesci O wcieleniu, która traktuje o cierpieniu, umieraniu i zmartwychwstaniu Chrystusa, w jaki sposób mamy wstapis w smiers Chrystusa i zmartwychwstał z jego smierci, w tychze ksiegach bedziecie to mieli doss ostro wyjasnione i szczegółowo wytłumaczone. Poniewaz nie mieliscie ich w rekach, zechciejcie okazas cierpliwoss, bys moze dostaniecie je do przeczytania. Wówczas w ten sposób z pewnoscia uwolnicie sie od waszego zmartwienia i głebokich dociekan.

81. Oni wszyscy bowiem uzasadniaja to o wiele głebiej niz czyni to wasze rozwazanie o tym przedmiocie. Czytajcie tylko dobrze, wówczas z pewnoscia poznacie, czym jest Misterium, czym jest magiczna przyczynowoss i bezprzyczynowoss, jak tez czym jest istota wszystkich istot. Do tego nie trzeba zadnej rady jednego lub drugiego autora. Kto rozumie wielkie Misterium, z którego wyszły i wciaz jeszcze wychodza wszystkie istoty, ten nie zawraca sobie głowy takimi komplikacjami.

82. Poza tym podjeliscie sie nader trudnego zajecia, które tylko martwi, pozera i unicestwia wasze zycie. Nie ma takiej potrzeby. Nie potrzeba literalnego dowodu. Kto znajduje Misterium Magnum, ten znajduje w nim wszystko. W nim lezy Bóg, Chrystus i wiecznoss z wszystkimi cudami. Kluczem do tego jest Duch Swiety. Jesli jestescie w nowych narodzinach, jak głosicie, tedy nie trzeba tak absorbujacego szukania pochłaniajacego tyle ciezkiej pracy. Szukajcie tylko w złobie, w ciemnej stajni. Kiedy go znajdziecie, to znajdziecie go z cała pewnoscia tam, gdzie zasiada po prawicy Bozej.

83. Samo badanie niczego nie dokona. Lapis Philosophorum jest nade wszystko czarnym, nieprzejrzystym kamieniem pokrytym szara farba. Mimo to w nim spoczywa najwyzsza tynktura. Jesli chcecie badas Misterium Magnum, tedy wezcie tylko przed siebie ziemie z jej metalami, wtedy z pewnoscia znajdziecie owo kabalistyczne podłoze.

84. A głebokie liczby skrytosci, których poza tym nie moze zgłebis zaden człowiek, wszystkie leza w Misterium. A kto tego szuka, ten nie docieka wedle liczb, lecz bierze Boga na ziemie i zachowuje sie jak ktos, kto kosztowny skarb połozył w jakims ciemnym zakamarku. ?łobek i pieluszki Chrystusa sa mu o wiele drozsze niz cały swiat z jego postaciami. Ukrywa same liczby, gdyz zewnetrzne rubieze moga przepedzis jego cuda.

85. Dlaczego wyłacznie ziemskie misterium ma swoje odniesienia wzgledem czasu? Było to badane przez magów [medrców], którzy zrozumieli magie niebianska i ziemska, i z tego powodu zataili tynkture i jej nie obwiescili. Nic innego nie jest wystarczajacym powodem, zeby ze wzgledu na nia nie przypisywas swiatu zadnej wartosci. Dlatego Bóg zakrył ja przed nami, stad ziemskie misterium ukrywa w nas wszystkie swoje cuda, i w nas zostana wylane wszystkie czary gniewu Bozego. Jak mógłby zatem odwazys sie człowiek objawis takie tajemnice bez przyzwolenia ze strony Misterium? Naprawde, z zewnatrz okraza takie misterium, ale nie wstepuje w nie, chociaz ma wole Misterium.

86. Z gwiazd wychodzi objawias sie w Misterium ped zewnetrzny, gdyz z ochota chciałby uwolnis sie od tej próznosci, i z całych sił gna w magicznych dzieciach ku objawieniu. Dlatego powinnismy zbadas ten ped, czy jest ze swiatła Boga z ducha Bozego czy tylko z gwiezdnego regimentu.

87. Duch Bozy bowiem mówi wyłacznie ze swego Misterium. Wskazuje tylko całe to zamieszanie i liczby pozostawia w spokoju. Raz oznaczył Misterium moca pierwszej zasady w siedmiu postaciach natury do cudów Bozych. Za drugim razem zas oznaczył je w miłosci we wcieleniu Chrystusa siedmioma pozłacanymi lichtarzami i pochodniami. Tak pozostanie az do dnia Sadu.

88. Wszelka liczba objawia sie sama w swojej epoce. ?adne stworzenie nie ma nad nia władzy, by zmusis ja do objawienia sie. Ma ja ten, któremu nie wolno tego uczynis, inaczej ustawia sie ponad tym magicznym obrzadkiem i dla misterium jest obrzydliwoscia.

89. Dlatego prorocy, Chrystus tez, wszyscy mówili porównaniami, Mt 13, 10, w sposób magiczny, i jeszcze dzisiaj nikomu, kto jest zdolny do Misterium, nie wolno wypowiadas sie inaczej. Nalezy to bowiem do szczególnego zamysłu Bozego, gdyz liczba musi stas otwarta. Daniel natomiast, który miał takie polecenie, swoja liczba sugeruje jasno czas Chrystusa.

90. Cos takiego głosze dobrodusznie i z pełnym zaufaniem, jak tez w prawdziwej miłosci chrzescijanskiej wobec was, nie zas z pogardy, lecz z mojego poznania i talentu. Poniewaz pragneliscie usłyszes cos takiego ode mnie, dałem wam krótkie wyjasnienie, co nalezy uczynis w tym przedmiocie, i prosze, zechciejcie to sobie po bratersku zapamietas. Czym moge wam słuzys moimi skromnymi darami, na to wszystko znowu wam odpowiem, jesli bedziecie mieli ochote zapytas; jesli rzecz bedzie powazna i przysłuzy sie chwale Bozej i ludzkiemu zbawieniu. Polecam was miłosci w Jezusie Chrystusie. Dane w Zgorzelcu, jak odnotowano na poczatku.

OKÓLNIK DZIEWIĄTY

Swiatło, zbawienie i wieczna siła ze zdroju serca Jezusa Chrystusa niech bedzie naszym pokrzepieniem!

Szanowny, wielmozny Panie, w Chrystusie ukochany bracie! Wasze sporzadzone do mnie pismo odebrałem razem z dołaczonym do niego talarem niemieckim; czuje sie wielce zobowiazany. Bóg cos takiego obficie odpłaci swoim słowem. Chociaz dary Boga nie sa do kupienia za zadne pieniadze i dobra, jednak rozeznawszy sie w waszym pisaniu, takze i u was znajduje szczera gorliwoss i pragnienie studiowania madrosci Bozej, a to, co Bóg dał mi ze swojej łaski, staracie sie sami zgłebis z zapałem i pilnoscia. Uznaje, ze stało sie tak z wdziecznosci i posłuszenstwa wzgledem Boga, dlatego przyjałem ten podarek z wielka ochota.

2. I napominam was po bratersku w Chrystusie, zebyscie wzieli sobie do serca wasza rozpoczeta droge i trzymali sie jej, i jako nieustepliwy rycerz wiedli spór z własnym zewnetrznym rozumem w ciele i krwi, jak tez z szatanem i bełkotliwym złym charakterem, posilajac sie mocna ufnoscia w Bogu w ognistym duchu i umysle i w cichym zyciu. Wtedy mozecie osiagnas szlachetny wianuszek rycerski, który szczególnie przypada do twarzy bogobojnemu młodemu towarzyszowi, i jest nader miły przed Bogiem i jego aniołami, który, gdy wam raz zostanie nałozony, pozwoli zobaczys, czym jest Bóg i co jest w stanie uczynis. Nastepnie takze i wam nie bedzie wolno wiele uczys sie od innych, gdyz w was samych jest ten prawdziwy nauczyciel, który uczy wszystkich ludzi i utwierdza ich w dzieciach Bozych. Uczy on z człowieka. Skoro wiec panstwo Boze jest w człowieku, tedy zaiste człowiek jest ponownie zrodzony w Chrystusie.

3. Cos takiego bowiem znajdziecie opisane w wystarczajacym stopniu w moich pismach, które nie powstały ani nie pochodza z igraszek czy obowiazujacej powszechnie opinii, lecz dzieki takiej drodze, jaka pokazuja i głosza one same: a to z rycerskiej walki, i co wraz z tym osiagnałem i otrzymałem, zapisałem sobie na pamiatke i swiadectwo owego wydarzenia, jak tez ze wzgledu na tych, których Bóg zamierza doswiadczys i równiez ukoronowas tym samym wianuszkiem. Skoro wiec zostało mi dane do rozpoznania cos takiego, z powodu czego pisałem wedle tych dostojnych darów w swietle Boga i jako głupca upokorzyłem rozum zewnetrzny, tym samym równiez moje zycie zewnetrzne nie zostało oszczedzone ani nie splamione, i jako nagrode uzyskałem jedynie wiele szyderstwa i przesladowan, nie mówiac juz o tym, co mi sie jeszcze moze przytrafis.

4. Czuje sie jednak zadowolony. Skoro mój wianuszek moge wyprowadzis z tego swiata wraz ze mna do mojej prawdziwej ojczyzny, tedy mam wystarczajaco czci, jak tez i bogactwa. W tym zyciu waz zawsze musi przeciez kłus nasienie kobiety w piete. W krzyzu i znoju musimy narodzis sie na nowo. Jesli chcemy zys z Bogiem, tedy tez z nim musimy bys przesladowani, razem z nim umieras i w nim bys pogrzebani, jak tez z nim zmartwychwstawas i zys w nim wiecznie, całkowicie upodabniajac sie do jego obrazu iss w nim pod jego purpurowy płaszcz. Musi nas nim tylko przykrys, inaczej jestesmy w sieci szatana i Antychrysta, czyli zupełnie nadzy i zawstydzeni znajdujemy sie w kurwie babilonskiej przed Bozym obliczem.

5. Poniewaz Bóg na wskros otworzył wam serce wasze, ze patrzycie innymi oczami, tedy sa wielce potrzebne dalsze prowadzenie i utwardzanie tego stanu rzeczy. Bowiem ten, który chce was ukoronowas, juz jest w drodze, zatem musicie znosis pokuse i obstawas przy swoim i nie ustepowas miejsca cielesnemu rozumowi, gdyz szatan czesto dokucza ziarenku gorczycy wysiewanemu przez Ducha Swietego. Nieustannie przeszkadza mu w jego rozwoju.

6. Z nowo narodzonym dzieckiem Chrystusa ma sie jak z młodym drzewem, które z łatwoscia ulega zniszczeniu. Lecz kiedy wzrasta i umacnia sie, wówczas moze istnies samodzielnie. I chos nie raz odpada mu gałaz z powodu sztormu, istnieje jeszcze pien i wydaje nastepne gałezie.

7. Musi istnies powaga, z jaka spieramy sie z szatanem i przezwyciezamy gniew Bozy. Własny rozum musi sie jedynie ogłuszas i poskramias, i oddawas sie Bogu, zeby Bóg zył w umysle człowieka stanowiac jego wole i czyn. Inaczej niczego sie nie znajdzie w boskiej madrosci. Duch Bozy musi sie tylko znalezs w człowieku, wtedy bedzie on prawdziwym wizerunkiem jego dzieła i cudu.

8. Bowiem wszystko, czego ucza o Bogu albo mówia bez ducha Bozego, to stanowi tylko Babilonie. Zwodza, jak chca. Duch Bozy musi mówis z nas. Nasza mowa powinna bys podatna na głos Bozy.

9. Bowiem reprezentuje on nas samych przed Bogiem, to jest: przed i w nim samym. Wprowadza naszego ducha–wole wraz z soba i w sobie samym w Boga, i jednoczy nas z Bogiem i w Bogu, i utwierdza nas w jego dzieciach w Chrystusie. On jest tym, który nas znajduje. My zas nie jestesmy w stanie go znalezs.

10. Jednak jego wola stoi naprzeciw nas. Aby nas przyjas, w Chrystusie rozpostarł oba ramiona na krzyzu. Powinnismy mu sie jedynie w nie rzucis, wychodzac z rozumu i złosci. Kiedy to uczynimy, wtedy wpadniemy w ramiona Chrystusa. Szuka nas w nich i w nim nas znajdzie. Tam stajemy sie jego własnoscia i jego mieszkaniem.

11. Tam zwraca sie ku naszemu duchowi–woli i jest nam poddany. I wszystko, co wówczas robimy albo czynimy, to jest mu miłe. I wszystkie te same dzieła postepuja za nami i sa nasza wieczna chwała, i ubieramy sie w nie niczym w suknie czci Bozej i jego cudownych czynów, z powodu której Bóg poruszył sie do stworzenia człowieka i ze wzgledu na która Bóg stał sie człowiekiem, zeby wybawis nas od złego.

12. Skoro wiec macie w rekach moja pisma, tedy daje wam tez do zrozumienia, ze powinniscie rozwazas je w sposób dziecinny i prostomyslny. Wówczas jestescie w stanie znalezs w nich perełke, gdyz nie przyczyni sie do tego ostre szukanie, lecz zyczliwoss i dobrodziejstwo, poniewaz perełka nie lezy w literach, lecz jak wyzej powiedziano.

13. W tej przesłanej ksiedze (De Triplici Vita Hominis)>1, która tez została zrodzona z tej szkoły przez tego autora, znajdziecie głebsze uzasadnienie. A skoro w pojmowaniu jest dla was cos zbyt trudnego, tedy mi to wynotujcie, a wtedy naswietle i wytłumacze wam owe kwestie. Spodziewam sie jednam, ze omówie to z wami osobiscie. Gdy bedzie okazja.

14. Z powodu dwóch innych ksiazeczek, a to Nowego Testamentu i trzeciej czesci Gnothi seauton>2, zechciejcie nieco poczekas, bo nie ma ich teraz u mnie, dopiero po Targach Lipskich robi mi sie na nie nadzieje. Wtedy tez maja mi bys przysłane. — Polecam was w braterskiej miłosci Chrystusowi.

Imie Pana jest mocna twierdza. Sprawiedliwy idzie w nim i sie nie leka. J. B.

OKÓLNIK DZIESIĄTY

Swiatło, zbawienie i wieczna siła ze studzienki serca Jezusa

Chrystusa niech bedzie naszym pokrzepieniem!

Wielce szanowny, czcigodny Panie, obok zyczenia boskiej łaski i wszelkiej zbawiennej pomyslnosci odpowiadam W. M.: Otóz poinformował mnie sekretarz W. M., ze W. M. z upodobaniem odnosi sie do moich dotad jeszcze nie znanych mu pism, co w moim duchu sprawia mi jeszcze o wiele wieksza przyjemnoss i radoss, z czego wnosze, ze Bóg uprawia swoje dzieło takze w tak dostojnych ludziach i prowadzi ich, co poza tym nie było przeciez znane na tym swiecie, gdyz doczesna czess i rozkosz uzywania stanowiły ku temu przeszkode.

2. Z nalezna powaga moge jednak zrozumies, ze to Duch Bozy musiał przeciez poruszys wasze szlachetne serce, skoro wykosztowaliscie sie na to dzieło (Aurore) i dołozyliscie staran zwiazanych z jego wydaniem, chos napisała je nader naiwna reka, nie sztuka zas czy wielki rozum, lecz tylko dzieki poznawaniu darów Boga; autorowi nie chodziło tez o to, zeby tacy dostojni ludzie swiadczyli mu uprzejmosci, gdyz napisał je tylko dla samego siebie na pamiatke i ku pocieszeniu w mrocznym snie w ciele i krwi; do tego bez zadnego zamiaru stworzenia takiego dzieła.

3. Było to chyba tamze ognistym pedem, lecz bez zamysłu tego dzieła spoczywajacego w autorze w powiciu niczym w Misterium; poruszył je Bóg, a z tego powstały takie pozadanie i pragnienie pisania, a przeciez nie było ku temu zadnej sztuki ani zdolnosci w autorze wedle człowieka zewnetrznego. Szukał on jedynie serca Boga, aby w nim sie skrys przed nawałnica piekieł, stad zastanawiał sie nad zła natura i jej wpływami, wielokros nad oszukanstwem szatana i gniewem Bozym, a potem nad Boza miłoscia i miłosierdziem; otóz wytrzymał wówczas niejedna burze przeciwko rozumowi, jak tez przeciwko ciału i krwi, i szatanowi nie dał sie zranis, a wszystko w gwałtownym pedzie ducha, dopóki w tym czasie nie został mu nałozony nader szlachetny wianuszek, którego ta dłon nie moze teraz opisas. Poznał wówczas, czym jest słodycz Boga, i nie osłupiał, ze takie rzeczy moga nawiedzis laika.

4. Powiadam wiec, ze udało sie to mu osiagnas i szlachetne ziarenko gorczycy zostało posiane, dlatego przedsiewział napisanie tego dzieła, które wówczas było widziane nader głeboko niczym w Misterium; zabrał sie jednak do niego ze zbyt ogromnym entuzjazmem, ze nie zostało uchwycone w wystarczajacym stopniu, co przeciez ukazuje ta pierwsza ksiega, gdzie wielkie tajemnice przedstawiaja sie nader naiwnie i nie doss szczegółowo, jak tez sa napisane z licznymi mankamentami, i wygladaja tak, jakby przeszła ulewa. Na co natrafia, to widzi; tak postepuje tez duch cudów. Poniewaz autor był nieuczonym i mało rozumnym człowiekiem, do tego prawie jak dziecko snujace sie w mgle naprzeciw doswiadczonych i uczonych. Nie pojmował jeszcze tej drogi, w jakim kierunku ma pójss to, czego nie ukazał mu duch. Z udreka i wstydem zapisywał to, co mu było podsuwane pod reke, zanim jeszcze rozum cos sobie z tego uswiadomił.

5. I pojawiła sie przeto jasnoss, jak stoi przed oczami, co widas w ksiedze Jutrzenka, a to w pierwszej czesci jej tekstu, która w całosci powstała przed przesladowaniami, i teraz pociesza mnie. Duch Bozy juz przedtem pokazał mi, ze rozpoznam, czym jest jego rada na jego drodze, stad tez z cała cierpliwoscia połozyłem sie pod ten krzyz i moje sprawy powierzyłem Bogu błagajac go nader mocno, zeby zechciał odebras ode mnie to, co nie pochodzi z jego rady, i zeby nic z tego nie dochodziło do mojej swiadomosci.

6. Nic juz nie byłem tez w stanie uczynis z powodu tego przesladowania, jak znosis je posłuszny Bogu i szatanowi z jego szyderstwem pozwolis huczes nade mna, gdy potem powział przeciwko mnie nie jeden sztorm, a co wycierpiałem, tego nie jestem w stanie wyrazis słowami.

7. Lecz poszło ze mna tak, jak z ziarnem zasianym do ziemi, które rosnie na przekór burzy i mimo niepogody, na przekór całemu rozumowi, gdy zima wszystko wydaje sie obumarłe, i rozum mówi: Wszystko jest skonczone. — Jednak szlachetne ziarenko gorczycy znowu zazieleniło sie posród sztormu, zawstydzane i wyszydzane, jako lilia, i znowu przyniosło stukrotny owoc, do tego z prawie głebokim i prawdziwym poznaniem i z ognistym pedem.

8. Mój człowiek zewnetrzny nie chciał przeto pisas, gdyz był nieco głupawy, az doszło do tego, ze wewnetrzny musiał pojmas zewnetrznego, gdzie potem pojawiło sie najwieksze Misterium. Wtedy zrozumiałem rade Boza i rzuciłem sie przeto w wole Boza, niczego tez nie chciałem mysles ani bajdurzys w oparciu o rozum. Juz wiecej rozumu nie dopuszczałem do głosu i moja wole włozyłem w wole Boga, przeto mój rozum zachowywał sie niczym umarły. I on, duch Bozy, miał czynis, co chciał. Niczym nie chciałem bys w rozumie, gdy stałem sie jego wola i działaniem.

9. I stało sie, ze człowiek wewnetrzny został uzbrojony i otrzymał nader wiernego przewodnika. W zupełnosci zawierzyłem mu moim rozumem, jak tez niczego nie myslałem i nie dopuszczałem rozumu do głosu, cos jednak chciałem napisas, nie mówiac juz o tym, ze duch wciaz wskazywał mi w wielkiej głebi w Misterium na mnóstwo mysli, lecz bez mego dostatecznego rozeznania. Stworzenie nie jest bowiem jako Bóg, który na raz wszystko ujmuje i czyni w swojej madrosci.

10. A przeto znowu pojawił sie zamiar napisania czegos, i w ciagu trzech kwartałów powstały trzy ksiazki: jedna O trzech zasadach boskiej istoty, to jest: o istocie wszystkich istot, gdzie nastepnie otwarło sie nieco Wielkie Misterium, i sa w niej nader subtelne rzeczy, doss szeroko uzasadnione anizeli w tej, która jest pierwsza i która W. M. przysłała mi tutaj do sprawdzenia, około 100 arkuszy.

11. I po tej jest poczyniona nastepna liczaca około 60 arkuszy, która traktuje O potrójnym zyciu człowieka i o całej kreacji, wielka otwarta brama misteriów i własnie cud ponad wszelkim rozumieniem, czemu sam dziwie sie w moim umysle, co takiego zamierza uczynis Bóg, ze do tak waznych rzeczy uzywa wszak nader kiepskiego narzedzia. Bowiem jest w niej otwarta taka tajemnica, o która swiat spierał sie od czasu ciezkiego upadku Adama, i wciaz bada ten problem. Ale zadna przyczyna nie ukazała sie w kregu tego swiatła, które przeciez nie jest zrozumiałe dla tego swiata, lecz dla dzieci Bozych, jak zostało ukazane.

12. A potem do trzeciej zostało mi przysłanych 40 pytan przez wysmienitego uczonego>1 i swiatłego badacza, jak tez miłosnika misteriów i wielkiego krewnego tych samych, i godzi sie przeciez odpowiedzies na nie wedle tych darów i ducha, czym mianowicie sa te najdostojniejsze pytania o stanie pierwotnym duszy i całej tajemniczosci misteriów, uzasadnione przez wiele wielkich i głebokich tajemnic (Psychologia Vera)>2. Na to zrodziła sie taka odpowiedz, która swiat cieszyłby sie ogromnie, gdyby nie przeszkadzały mu w tym złoss i gniew szatana, chociaz i na to musi pojawis sie rada Boza.

13. Zauwazam zatem, ze szlachetne serce i umysł W. M. szczególnie sa złaknione i wygłodniałe odnosnie takiej tajemnicy i nie bacza na swiat i nie pogardzaja takimi tajemnicami, zatem uznaje w tym rade Boza i musze podzielis sie z tym z W. M. bez ociagania. Chleb bowiem nalezy dawas takim dzieciom Bozym, które sa tego warte, a nie rzucas pereł pod wieprze. Mój duch i umysł dobrze wskazuja mi na to, ze W. M. nie podchodzi do tego z czczej ciekawosci, lecz pragnie tego z pobudzenia ducha, a ten czesto zaprowadza Piotra do Kornelii, która wypowiada do niego słowa wiecznego zycia.

14. I chociaz jestem obcym człowiekiem, do tego całkowicie naiwnym, przeto pragnienie i wola W. M. osmieliły mnie do napisania do W. M., acz tak skromna dłonia. Dary Boze nie sa jednak przywiazane do sztuki, dlatego nade wszystko uznaje, ze wasze szlachetne serce wydaje sie zaiste wielce pokorne i skłania sie ku mnie, chos jestem przeciez człowiekiem nader prostym.

15. Przeto wasze szlachetne serce moze bys tez pewne ducha Bozego, ze otworzy drzwi duszy i brame tajemnic i obdarzy prawdziwym rozumem, tak ze uchwycicie i rozpoznacie jego cudowne dary, czego zycze wam niniejszym z całego serca.

16. Cos takiego wyda sie cudowne W. M., gdyz w paru słowach unosi sie to niemal z pełnia wyrazu, w szczególnosci o Babilonii i Antychryscie, który został rozpoznany przez Boga w jego gniewie. Dlatego powiadam, ze nie mógłbym ani nie wolno byłoby mi pisas inaczej, niz zostało mi to dane.

17. Za kazdym razem zapisywałem to, co dyktował mi duch, i mój rozum nie ma w tym zadnego udziału. Stad nie uwazam tego za dzieło mego rozumu, który byłby za słaby ku temu. Lecz jest to dziełem Boga. Pokazał mi on, jakie miał zamiary i co sie ma wydarzys i co juz nastapiło, gdyz idzie on z bezprzyczynowego w przyczynowe i przetrzasa wszystko. Bada serca i nerki i doswiadcza mysli ludzi.

18. Tym samym wskazuje tez na Sad Ostateczny, gdyz wszystkie istoty chce wypróbowas przy pomocy ognia. Nawet nie potrafiłem albo nie mogłem wypowiedzies sie na ten temat, chociazby w ognistym pedzie, stawiałem bowiem to, co zaproponował Duch. Przeto uczyniłem to sobie na pamiatke i nie zywiłem wobec tego zadnych innych planów.

19. A poniewaz W. M. upodobała sobie czytanie tego samego pisma, tedy prosze nie pomijas mojej prosby i odesłas mi je z powrotem, gdyz chce je sobie zachowas na pamiatke. Jestem pewien, ze rozpoznałem własciwie, iz wasz szlachetny umysł chce oddas czess Bogu przez pilne czytanie tej ksiegi i z pozadaniem przyjas te droge do serca, gdy Bóg otworzy wam drzwi swojej miłosci w Misterium i nałozy piekny wianuszek swojej madrosci, który jest szlachetniejszy niz stworzone niebo i cały ten swiat.

20. Lezy w tym bowiem szlachetny kamien zwany Lapis philosophorum [kamien medrców], podłoze wszelkiej tajemnicy: i jest to ten sam wianuszek wysadzony tym kamieniem, który dusza przywdziewa jako suknie, jako nowe ciało w panstwie Bozym, gdzie jest dzieckiem Boga, z którym to ubiorem moze istnies nie ponoszac zadnych szkód w ogniu gniewu Bozego; w niej moze przezwyciezys szatana, smiers i swiat. Takze tam jest w stanie zapanowas nad gwiazdami i zyciem zewnetrznym, co poza tym nie jest dostepne dla rozumu.

21. Daje to bowiem poznanie takiej rzeczy, której dociekanie nie miesci sie w mozliwosciach sztuki. Widzi przez niebo i ziemie i przyjmuje sie tam, gdzie go nie posiano. Nie pyta: Prawda to? Ma w sobie umieszczony znak prawdy i sprawiedliwosci. Nie ma w nim trwogi przed gniewem Bozym, lecz ofiarowuje nader wesoła nadzieje i umacnia ja i utwierdza dusze w dziecku Bozym.

22. Ten wianuszek jest dziewica i wstydliwoscia i ozdoba Boga, radoscia zycia. Cieszy umysł w zmartwieniu i idzie z człowiekiem do smierci. Jednak nie ma w nim umierania. ?yje przez wiecznoss i jest przewodniczka nieba i radoscia aniołów. Jego smak jest wyborny i przyjemniejszy anizeli wszystkie radosci swiata. I kto raz go otrzyma, ten szanuje go wyzej niz dobro całego swiata. Nic go nie przypomina oprócz samej Boskosci.

23. Lezy jednak zakryty w mrocznej dolinie. Nie zna go swiat. Szatan huczy nad nim jako nawałnica. Przykrywa to, ze czesto rozum nie ma o nim zadnego wyobrazenia. Ale znowu sie wyzieleni w swoim czasie niczym najpiekniejsza lilia z wielorakim owocem. Rosnie w zmartwieniu, sieje z łzami a zniwuje w wielkiej radosci. Rozum gardzi nim, lecz kto go uzyska, dla tego jest najwspanialszym skarbem na ziemi.

24. Taki wianuszek nakłada sie temu, kto szuka z powaga i oddaje sie mu, a nie swemu rozumowi w ciele i krwi, jak cos takiego obwieszczaja moje pisma. Sam autor bowiem poznał to, co jest w nich napisane. Nie ma tam zadnej obcej dłoni i ducha. Nie pisze sobie na chwałe, która jest w Bogu, lecz dzieciom Bozym jako busole, zeby wiedziały, jaka nagrode daje Bóg tym, którzy mu ufaja i nie zwazaja na szyderstwo tego swiata.

25. Podobnie jestem zdziwiony tez tym, ze W. M. i inni ludzie na Slasku otrzymali juz moje pisma, chociaz nie jest mi znany zaden z tych tekstów. Zachowuje sie bowiem doss powsciagliwie, ze tutejsze mieszczanstwo nie ma o tym bladego pojecia, pomijajac pierwsza czess (Aurore), która gwałtownie została mi odebrana i przesladowany z powodu zawisci przez jedna osobe w babilonskim ministerstwie>1 okrzyczany zostałem za kacerza. I nie została im przeciez zaoferowana do czytania, jak tez nigdy nie była rozwazana z nalezyta powaga, chos nie pragnałem na ten temat zadnej rady człowieka, skoro powierzyłem sie Bogu.

26. Tym samym uznaje jednak i rozumiem droge Boga, chos bez wiedzy autora zostało ogłoszone to nie tylko na Slasku, lecz takze i w innych krajach. I własnie dlatego musze rzec, ze dalej pociagnał to ten, który sie przyczynił do rozpowszechnienia tych rzeczy, gdyz moja rada było jedynie zachowanie ich przy sobie do konca moich dni, i z tego tez powodu napisałem je wyłacznie dla samego siebie.

27. Co jednak Bóg przedsiewział w swojej radzie, to pojawia sie teraz w pełni swiatła, i bedzie jawiło sie o wiele jasniejsze, kiedy zostana przeczytane dwie ostatnie ksiegi. Sam bowiem wielce sie temu dziwuje wraz z mym człowiekiem zewnetrznym, co Bóg przez to ma na mysli i co zamierza uczynis.

28. Aczkolwiek uwazam sie za całkowicie niegodnego i nierozumnego, to jednak mojemu człowiekowi wewnetrznemu zostały przeciez otwarte najwieksze i najdostojniejsze tajemnice, które w pokorze przekazuje do przemyslenia W. M. i innym miłosnikom Bozym. Nie moge wszak powiedzies, ze jest to dzieło mojego rozumu i umysłu, lecz uznaje je za cud, w którym Bóg chce objawias wielkie rzeczy. Oto bowiem rozum mój wciaz na to patrzy podobnie i dziwi sie, gdyz w zyciu nie zgłebiałem takich tajemnic, ledwo tez cos o nich przeczuwałem. Chos jestem laikiem, a mam ujawnias takie rzeczy, które były zbyt mocne dla wszystkich szkół wyzszych, wobec których jestem przeciez dzieckiem, i nie mam ani sztuki ani ich madrosci, i kiepsko idzie pisanie oswieconemu na innej akademii.

29. A jeszcze wieksze jest to, co mi zostało otwarte w mowie natury, stad w moim jezyku macierzystym jestem w stanie zrozumies najwieksze tajemnice. I chociaz nie moge tego wypowiedzies, pojałem i nauczyłem sie tego, lecz rozumiem to tak długo, dopóki czuwa nade mna reka Boza. Lecz gdy sie ukrywa, wtedy tez nie rozpoznaje mojej własnej pracy, stajac sie obcy dziełu moich rak. Tym samym moge jednak zobaczys, ze nie jest mozliwe dociekanie i zachowanie tajemnicy Bozej bez jego ducha.

30. Dlatego tez niczego sobie nie przypisuje. Nie jest to moim dziełem. Nie pozadam tez ludzkiego poszanowania. Jestem bowiem tylko kiepskim, prymitywnym narzedziem. Tedy chce tego, co Bóg zamierza uczynis i zrobis. A skoro czegos nie chce, stad i ja tez tego nie pragne dokonas. Chce, ze mam wiedzies, tedy chce wiedzies. A nie chce, dlatego tez nie chce. Niczego nie pragne jak tylko zupełnej biernosci, tak ze on we mnie zyje i wykonuje swoje zamiary.

31. Rzuciłem sie ku niemu, zeby czus sie bezpiecznie przed piekielnym zagrozeniem. I chos musze zostawis swiatu zewnetrzne ciało i to zycie, i tam czynis to, co swiat ode mnie wymaga, i musze pozwolis szatanowi szales nade mna, tedy nie zamierzam jednak powierzys mojego człowieka wewnetrznego ani swiatu ani szatanowi, ani tez wedle mego człowieka wewnetrznego czynis tego, czego zada swiat. I chociaz mój człowiek zewnetrzny jest zobowiazany wobec swiata — i ten w swoim obowiazku takze ma bys posłuszny wszelkiemu swieckiemu porzadkowi i wykonywas to, czego wymaga zewnetrzny obowiazek — lecz mój człowiek wewnetrzny ma bys posłuszny jedynie Bogu, a nie temu swiatu, gdyz nie nalezy on do swiata, lecz upodobnił sie do umarłego, tak ze zyje w nim Bóg, stajac sie zarówno jego działaniem jak i checia działania.

32. Chociaz nie moge rzec wyczerpujaco, ze jest mozliwe zys w ten sposób, jednak tak jest nastawiona moja wola. Tej nie jest w stanie złamas ani swiat, ani tym bardziej szatan. I nie powinno mi przepass moje zewnetrzne zycie, skoro przywiazuje sie przeciez do tego zamierzenia. I chos rozum mówi czesto głosne “nie”, to wraz z przerazeniem i zagrozeniem zewnetrznego zycia pojawia sie tez wrazenie czegos wielce nieokreslonego, gdy ukrywa sie duch, wtedy wszystko jest martwe i dalekie, lecz wciaz przeciez wydaje nowy owoc, i do tego obfity.

33. Rozwlekłoss tej wypowiedzi jest spowodowana przeto tym, zeby W. M. mogła poznas i zrozumies, jakim jestem człowiekiem, i co jest poczatkiem i przyczyna mojego pisania, jak tez z jakiej sztuki i ducha sie ono zrodziło, i jakie jest jego przeznaczenie, mianowicie istnieje ono tylko dla mnie samego. A poniewaz widze, ze pobozne serca sa spragnione tych słów, tedy nie wolno mi ich tais przed nimi ze wzgledu na chrzescijanskie i braterskie usposobienie, polecajac Bogu, zeby działał i czynił w nich to, co chce, gdyz jestesmy zobowiazani wykonas cos takiego.

34. Prosze wreszcie, zeby w obecnosci uczonych nie wymienias mego nazwiska, gdyz wiem dobrze, z jakim szyderstwem jest traktowany prosty człowiek ze wzgledu na sztuke i jak sie nim pogardza w takim towarzystwie. Aczkolwiek tez i w ich gronie Bóg ma swoje dzieci, tedy nie chce jednak, zeby z tym dziełem było kojarzone moje nazwisko, gdyz czess nalezy sie Bogu, który jest dawca. Za jego pomoca nie szukam sobie nazwiska ani chwały, poniewaz Chrystus jest moja chwała i nagroda, i pamietam, zeby w owym zyciu mies go przed ludzmi i chwała aniołów, i cieszys sie w Chrystusie wraz ze swietymi, jak to wystarczajaco przedstawiaja moje pisma.

35. Co sie tyczy ksiegi Jutrzenka, która niniejszym W. M. przysłała mi do przejrzenia, to przekartkowałem ja troche, i uznaje, ze to jest moje dzieło, własciwie została tez przepisana, mimo opuszczonych kilku sylab z powodu pospiechu, nic jednak nie umniejszono mojemu rozumieniu; na tyle, na ile w pospiechu przekartkowałem ja i przeczytałem niektóre fragmenty, nie znajdujac zadnych dodatków nie bedacych moim autorstwem, jestem z niej w pełni zadowolony.

36. Głebokie tajemnice tkwia w nim jednak jeszcze bardzo głeboko w Misterium, chos dobrze zostały rozpoznane przez autora, lecz na pierwszy raz nie dało sie ich dobrze ogarnas rozumowi. Acz rozpoznaje sie je w głebi, jednak autor tej ksiegi nie był jeszcze do nich tak przyzwyczajony. Gdy zas wyszła mu naprzeciw z pomocna reka niebianska radoss, wtedy duchowi zle sie szło za jej popedem. A dziki charakter nie jest wszak nowo narodzony. Jesli sieje sie ziarno, wyrasta z niego drzewo. Dlatego sztuka jest wielka, gdy drzewo wyrasta tym bardziej i tym mocniej jest rozpoznawane.

37. W drugiej z tych trzech ksiag bedziecie mieli tajemnice nieco jasniejsze i zaiste coraz dostojniejsze, kazda zas jest uzasadniona dziesies razy wyzej dzieki pierwszej ksiedze, a czwarta naprawde jest jak przezroczyste lustro, gdzie doss wyraznie rozpoznaje sie Wielkie Misterium, które nalezy wyłacznie do dzieci tej samej istoty. Rzecz jasna rozum pozostanie na to slepy, gdyz duch Bozy nie mieszka w zewnetrznej zasadzie, lecz w wewnetrznej i z wewnatrz wychodzi na zewnatrz, lecz zewnetrzne go nie obejmuje.

38. Powiadamiam przeto W. M., ze ksiega Jutrzenka nie została skonczona, bowiem szatan umyslił sobie przy tym swietowas, skoro zobaczył, ze nie chciał w niej nastas dzien. Juz dzien zaskoczył Jutrzenke, gdy zrobiło sie prawie jasno. Nalezy do tego jeszcze tez dobre trzydziesci arkuszy. Ale poniewaz zerwał sie sztorm, nie zostało to ukonczone, a tymczasem nastał dzien, Jutrzenka zgasła. I od tego czasu jest opracowywana w dzien; ma przeto takze pozostas w wieczystej pamieci. Poniewaz ten brak został wyrównany w drugiej, tedy brak w tej nalezy przypisas tamtemu nieprzyjacielowi.

39. Chociaz nikogo pod tym pojeciem nie chce uwazas za fałsz szatana, który jest nieprzyjacielem wszelkiego dobra w równym stopniu szkodzacym nawet i królom. Jakze wiec człowiek prosty chce bys przeto uznany w takiej robocie, skoro istnieje wrecz pewnoss, ze jest laikiem, do tego niewykształconym?

40. Moze sie przeciez rozgniewas takze i ktos najmadrzejszy na taka zaiste prostote, gdy słyszy, ze o takich cudach mówi sie w nader fatalnej naiwnosci, myslac, ze ma do czynienia z osoba kapana w goracej wodzie. Nie pojmuje wszakze darów Boga, poniewaz nikt nie jest w stanie zajrzes do serca.

41. Z tego powodu nie chciałem nikogo zirytowas, lecz uznaje, ze takie zaiste jest zrzadzenie Boze, inaczej ta ksiazka lezałaby z pewnoscia jeszcze pod dywanem. Przekracza to naprawde moja swiadomoss i pragnie bys opublikowane, i do tego przez samych kontynuatorów, co uwazam za zrzadzenie Boze. Nigdy bowiem nie poznałem tych ludzi zajmujacych sie moimi utworami. Do tego sam nie dostałem ich do reki i nie zostało mi ukazane to, co mi juz jest przepisywane po raz czwarty, stad widze, ze inni ludzie publikuja to, co uwazam za cud, ze ziarno rosnie wbrew woli nieprzyjaciela. Ale tego, co jest posiane przez Boga, nikt nie moze zatrzymas ani powstrzymywas w jego postepowaniu.

42. Ale co W. M. i inni ludzie raczej błednie pojmuja w tej ksiedze Jutrzenka, i wydaje sie im niewłasciwe, do tego nalezy pewne wyjasnienie, które uzupełni ja w sposób wyczerpujacy w trzeciej (De Triplici Vita) i w czwartej ksiedze (Psychologia Vera). Tam wówczas pojawi sie otwarta brama tajemnic wszystkich istot. I nie ma niczego w naturze, czego nie dałoby sie uzasadnis w ten sposób, gdyz pokazuje i otwiera kamien medrców we wszystkich tajemnicach stanowiacych misterium boskie i ziemskie. Wraz z tym rozumieniem wszystkie metale ziemi moga zostas wprowadzone na najwyzszy stopien bytu, ale tylko przez dzieci magii Bozej, którym zostaje ono otwarte.

43. Widze wprawdzie to samo, lecz nie wolno mi poruszas tego samego, nie dysponuje tez zadna sztuka czy fortelem do jego otwarcia, lecz przedstawiam tylko otwarte dla mnie Misterium. Bóg juz mu budzi jego pracowników. U mnie zas niech nikt nie szuka tego dzieła. I chos mogło bys otworzone nieco jasniej, jak tez jasniej zostało rozpoznane, tedy złamałem przeciez moja wole i nie chce pisas niczego, jak tylko to, co jest mi dane, stad nie jest to moim dziełem i dlatego nie popadne w pomieszanie.

44. A gdyby W. M. zamierzała odpisas cos z przysłanych tutaj pism, to potrzeba takiego pisarza, który byłby uczonym i rozumnym człowiekiem, bowiem sylaby nie sa wszystkie doss wygładzone, jak tez niezbyt to idzie w zgodzie ze sztuka gramatyki. W wielu wyrazach moze tez brakowas liter, czesto tez zwyczajna litera jest napisana wersalikiem, gdyz nie pisała tego zadna sztuka. Nie miało sie równiez czasu do zastanawiania sie nad prawdziwym sensem litery, lecz wszystko stawiane wedle ducha, który czesto szedł w takim pospiechu, ze pisarzowi drzały dłonie z powodu nieprzyzwyczajenia.

45. I chos mógłbym prawdopodobnie pisas nieco delikatniej i z wiekszym rozumem, jednak jest to spowodowane tym, ze płonacy ogien pedzi czesto na oslep. Za nim musi nadazas dłon i pióro, duch bowiem gna niczym ulewa. Na co natrafia, to widzi. Gdyby było mozliwe wszystko uchwycis i napisas, tedy przypuszczalnie byłoby tego trzy razy wiecej i do tego uzasadnione z głebsza ostroscia. Tego jednak nie jest sie w stanie osiagnas. I dlatego powstaje wiecej niz jedna ksiazka, wiecej niz jedna filozofia, i to coraz głebiej, gdyz to, co w jednej nie mogło zostas osiagniete, odkrywa sie w nastepnych pismach.

46. I byłoby dobrze, zeby w koncu z nich wszystkich uczynis tylko jedna ksiege, a wszystkie inne usunas z obiegu, wieloss bowiem wywołuje spory i obrzydzenie z powodu nie umocowanego w duchu sposobu pojmowania czytelników, którzy nie potrafia nan zwrócis swej uwagi. Duch wprawdzie przemawia cudownie, jednak rozum czesto jest zdania, ze dla niego sa to obrzydliwosci, a przeciez nie ma obrzydzenia na głebinie.

47. Z takiego niezrozumienia zrodziła sie wielka Babilonia na ziemi, gdzie trwa spór wyłacznie o słowa a ducha zrozumienia zostawia sie w Misterium. Jej kres i data zostały juz znalezione

i pozostawione do uznania tej burzy, która zmiecie ja ze swiata. Poczatek bowiem znalazł cel i nic juz jej nie moze powstrzymas. Nie jest tez w stanie poskromis ja zadna władza.

48. Nie mówie o sobie, lecz o tym, co swiadczy Duch, któremu nikt nie moze sie przeciwstawis. Znajduje sie to bowiem w jego potedze i nie lezy w naszych urojeniach albo woli, jak wielce pouczajaco wskazuje na to czwarta ksiega tych pism, która jest mocno ugruntowana w swietle natury i moze bys dowiedziona we wszystkich rzeczach.

49. Nastepnie prosze W. M. o zwrócenie uwagi na to, ze autor w załaczonym tekscie do tego listu raz okresla siebie jako “my”, podwajajac sie, a potem tez czesto uzywa zwrotu “ja”. Co sie tyczy “my”, to rozumie sie pod tym ducha, a pod prostym “ja” ma sie na mysli samego autora otwierajacego sie w ten sposób z powodu braku zaufania.

50. I przesyłam niniejszym W. M. czwarta czess, czyli Czterdziesci pytaú. Otóz w niej moze sie W. M. zapoznas z tymi rzeczami. W przyszłosci zas chciałbym tez W. M. przesłas druga i trzecia czess, skoro W. M. tak tego pragnie. A przy nastepnej okazji prosze mi znowu odesłas te same utwory, gdyz mam je dostarczys temu, który postawił owe pytania>1.

51. I polecam W. M. boskiej miłosci wraz z zyczeniem, zeby Bóg zechciał oswiecis wasze szlachetne serce i pozwolił własciwie rozpoznas sens i umysł tego autora w zasadzie wewnetrznej, jak tez by uzyczył tym samym wszelkiej doczesnej i wiecznej pomyslnosci. Dane w Zgorzelcu, jak zaznaczono.

J. B.

OKÓLNIK JEDENASTY

Nasze zbawienie w Jezusie Chrystusie!

Czcigodny, wielmozny Panie, bracie umiłowany w Chrystusie! Odebrałem wasz ostatni napisany do mnie list i po raz wtóry zauwazyłem w nim wasz umysł zapalony w waszym zamierzonym i mocno zajmujacym studium, do tego tez po drugie bojazliwe pozadanie swiatła prawdziwego poznania tego samego, a potem po trzecie ogromne pragnienie studzienki Chrystusa, w której umysł jest pokrzepiony, nasycony i zadowolony. Poniewaz nie mniej jestem równiez dłuznikiem moich braci w miłosci Chrystusa, tedy w tej samej miłosci chce wam zaprezentowas to, co poznaje i co jest mi dane, skoro czegos takiego domaga sie wasze pragnienie.

2. Chrystus mówi: Ja jestem krzewem winnym, wy zas jestescie latoroslami, kto we mnie pozostaje, ten wyda wiele owoców, beze mnie bowiem nic nie mozecie uczynis. Kto we mnie pozostaje a moje słowa w nim, ten przyniesie duzo owoców. J 15, 5–7.

3. W tym lezy całe podłoze i istnieje jedyne zakorzenienie tej studzienki, z której wypływa boski rozum. Nie ma zadnego innego podłoza do prawdziwego i własciwego poznania w madrosci Bozej. Nie pomoze zadne inne szukanie, studiowanie lub badanie, gdyz kazdy duch bada wyłacznie swoja własna głebie i to, w czym sie zapala. I chociaz jest tak, ze docieka w swoim zapaleniu, tedy nie znajduje przeciez niczego wiecej oprócz ideału rzeczy podobnego do cienia albo mary sennej. Nie moze ogladas istoty, bo skoro chce widzies istote, tedy musi znajdowas sie w tej istocie a istota w nim, ale trzeba mies zdolnoss ku temu i widzies w samej tej istocie.

4. A skoro doszło do tego, ze w Adamie obumarlismy dla boskiej istotnosci i stalismy sie slepi i obcy, tedy nie istnieje w nas taka mozliwoss. W naszym rozumie nie wiemy niczego o Bogu oprócz historii, ze Bóg istnieje. Nie czujemy bowiem jego siły i nie widzimy jego swiatła. Skoro wiec nawrócimy sie i bedziemy jak dzieci, które niczego nie wiedza i pozwalaja sie nianczys i rzadzis soba, i jak dziecko patrzy na swoja matke i za nia teskni, a ta równiez karmi i ubiera je, przeto zewnetrzny rozum całkowicie musi bys oslepiony, pognebiony i stłumiony, i pozadanie musi wrzucis sie w łaske i miłoss Boga, nie zwazajac na zarzuty zewnetrznego rozumu, który mówi: To nie prawda; Bóg jest daleko; musisz go wymyslis; powinienes badas wedle swojej woli, w jaki sposób sie zamanifestowała, wiec tak a nie inaczej chce bys rozpoznawana.

5. Tak postepuje rozum zewnetrzny i gwiezdzisty, rzadzacy takze całym swiatem az do niewielkiej gromadki dzieci Bozych. Chrystus rzekł: Musicie we mnie pozostas, gdyz nie jestescie w stanie niczego uczynis beze mnie, niczego wiedzies o Bogu, niczego zbadas naprawde; bo kto do mnie przychodzi, tego nie odepchne; we mnie przyniesiecie wiele owoców. — Kazda gałaz zatem rosnie ze swego drzewa i ma sok, siłe i własciwoss tego drzewa i przynosi owoc wedle własciwosci drzewa.

6. Dlatego kazdy, kto chce bys uczony o Bogu i chce mies boskie poznanie, musi stas na tym drzewie, na którym zasadził nas Bóg przez powtórne narodziny. Musi mies sok i siłe tego samego drzewa, inaczej przyniesie obce, dzikie owoce nie majace smaku dobrego drzewa. Musimy stas sie jak dziecko, które niczego nie rozumie, lecz zna tylko swoja matke i za nia teskni. Musimy pis

z nowego mleka wcielenia Chrystusa, zebysmy uczestniczyli w jego ciele i duchu. Jego siła i sok musza stas sie naszym sokiem i siła. W boskim pokarmie i napoju musimy stas sie dziesmi Bozymi.

7. Nikodem rzekł: Jak moze sie to stas, ze człowiek w starczym wieku miałby narodzis sie inaczej? J 3, 4. — Tak, miły Nikodemie i drogi zewnetrzny i ziemski rozumie, a jak doszło do tego, ze Adam, który był przeciez doskonałym wizerunkiem Boga, zepsuł sie w swojej doskonałosci i stał sie bytem ziemskim? Nie doszłoby do tego bez imaginacji, za pomoca której swoja zadze i pragnienie wprowadził w zewnetrzne, gwiezdziste i zywiołowe, ziemskie panstwo, gdzie nastepnie od razu stał sie tez brzemienny w swoim pozadaniu, pragnieniu i fantazjowaniu i popadł w ten ziemski byt. Z tego powodu zapadł w sen zewnetrznej magii.

8. Tak idzie tez z powtórnymi narodzinami. Dzieki imaginacji i powaznemu pragnieniu znowu stajemy sie brzemienni Boskoscia i w starym odbieramy nowe ciało. Nowy nie miesza sie ze starym, podobnie jak złoto w rudzie wcale nie jest inna rzecza, ma tez innego ducha i tynkture niz szlaka w rudzie złota. W ten sposób istnieje tez nowy człowiek w starym. Ruda złota nic nie wie o złocie. Tak ziemski Adam nic równiez nie wie o boskim, niebianskim Adamie.

9. Z tego powodu w człowieku panuje spór a sam człowiek jest mu obrzydliwy. Ziemski Adam pragnie widzies, czus i smakowas, lecz odbiera tylko promien i ideał wewnetrznego człowieka, który istniejac w czasie smakuje przeciez cos, lecz nie esencjalnie, co wyraza takie porównanie: Gdy swiatło słonca połyka załosna ciemnoss, wtedy wydaje sie, ze ciemnoss juz nie istnieje, a naprawde ciemnoss pozostaje przykryta swiatłem, co objawia sie, kiedy ustepuje słoneczne swiatło.

10. Czesto przeto nowy człowiek w boskiej mocy połyka starego, stad stary mniema, ze pojał Boskoss. Lecz w swojej esencji nie jest on zdolny do tej samej, jednak duch Bozy w równym stopniu przenika starego jak i nowego. A skoro znowu wstepuje on w swoje misterium, wtedy stary nie wie, jak mu sie to przytrafiło, szuka dróg do Boga, docieka zamiaru i woli Boga, a znajduje jedynie blichtr i poglady, czuje zapał w swoim mniemaniu, lecz nie wie, co czyni. Nie znajduje korzenia, gdyz nie jest do niego ani zdolny ani godny. Okazuje to jego umieranie i rozkład.

11. Lecz nowy człowiek, który ma stan pierwotny w pierwszej woli i zamysle dzieki imaginacji, ten pozostaje w spokoju Chrystusa na drzewie, które Bóg Ojciec zasadził w ludzkiej duszy swoim ruchem, gdy po raz drugi poruszył sie wedle swego serca — to jest: wraz z narodzinami i wcieleniem swego Syna — stoi i zieleni sie w zyciu Boga. Rosnie on w sile i w soku madrosci Bozej w ciele Boga, przyjmuje boskie poznanie i nauke, nie wedle miary zewnetrznej woli, co chce wiedzies człowiek zewnetrzny, lecz wedle miary wewnetrznego nieba.

12. Wewnetrzne niebo zapala zewnetrzne, dlatego rozum pojmuje i rozumie znajdujace sie na zewnatrz. Wraz ze swiatem zewnetrznym Bóg objawił sie w tym wizerunku, który jest przeciez duchem a takze istota, stad duch widzi sie w istocie, i nie tylko to, lecz równiez stworzenie Boze widzi i poznaje istote w tej figurze. Istota Boga nie moze bowiem widzies zadnego stworzenia poza soba sama.

13. Duch oglada Boga w istocie i w blasku Majestatu, i w sobie i w podobnych do niego bytach, gdyz Bóg sam jest duchem wszystkich istot, zrozumcie dobrze: niebianskich. Stad widzimy boskie stworzenia, stad widzimy obraz wyłaniajacy sie z istoty Boga. I jesli widzimy wole i działanie tych samych, wtedy widzimy wole i działanie Boga.

14. Taki jest tez nowy człowiek zrodzony z Boga. Co pragnie i czyni, to jest chceniem i działaniem Boga. Jego wiedza jest wiedza Boga, gdyz bez ducha Bozego niczego nie wiemy o Bogu. Zewnetrzne nie jest w stanie dostrzec wewnetrznego. Mimo to wewnetrzne przyciaga do siebie spojrzeniem zewnetrzne, stad zewnetrzne ogarnia lustro wewnetrznego sugerujac sobie, ze swiat zewnetrzny ma stan pierwotny z wewnetrznego i ze nasze dzieła powinny nastepowas za nami w Misterium i przez rozdzielenie beda postawione w wiecznosci przez ogien zasady na Sadzie Ostatecznym. W takim celu Bóg stworzył anioły i ludzi, czyli w swoim cudownym czynie, zeby pojawiła sie madross boskiej mocy i zeby Bóg ogladał sie w wizerunkach stworzen i w sobie samym miał radoss wraz ze swym wytworem ze swej madrosci.

15. Zaiste, mój ukochany Panie i bracie, nie bierzcie mi za złe, ze mówie do was bez ogródek. Skarzycie sie, ze boskich tajemnic nie mozecie uchwycis i zatrzymas na zawsze. Obok tego informujecie mnie, ze czesto udaje sie wam na nie popatrzes, jak tez ze moje pisma sa dla was trudne do zrozumienia.

16. Poniewaz odebrałem od Boga taka moc, chce wam przedstawis, jaka jest istota waszej tajemnicy, czego sami na dzis nie jestescie w stanie zrozumies.

17. Myslicie i chcielibyscie zachowas to raczej w stałym pojeciu. Ta sama wola jest swiatem zewnetrznym. Miałaby ochote na upodobnienie do Boskosci i uwolnienia sie od własnej próznosci. Lecz nie moze do tego dojss, gdyz duch zewnetrznego swiata musi stas w nieustannym leku i w poszukiwaniu, bo w szukaniu znajduje cuda swojej magii jako ideał swiata wewnetrznego.

18. Bóg bowiem nie porusza sie nieustannie, lecz tesknota i leki stworzen poruszaja Misterium, gdyz w ten sposób szuka i znajduje sie obraz boskiej madrosci. Stad Chrystus mówi nam, szukajcie i pukajcie, i obiecuje nam dalej w tym szukaniu das perełke albo klejnot. Zewnetrzny swiat takze nalezy do Boga i bierze sie z Boga. A człowiek po to został stworzony w swiecie zewnetrznym, zeby te zewnetrzna figure wprowadził do wnetrza a koniec powiazał z poczatkiem.

19. Im bardziej człowiek teskni za Bogiem, wzdycha i dazy do niego, tym szybciej zmierza z konca do poczatku, nie tylko w cudzie Bozym, lecz takze w swoim samobudowaniu. Gałazka na drzewie bowiem zawsze jest spragniona soku i siły drzewa i boi sie o to drzewo, i przyciaga je do siebie, lecz tym samym wyciaga sie, ze staje sie wielkim konarem na drzewie. Czyli takze przerazliwe szukanie w ludzkim misterium rozdziera w sobie panstwo Boze, stad Chrystus mówi: Panstwo niebios cierpi gwałt, i gwałt czynia, gdy rwa je do siebie.

20. Esencja, która niczego nie przyciaga do siebie, nie moze przybras zadnego ciała, lecz głodzi je, jak widas, gdy ogien swiecy przyciaga do siebie tłuszcz i połyka go w sobie i z tego połykania daje przeto swiatło jasniejace.

21. Tak idzie tez z człowiekiem. Wraz ze swoja pierwsza (boska) istotnoscia został zamkniety w ciemnoss smierci. Bóg ponownie otwarł ja dla duszy w Chrystusie. Stad biedna uwieziona dusza jest tym samym wygłodniałym magicznym ogniem. Z wcielenia Chrystusa znowu przyciaga do siebie te sama otwarta istotnoss Boga, karmi sie przeto istota Boga, połyka ja w siebie, i z tegoz połykania albo odzywiania sie daje ciało swiatła, które jest podobne albo zdolne do Boskosci. Czyli biedna dusza jest ubrana w ciało jasnosci, podobnie jak ogien w swiecy. I w tym ciele jasnosci znajduje spokój, lecz leka sie w mrokach tego swiata.

22. Poniewaz stało sie przeto tak, ze wraz z Adamem przywdziała ona ziemski obraz, tedy musi go nosis, podobnie jak ogien swiecy musi płonas z ciemnosci swiecy. Gdyby dusza wraz z Adamem pozostała w istocie Boga i nie przyodziała ziemskiego obrazu, wtedy nie byłoby wolno jej go nosis. Nosi go zatem z obowiazku, bo Sw. Paweł mówi: Którym dajecie sie za sługi w posłuszenstwie, tego jestescie sługami, albo grzechów w smierci albo posłuszenstwu Boga w sprawiedliwosci. Rz 6, 16.

23. Skoro dusza przywdziała ziemski obraz, który powoduje tylko owoc w smierci, i podjeła sie słuzys grzechom, stad jest ona sługa smierci i grzechów. Dlaczego zachciało jej sie obcego pana, który nad nia dominuje? Gdyby pozostała dzieckiem a zarazem nie zachciało jej sie skosztowania drzewa poznania dobrego i złego, wtedy nie wolno by jej było nosis obu tych regimentów. Ale poniewaz chciała zys tak jak Bóg jest w miłosci i w gniewie wedle obu zasad wiecznosci, tedy nosi tez oba wizerunki i władze i musi znosis ogniste płomienie az do dnia rozdzielenia.

24. Dlatego trzeba nosis krzyz, bowiem magiczny ogien, kiedy konstytuuje sie w swym stanie pierwotnym, wtedy w tym zapaleniu dochodzi do narodzin krzyza i gniecie jedna postas natury po drugiej, to jest: jedna jest przeciwstawiana drugiej, czyli słodka przeciw kwasnej a cierpka przeciw gorzkiej a ogien przeciw wszystkim.

25. Gdyby dusza pozostawiła jako swego jedynego pana ciało jasnosci i nie imaginowała siebie w zewnetrzne rubieze tego swiata, a to w ducha wielkiego swiata, w gwiazdy i zywioły, i nie zachciałoby jej sie ziemskiego owocu, wtedy wsciekłoss byłaby w niej zatrzasnieta na wieki. Nie przeczuwałaby nawet jej obecnosci. A poniewaz dusza wystapiła z delikatnosci swiatła i z miłosci Boga, tedy czuje jednak wsciekłoss wiecznej natury.

26. Musi wiec znowu pracowas w swietle, zeby ponownie je osiagnas. I z tego powodu ludzkie zycie stoi w takim leku, w bolesnym poszukiwaniu, w nieustannej abstynencji. Wciaz od nowa pragnie boskiego spokoju, i zaiste nie moze go zatrzymas z uwagi na wsciekłoss istniejaca w jego naturze.

27. Im bardziej zycie pragnie umknas od tej wsciekłosci, tym gwałtowniejszy staje sie spór w owym zyciu i bez tego, co szatan roznieca w swoim gniezdzie i swoja jadowita imaginacja wprowadza magiczne urojenia i pokusy. Nieustannie prezentuje biednej duszy magiczny obraz jadowitego weza, ze powinna ona imaginowas w nim i zapalas sie w tej samej truciznie, co potem tez dzieje sie kazdego dnia. Czyli ogien duszy staje sie złym, jadem zionacym ogniem piekielnym.

28. A skoro dusza opuszcza wezowy wizerunek szatana i odrzuca złe ziemskie drzewo, to jest: pyche, skapstwo, zazdross, gniew, obłude, i nie daje sie skusis na te rzeczy, lecz zachowuje sie w tej figurze tak jakby była martwa i niczego o tym nie wiedziała, odrzuca od samej siebie zła zadze i pragnie miłosci Boga, oddaje sie Bogu w posłuszenstwie w swoim chceniu i działaniu, tak ze on jest jej chceniem i działaniem, wtedy zaczyna w niej jasnies boskie swiatło, i otrzymuje oko prawdziwego widzenia, dlatego moze zobaczys swoja własna naturalna postas. Wówczas wstepuje w naiwna pokore. Niczego nie chce, niczego tez nie pozada, lecz rzuca sie w łonie swej matki jak młode dziecko, które pragnie tylko swojej matki i za nia przeto teskni. Nie baczy na wszelka sztuke, dowcip i wielorakie postaci wiedzy. I chos wiele wie, tedy nie podnosi sie jednak do tej wiedzy, lecz duchowi swej matki pozwala bys w sobie wiedza, chceniem i działaniem.

29. Na te szlachetna gałazke duszy, powiadam wedle mego poznania, nieustannie poluje szatan w sile gniewu Bozego, czyhajac na jej korzen, a to na postaci w ogniu zycia w pierwszej zasadzie, i ciagle chce zepsus te szlachetna gałaz. Zawsze wystrzeliwuje swoje złe, jadowite promienie w strone duszy, w jej magiczny ogien, wraz ze zła zadza i myslami, i płomieniowi duszy podsuwa obcy materiał na paliwo, z tego wzgledu zatem nie jest ona w stanie osiagnas jasniejacego swiatła. Zadymia i odwraca uwage, i w ten sposób nie rozpoznaje sie jego panstwa. Przeciw temu broni sie szlachetna gałazka i nie chce wsciekłego, mrocznego zródła. On ostrzeliwuje sie i pokrywa sie zielenia jako gałaz z dzikiej ziemi, lecz szatanowi nie udaje jej sie zwiess tym podstepem.

30. I dlatego, mój umiłowany Panie i przyjacielu, taki spór istnieje w człowieku. I dlatego widzi niekiedy boskie swiatło jakby w lustrze, chwilami zas udaje mu sie uzyskas doskonałe widzenie. Bowiem dopóki gałazka duszy moze chronis sie przed jadem szatana, zaiste tak długo ma jasniejace swiatło. Kiedy zas magiczny ogien duszy boskiej istotnosci, który jest ciałem Bozym, przyjmuje ciało Chrystusa, wówczas Duch Swiety co chwile wchodzi i wychodzi w duszy niczym triumf, podobnie jak wychodzi z Boga Ojca przez słowo albo usta Syna, czyli z serca Swietej Troistosci z boskiej istoty, przeto tez z istoty szlachetnej gałazki liliowej. Wyrosła ona z ognia duszy, a ten jest prawdziwym obrazem Boga. Dla duszy jest nowo narodzonym duchem, duchem woli Bozej, slubnym powozem Ducha Swietego, na którym unosi sie on w Trójcy Swietej w anielskim swiecie. I wraz z ta wyzej wymieniona gałazka albo obrazem jestesmy w Chrystusie poza tym swiatem w anielskim swiecie, o czym niczego nie wie i którego tez nie zna stary Adam, podobnie jak złotonosna ruda nie zna złota, które przeciez w niej rosnie.

31. Człowiek jest prawdziwym wizerunkiem Boga, jak poswiadcza to wierny Mojzesz, nie tylko ziemskim obrazem. Z jego powodu Bóg nie stałby sie człowiekiem, a jego serce i duch po upadku nie byłyby w nim zanurzane i napominane, gdyz nieodrodnie pochodzi on z istoty wszystkich istot, z wszystkich trzech swiatów, a to z najintymniejszego swiata natury, który takze jest najbardziej zewnetrzny i nazywa sie swiatem ciemnosci. Z niego stan pierwotny ma zasada płomienistej natury, jak wyjasniłem to w mojej ksiedze O potrójnym zyciu. A po drugie jest ze swiata jasnosci albo anielskiego z prawdziwej istoty Boga. A potem po trzecie jest z tego zewnetrznego swiata słonecznego, gwiezdzistego i zywiołowego zupełnym obrazem Boga z istoty wszystkich istot.

32. Jego pierwszy obraz znajdował sie w raju w swiecie anielskim. Pozwolił sie jednak przechytrzys swiatu zewnetrznemu, czyli swiatu gwiazd i zywiołów. Połknał i przykrył on soba szlachetny obraz wewnetrznego nieba, i panuje teraz w tej podobiznie niczym na swoich włosciach. Dlatego mówi sie: Musicie urodzis sie na nowo albo nie zobaczycie panstwa Bozego.

33. I dlatego słowo albo serce Boze wstapiło w ludzka esencje, zebysmy naszymi duszami znowu mogli zrodzis nowa gałaz albo obraz w sile słowa albo serca Bozego z naszych dusz, który jest podobny do tego pierwszego.

34. I dlatego stary kadawer musi zgnis i rozpass sie, gdyz do niczego nie przydaje sie w panstwie Bozym. Wiedzie on tylko swoje misterium w swój pierwszy poczatek, jako własne cuda i dzieła, zrozumcie: w esencji pierwszej zasady, która jest niesmiertelna i nieprzemijalna, jako magiczny ogien duszy. I nie tylko to, lecz takze koniec musi wprowadzis w poczatek i pojednas sie z nim. Swiat zewnetrzny bowiem jest zrodzony z wewnetrznego i został stworzony na istote zmysłowa. Jej cuda naleza do poczatku, gdyz sa rozpoznawane w madrosci Bozej, a to w boskiej magii wiecznosci, wprawdzie nie w istocie, lecz w lustrze dziewiczej madrosci Bozej, z której wieczna natura zawsze i przez wiecznoss ma swój stan pierwotny.

35. I do konca biedna dusza jest uwieziona przez gwiezdziste i zywiołowe rubieze, dlatego powinna bys robotnikiem i ponownie pojednas cuda zewnetrznej natury ze swiatem jasnosci i wprowadzis to wszystko w poczatek. Chos musi dawas sie ugniatas i uciskas i znosis niezliczone cierpienia, tedy jest przeciez sługa w winnicy Bozej i przyrzadza boskie wino, jakie pije sie w panstwie Bozym. Ona jest pogodzona przyczyna rozumienia, gdyz pozadanie pracuje w Misterium i przedstawia oraz wydobywa przykryte cuda Boga, jak cos takiego mamy przed oczami, gdy człowiek bada i otwiera wszystkie cuda natury.

36. Dlatego nie powinnismy sie lekas, kiedy ów szlachetny obraz znika z pola naszego widzenia, ze wówczas czesto nie udaje sie nam osiagnas pokrzepienia i pociechy. Powinnismy bowiem wiedzies, ze biedna dusza stawia sie wtedy w winnicy, gdzie pracuje i przynosi owoc na stół Panski. W udziale przypada jej tam gałazka krzewu winnego albo dzika latorosl. Ma ja przysposobis, wyhodowas i zasadzis w boskim, niebianskim Misterium. Ma pojednas ja z panstwem Bozym. Trzeba to zrozumies w ten sposób:

37. Podobnie jak sadzi sie drzewko, które długo zaiste pracuje, az wyda gałezie a potem owoc. W ten sposób wciaz musi pracowas gałaz duszy, która wprawdzie stoi przykryta w mrocznej dolinie, jednak dojrzeje do swego owocu. Jest to szlachetne i piekne poznanie Boga. Kiedy wyrasta w niej ono samo, ze dusza poznaje Boga, wtedy wydaje swój piekny owoc. Sa to dobre nauki, dzieła i cnoty prowadzace do panstwa Bozego, pomagajace zasadzis i zbudowas panstwo Boze, i jest wówczas prawdziwym robotnikiem w winnicy Chrystusa.

38. I to jest to, o czym ucze, pisze i mówie, ze we mnie wyrosło, inaczej nie miałbym o tym bladego pojecia. Nie pozbierałem tego z historii i nie przetworzyłem w dogmaty, jak czyni to szkoła babilonska, w której trwa spór o słowa i opinie. Dzieki samej łasce Bozej uzyskałem własne oczy i w sobie samym moge pracowas w winnicy Chrystusa.

39. Powiadam całkiem szczerze, ze wszystko, co kleci sie z obłedu i dogmatów, w tym człowiek nie ma tego samego boskiego poznania, o którym i z którego zostały uczynione klucze, to zas jest Babilonia, kurewstwem. Nie moze bowiem tego dokonas ani arogancja ani tez obłed, lecz poznanie w Duchu Swietym.

40. Dzieci Boze mówiły inspirowane Duchem Swietym. Zasadziły liczne i róznorodne drzewa. Lecz wszystkie stoja na jednym korzeniu. Jest on wewnetrznym niebem. Nie moze go odnalezs nikt, kto nie stoi na tym samym korzeniu. Istnieja wprawdzie róznorodne dary i róznice miedzy tymi darami, lecz wszystkie wyrastaja z tego samego korzenia. Stad zewnetrzne niebo nie moze ich odnalezs albo przescignas. Słowa swietych dzieci Bozych pozostaja zakrytym Misterium dla ziemskiego człowieka. I chos ludzie sa zdania, ze rozumieja je, nie maja jednak z nich niczego oprócz pozłoty.

41. Podobnie jak teraz trwa spór o słowa, nauke i czess Chrystusa, i z powodu Boga dochodzi do awantur, jak nalezy słuzys Bogu, gdyz nie słuzy sie mu przeciez przekonaniami, lecz w duchu Chrystusa i w prawdzie słuzy sie Bogu. Nie zalezy to od tego, jakich uzywa sie ceremonii i gestów. Kazdy pracuje w swoim dziele i darach ze swojej konstelacji i własciwosci, ale wszyscy inspirowani i prowadzeni z jednego ducha, inaczej Bóg byłby skonczony i wymierny, gdyby wszystkie dary były jednorakie. Lecz jest on tylko cudem. Kto go zrozumie, ten idzie w parze z jego cudami.

42. Cos takiego wyznaje wam szczerze z prawdziwym chrzescijanskim zapałem z mojej studzienki, darów i poznania, prosze i napominam, zechciejcie to zrozumies prawym umysłem tak, jak to jest pomyslane. Nie narzucam sie, lecz mówie po bratersku wobec waszego umysłu, by obudzis was a potem pocieszys, zeby jarzmo Chrystusa nie zdawało sie wam nader ciezkie, kiedy człowiek zewnetrzny przykrywa czesto wewnetrznego, ze biedna dusza smuci sie z powodu swego obrazu, który oczyszcza i rodzi sie naprawde tylko w zatroskaniu.

43. Mnie i kazdemu chrzescijaninowi nie powodzi sie inaczej. Nie dziwcie sie temu. Jest nader dobrze, kiedy biedna dusza jest w sporze, nawet o wiele lepiej niz gdyby była obłudnikiem zamknietym w wiezieniu. Napisano przeciez: Tym, którzy kochaja Boga, wszystkie rzeczy musza słuzys najlepiej — jesli chodzi o spór duszy, ze byłoby jej miłe ogladanie Boga i nie moze na zawsze osiagnas tego stanu, tedy wiedzcie, ze spiera sie o szlachetny wianuszek rycerski, o którym niczego nie wie człowiek zewnetrzny. Nawet duch Bozy w naturalnej duszy spiera sie o cos ponadnaturalnego, w ten sposób zas wprowadza wytwór do istoty Boga.

44. Zawsze z ochota pragnałby koronowas dusze szlachetnym obrazem, gdyby mu tylko slepy rozum ustapił nieco miejsca i poszedł na współprace ze zdrowym rozsadkiem. Musimy pracowas i kwestionowas zarzuty szatana, ciagle je łamas i odrzucas, bronis sie przed złymi myslami i wpływami i mocno błagas o miłosierdzie Boze i do niego uciekas sie za pomoca modlitwy. Skoro wiec zasiewa sie szlachetne ziarenko gorczycy, które, gdy sie obroni, wyrosnie potem wielkie niczym drzewo. I na tym samym drzewie wyrosna nastepnie owoce raju, którymi pozywia sie dusza, kiedy chce przepowiadas i głosis panstwo Boze, kiedy oglada boska Magie, gdzie mówi przez cuda Boga. Istota Boga bowiem nie jest podzielna istota, która potrzebuje miejsca lub stanowiska, lecz unosi sie w duchu umysłu jak słoneczny blask przenika przez przestworza. Smiga ku temu obrazowi niczym błyskawica, z czego czesto zapala sie całe ciało i swieci.

45. Dlatego wiedzcie, ze tutaj w tym zyciu jestesmy robotnikami a nie prózniakami, gdyz narodziny zycia sa nieustannym sporem i praca. Im mocniej bedziemy pracowas w winnicy Bozej, tym wiecej osiagniemy owoców i wiecznie bedziemy je spozywali i zbudujemy sami siebie. Nasza praca bowiem pozostaje w naszym misterium na cud Bozy i na sama nasza wieczna chwałe i czess, jak to w moich pismach obszernie zostało omówione.

46. Co sie tyczy Szabatu na tym swiecie, o czym pisaliscie, i wciaz jeszcze tkwicie w tym wyobrazeniu, tedy nic o tym przedmiocie nie zostało mi dane do poznania, nie rozumiem tez, jak w domu udreki gwiazd i zywiołów mogłaby istnies istota doskonała. Nie znajduje tego w Misterium, gdyz pierwszy człowiek nie mógł istnies inaczej jak niebianski gubernator (kierownik), i panował w nim, lecz został pokonany przez panstwo gwiazd i zywiołów, stad musi czus sie zagrozony. Jesli rozwaza sie mozliwoss i niemozliwoss w powiazaniu z Misterium, wtedy wydaje sie, ze Szabat nie moze sie pojawis w takim przerazliwym lustrze boskiej istoty, gdyz szatan jest ksieciem tego swiata. Powinien bys zatem na równe tysiac lat przywiazany do takiego mrocznego swiata, gdzie panuja wsciekłe gwiazdy, goraco i chłód, a ów swiat jest przeciez tylko dolina narzekania.

47. Gdyby jednak nad nami nie panował regiment gwiazd, tedy nie bylibysmy w tym swiecie, lecz w raju. Tam przeciwko nam nie bedzie wiódł sporów zaden bezboznik, nie bedzie nas tez ogladał, gdyz w raju jestesmy połknieci w Bogu. W jak małym stopniu naszymi ziemskimi oczami widzimy anioły, tak niewiele człowiek bezbozny z tego swiata zobaczy nowego człowieka w Chrystusie.

48. Jesli wiec osiagamy nowego człowieka w Chrystusie, tedy wedle tego samego juz jestesmy w Szabacie, i czekamy tylko na uwolnienie sie od złego zycia ziemskiego, gdyz razem z Chrystusem jestesmy juz w Bogu. Jestesmy z nim zasadzeni w jego smierci, jestesmy z nim pogrzebani, z nim powstajemy w nowym człowieku z grobu i zyjemy wiecznie w jego istocie, zrozum: w jego cielesnosci. Z Chrystusem i w Chrystusie jestesmy w Bogu a Bóg w nas. Gdzie chcemy odprawias Szabat? Nie na tym swiecie, lecz w swiecie anielskim, w swiecie jasnosci.

49. Albo gdyby bezboznicy na tym swiecie mieliby bys dreczeni przez tysiac lat, wówczas musiałoby zostas zapalone dla nich

jakies miejsce w swiecie ciemnosci. Bowiem w swiecie słonecznym nie istnieje jeszcze taka piekielna tortura, ale która pojawiłaby sie wówczas, gdyby znikneło słonce, chos i wtedy bezbozni nie byliby jeszcze oddzieleni od sprawiedliwych, i pomiedzy nimi wyłoniłaby sie otchłan w tej zasadzie nie do odparcia.

50. Bóg nie jest tez przeciez Bogiem zła, który pragnie zemsty lub udreki, ze z zemsty chciałby przeto dreczys bezbozników przez tysiac lat przed sadem. Bezboznik dreczy sie sam w narodzinach swego zycia. Jedna postas zycia zionie nienawiscia wobec innych postaci. Stad bierze sie ta piekielna tortura, w której Bóg nie bierze zadnego udziału.

51. Nigdy zwłaszcza nie pragnał on upadku człowieka, lecz przemogła wsciekła natura i duch woli człowieczej, który jest wolny jak sam Bóg i sam dobrowolnie doprowadził do tego sporu, aby zapanowas nad mysleniem.

52. Z pychy upadł szatan a takze człowiek. Gdyby pozostali w pokorze, wówczas zyłby w nich Bóg. Do tego Bóg tak mocno pokochał człowieka, ze z miłosci sam wstapił znowu w obraz człowieczy. Czy chciałby wówczas pragnas jego udreki?

53. W Bogu nie ma złego pragnienia, lecz jego wsciekłoss, która stanowi mroczny swiat, jest pozadaniem złego i zepsutego. Doprowadził on do upadku człowieka i szatana. Szatana mroczny swiat a człowieka zewnetrzna wsciekła natura, a oboje sa przeciez wzajemnie ze soba powiazani, co widziałoby sie i czuło, gdyby słonce znikło z tego swiata.

54. Dlatego powiadam jeszcze: Sprawiedliwy odbywa Szabat na łonie Abrahama, w spokoju Chrystusa, gdyz Chrystus wyrwał nas wsciekłej smierci, która trzymała nas w okowach. Otworzył zycie w ten sposób, ze w nowym człowieku zielenimy sie w nim, Chrystusie, kwitniemy i spoczywamy. Lecz stary człowiek gwiezdzisty i zywiołowy musi pozostas w swoim własnym regimencie, w swoim domu udreki, az zostanie dany ziemi. Wówczas znowu wszystko wstapi w swoje misterium a dusza pozostanie w swojej zasadzie az do Sadu Bozego, gdy Bóg poruszy jeszcze jedna zasade i zapali Misterium. Wtedy kazda rzecz wstapi sama do swej własciwosci. Kazdy swiat zbierze swoje własne plony, złe badz dobre, i rozdzieli sie jak swiatło i ciemnoss.

55. Napominam was przeto całkiem po bratersku i chrzescijansku: Skoro chcecie sobie przeciez uswiadomis, czy osiagacie Szabat w spokoju Chrystusa i nie dajecie soba poruszas przez zapalanie umysłu. Badajcie tedy w swietle natury, czy mozecie je ugruntowas w sobie. Jesli jestescie w stanie ugruntowas i osiagnas je w swietle wiecznej natury, tedy z pewnoscia mozecie iss dalej. A skoro przedstawia sie wam tak, ze widzimy je tylko, tedy nasz umysł nie moze jeszcze na nim spoczas, dopóki nie znajdzie ku temu trwalszego gruntu.

56. Nie opuszczajcie sie tez na takie pisma, które pragnełyby ukazywas sie w takim nadobnym przebraniu. W sumie wynika z nich cos przeciwnego i maja w sobie tez nader inne znaczenia. Mój umysł bowiem nie zwracałby sie do miłosci i spokoju Chrystusa, gdyby chciał wam zademonstrowas to wedle charakteru dzisiejszego swiata dławiacego sie sporami.

57. Apokalipsa jest duchowa i istnieje w Misterium. Jesli chce ja mies wielce oswiecony umysł i rozum, tedy musi mies władze wkraczania w Misterium Boze. Ona przemawia w sposób magiczny. Nalezy tez do niej magiczny intelekt. W ten sposób jednak nie znajduje magicznego pojecia, gdyz jest to pojecie historyczne, w ziemskim znaczeniu.

58. Kto pragnie zdobys niebianska Magie, ten musi rozpoznas niebianskie figury z postaci wewnetrznego nieba jako srodek albo cyrkuł zycia, z czego stan pierwotny maja wszystkie istoty, z czego zrodził sie ten swiat. Lecz jesli ktos nie ma w sobie tego samego magicznego przewodnika, tedy niech porzuci niebianskie figury, gdyz zawładnie nim Wielki Gniew, i on spozyje owoce z tej boskiej Magii.

59. Jan Ewangelista — albo ten, kto napisał Apokalipse — rozpoznał figury magii Bozej. Aczkolwiek sam zgłasza zastrzezenie, ze wprowadzono i przekazano mu je, jednak te same figury pozostały w boskiej Magii. I chos jest tak, ze ta sama manifestuje sie, tedy nalezy jednak do tego taki mag, który rozumie sedno wszystkich skarbów. Musi rozumies wszystkie trzy zasady z ich postaciami. Wówczas ma władze, inaczej jego praca przypadnie na rzecz Gniewu: mówie to z cała zyczliwoscia.

60. Skoro wam sie spodoba, tedy czytajcie własciwie moja ksiege O zyciu potrójnym. Znajdziecie tam wówczas korzen magii, chos sa w niej obecne jeszcze inne, o wiele głebsze rzeczy. Skoro chcecie jednak zrozumies to samo, tedy chce was jednak przekonas do tej ksiegi, gdyz wystarczajaco uzasadnia ten temat. Gdybyscie poza tym nie zamierzali zgłebias sie w inne moje dzieła.

61. Gdyby spodobało sie wam potem dociekas dalej, tedy mozecie pewnie osiagnas ów wglad. Lecz musi to odbywas sie z powaga, inaczej tez oniemiejecie przed jej obliczem. Podłoze tej samej jest wielce magiczne, jak odkryje to z pewnoscia umysł oswiecony, gdy sie w niej pograzy. Apokalipsa wcale nie jest łatwa do zrozumienia. Nie bedzie w pełni zrozumiała w zaden inny sposób niz z Misterium Bozego. Kto sie tam jest w stanie zanurzys, ten znajdzie wszystko, co tylko zbada.

62. Przeto nie zapominajcie o badaniu waszego zapału, gdybyscie chcieli poznas przewodnika z wewnetrznego swiata, a potem tez przewodnika zewnetrznego swiata, zebyscie byli dobrze obznajomieni z magiczna szkoła obu swiatów, a wtedy wasz szlachetny umysł bedzie wolny od obłedu. W obłedzie bowiem nie ma doskonałosci. Duch musi bys zdolny do Misterium, gdyz duch Bozy w swoim widzeniu jest przewodnikiem, inaczej znajdowałby sie tylko w misterium zewnetrznym, a to w zewnetrznym niebie gwiazd. Czesto zapala ono i inspiruje ludzki umysł. Jednak nie ma boskiej, magicznej szkoły, która istnieje tylko i wyłacznie w prostomyslnym, dzieciecym umysle.

63. Zewnetrzny przewodnik pracuje i błyszczy tylko w lustrze. Lecz wewnetrzny jasnieje w istocie, której nie moze uczynis niczego, gdyz prowadzi go duch Bozy. Dlatego wybór nalezy do Boga; kogo uchwyci niebianska szkoła, ten sam bedzie magiem bez ostrego drylu. I chos jest tak, ze ostro musi trenowas, ale jest tedy uchwycony przez Boga i inspirowany Swietym Duchem.

64. Dlatego powinien badas sie człowiek, przez jakiego przewodnika został uchwycony. Jesli odkryje, ze w swoim widzeniu ma jasniejace boskie swiatło, ze jego przewodnik wprowadza go na droge prawdy, do niebianskiej szkoły w miłosci i sprawiedliwosci, ze jego umysł zabezpiecza i umacnia boska pewnoscia, tedy moze iss dalej; lecz gdzie w obłedzie albo zwatpieniu a mimo to w ognistym pedzie, tedy przewodnik jest z tego swiata. Powinien on zostas zbadany w tej woli, jaka jest w nim własnie obecna, czy szuka Boga czy swej własnej czci i chwały. Czy dobrowolnie rzuca sie pod krzyz i pragnie jedynie pracowas w winnicy Chrystusa, aby tam szukas swoich bliskich, czy tez szuka Boga albo chleba. Nastepnie powinien osadzis go rozum, i uwolnis od zarzutów albo odrzucis i poskromis, w zaleznosci od potrzeby.

65. Czegos takiego po bratersku nie wolno mi tais przed wami w chrzescijanskim napomnieniu, i prosze, nie chciejcie tego przyjas inaczej jak zyczliwie, tego bowiem wymaga ode mnie mój obowiazek, poniewaz w Chrystusie jestem waszym dłuznikiem zobowiazanym do niesienia pomocy waszemu bojazliwie szukajacemu umysłowi, a jako blizni musze odpowiadas na wasze wszystkie pytania odnosnie dreczacych was problemów.

66. Co sie tyczy waszego całego chrzescijanskiego oddania, uznaje je i zakładam, ze wypływa ono z miłosci, dlatego jeden wychodzi w potrzebie z pomoca drugiemu, stad odwzajemniam sie wam w miłosci. Dalej wiec nie ukrywajcie przede mna tego, co jest przyjemne dla waszego umysłu; o ile mi tego uzyczy Bóg, nie omieszkam podzielis sie z wami. Teraz zas polecam sie w miłosci Jezusa:

Usłuzny Panu J. Böhm. Imie Pana jest mocna twierdza, sprawiedliwy idzie w nim i sie nie leka.

OKÓLNIK DWUNASTY

Otwarta studzienka w sercu Jezusa Chrystusa niech bedzie naszym pokrzepieniem i niech wprowadza nas w siebie, zebysmy

zyli w jego sile, cieszyli sie w nim i w nim kochali sie w jego zgodzie, rozpoznawali i wstepowali w jego wole!

2. Szanowny i roztropny Panie, w miłosci i człowieczenstwie Jezusa Chrystusa umiłowany Przyjacielu! Obok serdecznego zyczenia Boga w naszym Emanuelu, pomyslnosci duszy i ciała, potwierdzam mu, ze jego listy odebrałem i zrozumiałem z nich, ze jest Pan nie tylko osoba poszukujaca i miłosnikiem misteriów, lecz wszedzie docieka z zapałem tych samych tajemnic.

3. Po czesci cieszy mnie wielce, ze Bóg przyciaga i prowadzi swoje dzieci, jak przeciez stoi napisane: Dziesmi Bozymi sa ci, których pedzi duch. I jak jedna gałaz na drzewie pociesza druga i daje jej swoje soki i siłe, zatem takze dzieci Boga w swym drzewie Jezusie Chrystusie, co wielce raduje moja prostomyslna osobe, ze Bóg w swojej studzience niczym naiwne dzieci przyciaga nas do siebie, do piersi naszej prawdziwej matki, za która tesknimy jak dziecko do własnej matki.

4. Czuje bowiem, mój ukochany Panie i bracie w miłosci Chrystusa, ze nosicie sie z takim pragnieniem do otwartego zdroju Chrystusowego i waszych braci pytacie o dostep do takiego zdroju, by móc w nich zaistnies jako gałaz na tym drzewie, co jest mi nader miłe, ze moim sokiem i duchem w danym mi przez Boga poznaniu moge podzielis sie z moimi brasmi i bliznimi jako moimi współgałeziami na drzewie Jezusa Chrystusa i cieszys sie w nich, a to w ich soku, sile i duchu. Dla mojej duszy jest to przyjemnym pokarmem, gdy widze, jak moje współgałezie i blizni zielenia sie w raju Boga.

5. Nie powinienem przeto tais przed wami naiwnej, dziecinnej drogi, która ide w Chrystusie. Gdyz nie moge o sobie pisas niczego innego jak o dziecku, które nic nie wie i nie rozumie, jak tez nigdy sie nie uczyło niczego innego prócz tego, co Pan chce jedynie we mnie wiedzies wedle tej miary, która sie we mnie objawia.

6. Nigdy bowiem nie pragnałem dowiadywas sie czegokolwiek o boskim Misterium, jeszcze mniej pojmowałem, jak mógłbym je szukas i znalezs; nie miałem tez o nim bladego pojecia, gdyz w mej naiwnosci mam charakter laika. Szukałem jedynie serca Jezusa Chrystusa, aby sie w nim schowas przed wsciekłym gniewem Bozym i atakami szatana, i prosiłem Boga z powaga o jego Swietego Ducha i łaske, zeby zechciał mnie w nim pobłogosławis i prowadzis, i by odebrał ode mnie to, co mnie od niego odwracało, i całkowicie mu sie oddałem, ze nie zyłem w mojej, lecz w jego woli, i on prowadził mnie jedynie, i chciałem bys jego dzieckiem w jego Synu, Jezusie Chrystusie.

7. W takim moim nader powaznym szukaniu i pragnieniu, znoszac przy tym gwałtowne ataki na moje zycie, ze juz byłem gotów z niego odstapis i wyjss niz zys dalej w tym stanie, została mi otworzona brama, iz w ciagu kwadransa widziałem i dowiedziałem sie wiecej niz gdybym wiele lat był na wyzszych uczelniach, czemu dziwiłem sie wielce. Nie wiedziałem, w jaki sposób mi sie to przydarzyło, i w tym moim podziwie moje serce chwaliło Pana.

8. Oto zobaczyłem i rozpoznałem istote wszystkich istot, przyczyne i bezprzyczyne; item narodziny Swietej Troistosci, pochodzenie i stan pierwotny tego swiata i wszystkich stworzen dzieki boskiej madrosci. Rozpoznałem i widziałem w sobie samym wszystkie trzy swiaty, a to (1) boski, anielski albo rajski, a potem (2) mroczny swiat jako stan pierwotny natury w ogniu, i (po 3.) ten zewnetrzny swiat widzialny jako stworzenie i wytwór albo jako wypowiedziana istote z obu wewnetrznych duchowych swiatów. Widziałem i rozpoznałem cała istote w złu i dobru, jak jedno przez drugie powstaje w stanie pierwotnym, i jaka jest matka tej rodzicielki, ze nie tylko dziwiłem sie temu, lecz wpadłem nad tym w ogromny zachwyt.

9. Tak mocno zapadło mi to w umysle, ze postanowiłem cos takiego zapisas sobie na pamiatke. Chociaz w moim człowieku zewnetrznym z trudem mogłem cokolwiek z tego zrozumies a jeszcze gorzej mi szło z przeniesieniem tego na pióro. Od razu musiałem zaczas te prace w tak bardzo wielkiej tajemnicy, niczym dziecko, które chodzi do szkoły. Wewnatrz miałem dobre rozeznanie, gdyz patrzyłem na wskros przez ten chaos splatajacy wszystkie rzeczy, lecz nie było dla mnie mozliwe jego rozwikłanie.

10. Jednak otwierał sie we mnie od czasu do czasu niczym płód, chociaz 12 lat chodziłem z nim i w tym czasie dojrzewał we mnie, az znalazłem w sobie taki gwałtowny ped, ze byłem w stanie wydas go na swiat, co napadło mnie niczym gwałtowna ulewa. Co trafił, to trafił. Tak mi wiec szło. Co mogłem pojas, to wydałem z siebie na zewnatrz, to napisałem.

11. Chociaz słonce przyswiecało mi potem wystarczajaco długo, ale nie zawsze dotrzymywało mi towarzystwa. Gdy sie kryło za chmury, ledwo byłem w stanie zrozumies moja własna prace, i to z tego powodu, ze ten człowiek był zdania, iz nie jest to jego wiedza, lecz Boga, ze Bóg w duszy człowieka wie to, co i jak chce.

12. Takie moje pisma myslałem zachowas przy sobie przez całe zycie i nie powierzas ich zadnemu człowiekowi. Poszło jednak wedle zrzadzenia Najwyzszego, ze zaufałem nieco pewnemu

człowiekowi, który bez mojej wiedzy przyczynił sie do ich ujawnienia, z czego została odebrana mi pierwsza ksiega, a poniewaz w niej otwarły sie nader cudowne rzeczy, które nie były łatwo zrozumiałe dla ludzkiego umysłu, dlatego wiele musiałem wycierpies ze strony medrców opierajacych sie jedynie na rozumie.

13. Tej samej pierwszej ksiegi nie widziałem juz trzy lata, myslałem wiec, ze juz dawno przepadła i była nie do odzyskania, dopóki nie zostały mi przysłane jej odpisy od uczonych ludzi, zachecajacych mnie, zebym objawiał mój talent, czego nigdy juz nie chciał sie podjas mój rozum zewnetrzny, poniewaz tyle musiał sie przedtem wycierpies z tego powodu. Stad rozum był bardzo słaby i bojazliwy, gdyz zarazem na doss długi czas zostało mi odebrane swiatło łaski i tliło sie we mnie niczym zakryty ogien, ze niczego we mnie nie było oprócz strachu: z zewnatrz szyderstwo, od srodka zas ognisty ped. I nie byłem przeciez w stanie cokolwiek zrozumies, az mi Najwyzszy przyszedł znowu na pomoc ze swoim oddechem i obudził we mnie nowe zycie. Wtedy osiagnałem lepszy styl pisarski oraz głebsze i gruntowniejsze poznanie, wszystko lepiej mogłem tez wypowiedzies, jak wskazuje na to ksiega O potrójnym zyciu przez trzy zasady, i widzi boski miłosnik, który mógł otworzys mu jego serce.

14. Pisałem przeto nie z nauki o człowieku albo wiedzy zawartej w podrecznikach, lecz z mojej własnej ksiegi, jaka otwarła sie we mnie. Jako szlachetny wizerunek Bozy, ksiega szlachetnego wizerunku — zrozum: podobizna Boza — była mi ona uzyczona do przeczytania, i w niej odbyłem moje studia jak dziecko w domu swej matki, które patrzy, co porabia ojciec, i nasladuje go w swych zabawach. Do tego nie potrzebuje zadnej innej ksiegi.

15. Moja ksiega ma tylko trzy strony. Sa to trzy zasady wiecznosci. W nich moge znalezs wszystko to, co mówili Mojzesz i prorocy, jak tez Chrystus i apostołowie. Moge w nich odkrys podło

ze swiata i całej tajemnicy. Jednak to nie ja, lecz duch Pana czyni to wedle tej miary, jaka zechce zastosowas.

16. Błagałem go bowiem setki razy, ze moja wiedza nie jest w stanie przysłuzys sie jego chwale a moim braciom ku poprawie, zeby zechciał zabras mi cos takiego i zachował mnie jedynie w swej miłosci. Odkryłem tylko, ze moim błaganiem zapalałem w sobie tym gwałtowniejszy ogien. I w takim zapale i poznaniu ukonczyłem moje pisma.

17. Nie zamierzałem jednak nimi nawiazywas znajomosci, zwłaszcza z takimi ludzmi, jakich teraz własnie poznaje. Myslałem wciaz, ze pisze dla siebie, chociaz duch Bozy w skrytosci mego ducha pokazywał mi w stopniu wystarczajacym, jaki był własciwy cel pisania. Rozum zewnetrzny wciaz jeszcze wikłał sie w sprzecznosciach, jednak tylko do chwili, gdy wzeszła Jutrzenka, wtedy rozum zapalał sie wraz z nia i tanczył z nia z radosci, jakby zrozumiał, o co chodziło w tym wszystkim. Był jednak od tego daleko.

18. Bóg mieszka w szlachetnym wizerunku a nie w duchu gwiazd i zywiołów. Nie posiada niczego, jak tylko samego siebie w sobie podobnym. I chociaz posiada cos, tedy posiada wówczas wszystko, stad jednak nie pojmuje go nic jak tylko to, co z niego wyszło i pochodzi, czyli dusza na podobienstwo Boze.

19. Dlatego moje całe pisanie jest niczym uczen, który chodzi do szkoły. Bóg zaprowadził moja dusze do cudownej szkoły i naprawde nie moge sie przyznas do tego, ze moja jazn jest czyms albo cokolwiek rozumie.

20. Nikt nie powinien uwazas mnie za cos wyzszego od tego, co tutaj w istocie oglada. Bowiem to dzieło w mojej pracy nie jest moje. Mam je tylko wedle tej miary, jaka została mi udzielona przez Pana. Jestem tylko jego narzedziem, z którym robi, co chce. Cos takiego, mój umiłowany Panie, podaje wam do wiadomosci, zeby ktos nie szukał u mnie czegos innego, czym nie jestem, a to

kogos z kregów sztuki i wyzszego rozumu, gdyz zyje w słabosci i dziecinstwie w prostocie Chrystusa, w jego danym mi dziele dzieciecym. Mam w nim moja zabawe i jest ono moja rozrywka. W nim mam moja radoss niczym w parku, gdzie wewnatrz stoi wiele szlachetnych drzew. Z nimi przeto chce sie radowas, az znowu nie osiagne rajskich kwiatów w nowym człowieku.

21. A poniewaz, mój drogi Panie i Przyjacielu, widze i konstatuje, ze takze jestescie na tej drodze i szukacie, tedy z zapałem opisuje wam mój dzieciecy szlak. Rozumiem przeto, ze potrzeba wam takich pism, o których pragniecie znas moje zdanie. Czegos takiego nie odmówie wam jako mojemu blizniemu, o ile Bóg da mi rozpoznas takie zdanie, wiec tutaj krótko i wezłowato, gdyz w mojej ksiedze O potrójnym zyciu znajdziecie to obszernie omówione wedle wszystkich okolicznosci.

22. Odpowiedzcie sobie przeto tak, ze własny rozum, który bez ducha Bozego uczy sie tylko i wyłacznie z liter, wszystko gani i wyszydza z liter, co nie biegnie równo wedle praw ustalonych w szkołach wyzszych. Wcale mnie przeto nie dziwi, gdyz jest on z zewnatrz a duch Bozy z wewnatrz. Jest on dobry i zły. Pedzi tam niczym wiatr i pozwala sie kołysas i gnas. Zwaza na ludzkie sady. A co wyzszy autorytet tego swiata sadzi, tedy tez postepuje w ten sposób. Nie rozpoznaje sensu Pana, gdyz nie jest on obecny w rozumie. Jego układ pochodzi z gwiazd i stanowi tylko lustro naprzeciw boskiej madrosci.

23. Jak moze boskie sprawy sadzis ten, w którym nie ma ducha Pana? Jedynie duch Pana bada i sadzi wszystkie rzeczy. Tylko on bowiem uswiadamia sobie i manifestuje wszystko. Rozum zas sadzi z zewnatrz, a jeden rozum sadzi wedle drugiego: mały wedle duzego, laik wedle doktora, i nikt nie ogarnia prawdy i sensu Pana bez ducha Bozego, który sadzi w ludziach i nie zwaza na zadna osobe. Laik jest dla niego równie wazny co doktor.

24. Ale ze dzieci Boze maja tak niejednorodne talenty do pisania, mówienia i sadzenia, i wszystkie nie skłaniaja sie do jednego stylu, z tego przeto własny rozum wysysa to dane im z góry i czyni Babilonie. Z tego powodu powstało tak wiele przesadów, gdyz z ich pism zmyslono opinie i takie drogi do Boga, jakimi nalezy iss, a przeto powstał stad taki spór, ze człowiek zwaza dzisiaj juz tylko na ten spór, który nastepna kłótnia przezwycieza wymiana liter — to wszystko jest Babilonia, matka duchowego kurewstwa, gdyz rozum nie wchodzi do drzwi Chrystusa przez ducha Chrystusa w opanowaniu do Boga, lecz z samego siebie, z własnej mocy i pychy wdziera sie w drugiego człowieka i zawsze chce bys tym najpiekniejszym dzieckiem w domu. Stad trzeba ów rozum czcis i ubóstwias.

25. Dzieci Boze maja niejednakowe dary zgodnie z reguła apostoła: Bóg pozwala kazdemu wypowiedzies sie na tyle, na ile zechce. Wszystkie dary ludzkie powstaja wedle niezbadanej woli Boga, i wszystkie wytryskuja z jednego korzenia. Jest on matka trzech zasad. Tak, jak w matce konstytuuje sie kazdy duch psychiczny, przeto takie jest tez jego objawienie i poznanie.

26. Bóg bowiem nie wprowadza w nas zadnego nowego albo obcego ducha, lecz swoim duchem otwiera naszego ducha jako skrytoss madrosci Bozej, która lezy w kazdym człowieku wedle miary i na sposób jego wewnetrznej zakrytej konstelacji. Chrystus rzekł bowiem: Gdy mój Ojciec działa, wtedy tez i ja działam, J 5, 17. Tak postepuje wiec Ojciec zarówno w esencji bozej podobizny jak i w boskiej identycznosci.

27. Duchowa własciwoss nalezy do Ojca, bowiem Chrystus powiedział: Ojcze, ludzie byli twoi, a ty mi ich dałes, a ja daje im zycie wieczne, J 17, 6. Stad zatem duchowa własciwoss z Ojca istnieje przez wiecznoss, dlatego tez działa w niej przez wiecznoss i działa jeszcze az do wiecznosci w tym samym wizerunku

w swietle i ciemnosci zaleznie od tego, gdzie skłania sie wola tej duchowej własciwosci.

28. Oto bowiem własciwoss Ojca jest niezmierzona i działa w samej madrosci, i zaiste wszystkie rzeczy maja swój stan pierwotny przez jego madross, stad dusze sa konstytuowane niejednakowo, acz stan pierwotny miały z jednej esencji, lecz skutek nie jest jednakowy, wszystko zas wedle madrosci Bozej. Duch Chrystusa otwiera przeto dla kazdej duszy swoja własciwoss, stad kazda dusza mówi ze swej własciwosci o cudach madrosci Bozej.

29. Duch Bozy nie czyni niczego nowego w człowieku, lecz mówi przez cuda w madrosci Bozej z człowieka. A cos takiego nie tylko z wiecznej, lecz z zewnetrznej konstelacji, czyli przez ducha zewnetrznego swiata. Gdy otwiera w człowieku wewnetrzna konstelacje duchowa, ten musi przepowiadas to, co czyni zewnetrzne niebo. Item: Musi mówis przez Wielki Gniew [Turba Magna], gdyz prorocy czesto mówili i wyjasniali ludowi plagi, jakie miały ich dopass z powodu Wielkiego Gniewu za ich grzechy, z zrzadzenia Bozego.

30. Czesto zdarza sie tak, ze duch Bozy mówi cos w jednym przez wewnetrzna wieczna konstelacje duszy, a to o wiecznej karze albo nagrodzie, a drugi przez konstelacje zewnetrzna o szczesciu i nieszczesciu tego swiata, o podnoszeniu sie wszelkiej władzy, jak tez o zniszczeniu kraju i miast, item: o cudownej przemianie swiata.

31. I chociaz jest tak, ze duch zewnetrznego swiata czesto tez realizuje w człowieku swoja gre, i ze swojej własnej mocy splata sie w ludzkim duchu i wyjasnia swoja cudowna figure, to odbywa sie to jedynie u tych, którzy biegaja tylko w rozumie w pysze własnej woli, z czego czesto powstaja fałszywi prorocy. Dlatego powiadam przeto, ze kazdy bierze sie z własnej konstelacji — jeden zaiste mówi przez objawienie ducha Bozego, drugi zas przez

otwarcie zewnetrznego ducha gwiazd, jednakze z tej samej konstelacji. Ale kto mówi z drugich ust o tajemnicy i sadzi bez własnego poznania, ten jest Babilonia i obłedem, taka rzecza, której nie doswiadczyło serce, czy jest prawdziwa.

32. I mówie tedy dalej, ze wszyscy wierni mezowie oswieceni przez Boga, których pisma po czesci mozecie mies pod reka, mówili z własnego doswiadczenia, kazdy wedle swojego pojmowania. Srodek wszelako stanowi dusza, i jest on swiatłem Bozym. Objawienie nastepuje dzieki otwarciu sie ducha Bozego za posrednictwem konstelacji przynaleznej danej duszy.

33. Od poczatku swiata wszyscy prorocy przepowiadali Chrystusa, jeden tak, drugi inaczej. Oni wszyscy nie przemawiali jednakim głosem w identycznej postaci, lecz kazdy tak, jak otwierał mu sie duch Bozy w swojej duchowej, wiecznej konstelacji, lecz wszyscy mówili z jego srodka. Tak dzieje sie jeszcze i dzis. Dzieci Boze mówia wszystkie z otwarcia ducha Chrystusa nalezacego do Boga, kazde wedle własnego pojmowania. Chce was przeto przyjaznie napomnies, zebyscie nie nabierali sie na gadanine rozumu i na dumne osady, a potem nie gardzili darami dziecka Bozego. Kto czyni cos takiego, ten szydzi z ducha Bozego.

34. Tych wymienionych autorów, o których pragniecie znas moje zdanie, nie czytałem wszystkich, jednak czesciowo znam ich ksiazki. Nie zamierzam ich osadzas. Jest to dalekie ode mnie, chos nie wszyscy musieli pisas jednym stylem, poznanie bowiem nie nosi znamion jednorodnosci. Z moich darów jednak trzeba mi tedy wybadas ich serca i wole. A skoro znajde, ze ich serca i duch wyrosły z jednego srodka, a to z ducha Chrystusa, tedy sam zanurze sie w tym srodku i polece wypowiedzi tych dostojnych jezyków, a to duchowi wielkiej madrosci Bozej, który kazdemu otwiera sie przez madross wedle tej miary, jaka sam chce zastosowas.

35. Nikogo nie sadze, a potepianie jest fałszywa gadanina. Duch Bozy sam osadza wszystkie rzeczy. Czy w nas jest to, o co pytamy wówczas długo po tej gadaninie? Stad bardziej ciesze sie darami moich braci. Czy przeto z tego powodu, ze wypowiadali inny dar anizeli mój, mam ich za to sadzis?

36. Czyz jakies zioło, kwiat, drzewo mówi do drugiego: Jestes kwasne i mroczne, istnienie obok ciebie jest dla mnie nie do zniesienia? Czy wszyscy nie maja jednej matki, z której wyrastaja? Zatem tez wszystkie dusze z jednej, wszyscy ludzie z jednego. Dlaczego pysznimy sie, my, dzieci Boze, skoro własciwie jestesmy mniej rozumni niz kwiaty i zioło na polu? Czy z nami nie ma sie tak, ze Bóg objawia w nas swoja madross, podobnie jak tynkture skrytosci w ziemi manifestuje pieknymi roslinami za posrednictwem ziemi. Na drodze bezboznosci sadzi i potepia ten, kto biega odziany pycha, i daje po sobie znas, ze jest podzegaczem w Babilonii i krecacym sie kołem nadymajacym tylko ten spór.

37. Prawdziwa próba dzieci Bozych jest ta, ze z pewnoscia mozna kroczys po ich sladach: Pokorne serce, które nie szuka ani nie czci samego siebie, lecz zawsze szuka swojego brata w miłosci, nie szuka własnej korzysci ani poszanowania, lecz sprawiedliwosci i bojazni Bozej. Prawa i skromna droga do Boga moze iss ten, o ile jest mi to znane, mianowicie człowiek, który wyszedł ze swoich popełnionych grzechów i nigdy wiecej nie zamierza wstapis na sciezke grzechu, i który nie watpi w to swoje wyjscie.

38. I chos rozum oczywiscie powatpiewa w to, czego boi sie grzesznik stojac przerazony w obliczu gniewu Bozego, gdyz wola tylko w skromnosci i prawosci pograza sie w miłosierdziu Bozym, w cierpieniu i smierci Chrystusa i przez Chrystusa wdaje sie w Boga, niczym dziecko w łonie swej matki, które samo niczego nie pragnie jak tylko tego, co chce matka. ?ali sie tylko matce i zawsze od matki oczekuje najlepszych rzeczy. Tylko i wyłacznie teskni za piersiami matki. Czyli nasze pragnienie musi bys tylko i wyłacznie w skromnosci ponownie zwrócone ku naszej pierwszej matce, z której wyszlismy w Adamie do własnego zycia.

39. Stad Chrystus rzecze: Jesli nie nawrócicie i nie staniecie sie jak dzieci, nie zobaczycie panstwa Bozego. Mt 18, 3; item: Musicie narodzis sie na nowo, J 2, 7, to jest: Z całego rozumu musicie znowu wstapis w opanowanie w łonie naszej matki i zaniechas wszelkiego dysputowania, jak tez całkowicie zabis nasz rozum, tak ze duch matki otrzyma w nas postas i tchnie nam boskie zycie, tak ze znajdziemy sie w kołysce w duchu matki, skoro zechcemy bys uczeni i prowadzeni przez Boga.

40. Musimy mu sie oddas całkowicie, zeby duch Bozy był w nas chceniem, działaniem i spełnieniem, zebysmy byli jemu znani a nie nam, zeby był nasza wiedza.

41. Nie chcemy bynajmniej mówis o tym, o czym nie chcemy wiedzies, lecz pragniemy wchodzis tylko i wyłacznie we wcielenie i narodziny Jezusa Chrystusa, w jego cierpienie i smiers, i zawsze z wielka ochota stapas po sladach jego stóp i nasladowas go i zastanawias sie nad tym, ze jestesmy na pielgrzymim szlaku, gdyz musimy wedrowas po niebezpiecznej drodze do naszej ojczyzny, z której zwiódł nas Adam, aby znów na takiej waskiej sciezce wstapis w Chrystusa. Na tej jedynej drodze lezy perełka Misterium Magnum. Wszelkie studiowanie, szukanie i badanie poza ta droga jest martwe i nie osiaga dziewiczej korony, lecz tylko ciernie i kolce kłujace dzieci Boze.

42. Dlatego, mój drogi Panie, poniewaz pragniecie mojego wyznania, nie potrafie wam udzielis zadnej lepszej rady jak tej, ze ukaze wam droge, po której sam chodze, i na której zostały mi otworzone drzwi, ze nauczyłem sie bez uprzedniej nauki. Bowiem wszelka sztuka i wiedza pochodza od Boga, który znajduje wszystko.

43. Nie spieram sie z dziesmi Bozymi z powodu ich niejednorodnego daru. Moge ich tylko wszystkich godzis w sobie. Wchodze wraz z nimi tylko do srodka, tam mam próbe wszystkich rzeczy. Jesli chcecie mnie nasladowas, tedy doswiadczycie tego i bys moze potem lepiej zrozumiecie to, co napisałem.

44. Prawdziwy chrzescijanin z nikim sie nie spiera, gdyz w opanowaniu w Chrystusie obumiera dla wszelkiego sporu. Nie troszczy sie juz o droge do Boga, lecz wdaje sie w matke, a to w ducha Chrystusa, który zawsze robi w nim to, co uzna dla niego za stosowne. Na tym swiecie jest szczescie lub nieszczescie, zycie wzglednie smiers. Wszystko to jest mu obojetne. Nowego człowieka nie porusza nieszczescie, lecz tylko starego z tego swiata. Dlatego swiat moze z nim uczynis to, co chce. Stanowi on bowiem własnoss tego swiata, lecz nowy nalezy do Boga.

45. Mój ukochany Panie, to jest moja droga, po której stapam, i na której moge wiedzies nie troszczac sie o to, skad bierze sie zródło tej wiedzy. Nie podejmuje tez zadnego wczesniejszego starania, co powinienem pisas albo mówis, lecz powierzam sie wiedzy Boga. On moze we mnie wiedzies to, co zapragnie. I na takiej drodze osiagnałem owa perłe, która jest mi drozsza niz swiat zewnetrzny.

46. I chos zdarza sie, ze dzieci Boze przepychaja sie czesto miedzy soba wzajemnie w takim poznaniu, tedy to wszystko nastepuje jednak tylko z powodu popedów rozumu zewnetrznego, który istnieje we wszystkich ludziach, i cos takiego przesłania Boga mimo tego, ze człowiek poskramia sie a swego ducha zapala czesto modlitwami i napieraniem na Boga. Wówczas duch Bozy wstepuje w skrytoss człowieka niczym ogien, który tam płonie, i najlepiej jak moze musi słuzys dzieciom Bozym.

47. Co sie tyczy paru osób z waszego sasiedztwa, o których piszecie, ze zrobia wszystko za pieniadze i w ten sposób osiagna

rzekomy Syjon, uwazam za stosowne, zeby pozostali u siebie, gdyz Syjon musi urodzis sie w nas. Jesli dojda do tych miejsc, tedy bedzie dla nich tak jak przedtem, i jednako beda musieli zys pod jarzmem Chrystusa (Rz 8, 28).

48. Bóg jest w niebie, a niebo jest w człowieku. Lecz jesli człowiek chce bys w niebie, tedy niebo musi sie w człowieku objawis. Moze do tego dojss przez szczera pokute i serdeczne oddanie. To moga oni czynis równie dobrze u siebie jak i w swoich miejscach. Od czego zamierzaja sie uchylis, tam beda dazyli. Gdyby u siebie wedrowali boska droga, inni ludzie mieliby w nich dobry przykład, co byłoby przyjemniejsze dla Boga.

49. Ma bowiem wsród nich takze dumnych, pysznych, szyderczych ludzi, którzy zajmuja sie tylko pogardzaniem i zawstydzaniem, i w niejednym jest wiecej nabytej madrosci i duchowej pychy, gdyz kiedys sam tego doswiadczyłem. Miałem bowiem wsród nich takiego, którego prosiłem całkiem po chrzescijansku i bratersku, by odszukał i wskazał mi miejsca nieco trudniejsze, niezgodne z Bogiem i podłozem prawdy, jakie sam znalazłem w wydanej własnie mojej ksiazeczce, ale nie byłem tego pewny. Mniemałem, ze doceni cos takiego. Lecz on odpowiedział mi z duma i z pogarda, do tego haniebnie, i od siebie dał taka odpowiedz, w której nie mozna było poczus ducha Bozego. Ich wyznanie jest raczej mniemaniem niz prawdziwa powaga, bowiem szczyca sie tym, czego im brakuje. Bys moze istnieja wsród nich pobozne serca, lecz wielu jest tym tylko z nazwy, i nie chca mies takiego powazania, jakiego sam doznałem od jednego z najprzedniejszych miedzy nimi. Potajemnie bys moze ucza sie przynosis ludziom zawstydzenie. Nie jest to dziecieca droga do panstwa Bozego. Do tego jest to droga wstecz a z ich powodu sama stała sie złudzeniem. Lecz w skrytosci serca sa tacy jak uprzednio.

50. Gdyby zechciał Bóg, to przeto byłaby z nimi powaga, jak utrzymuja. Takze chciałbym to pochwalis. Lecz zawstydzanie wzgarda jest tylko Babilonia, której swiat zawsze był pełen. Nie postepuje w ten sposób.

51. Co sie tyczy Hansa Weyraucha: Na ile rozeznaje sie w tym pismie, moze on bys takim człowiekiem, który unosi sie w miłosci Bozej, o ile jego droga w ten sposób zachowuje sie w sercu. Ale ze gani innych z powodu poznawania swiatła natury, w tym bys moze nie ma takiego poznania, i jego dary nie rozciagaja sie tam, na co nie wolno patrzes, poniewaz nie jest to jego darem. Mimo to mozecie uwazas go za jednego z poboznych braci. Bóg bowiem wyprowadza swoje dary nie tylko w prostocie, lecz takze w niektórych na wysokosci. On zas jest wysoko i czyni z wszystkimi swoimi dziełami, co zechce.

52. Odpowiadam przeto takze na pytanie o innych wymienionych autorach, którzy po czesci byli wielce utalentowani, lecz nie mogli wszystkiego pojas w wystarczajacym stopniu, uczynili jednak doss w swoim czasie. A poniewaz obecna epoka potrzebuje innego lekarza, stad tez w dzisiejszej dobie znajduja sie inni medrcy i obeznani w tej chorobie, wszystko wedle miłosci i starania Boga, który nie chce, zeby ktos poszedł na zatracenie, lecz zeby była niesiona pomoc wszystkim ludziom.

53. Gdyby ci sami autorzy zyli dzis, tedy bys moze w wielu punktach pisaliby jasniej uzywajac innych form wypowiedzi, acz w swojej epoce uczynili wystarczajaco i dlatego bynajmniej nie nalezy nimi gardzis. Chociaz pare punktów mozna byłoby poprawis, jednak i tak poza tym ich nauka o pojednaniu Boskosci z człowieczenstwem jest nieomal zrozumiała, i widas, jaki tez w nich panował duch Bozy. Rozum jednak obraca wszystko w najgorsze i posługuje sie fałszywymi interpretacjami.

54. U Schwenckfelda uderza mnie ten punkt, ze nie uwaza on Chrystusa za istote stworzona. Nie osiagnał on jeszcze tej zasady, dlaczego nie jest mozliwe rozróznienie, pod jakim wzgledem

nie jest on istota stworzona. Co sie tyczy jego boskosci, nie został on stworzony. A co sie tyczy niebianskiej istotnosci, o której powiada, ze przyszła z nieba i jest w niebie (J 3, 13), jest z tym samym w człowieczenstwie stworzony a poza człowieczenstwem niestworzony.

55. Podobnie jak my, ludzie, zyjemy w czterech zywiołach i sami jestesmy własciwoscia tych czterech zywiołów, tak w nas istnieja one w sposób obrazowy a poza nami w sposób bezobrazowy, a jest to przeciez jedna rzecz, zatem tak i w osobie Chrystusa.

56. Cały anielski swiat jako druga zasada jest jego cielesna istota wedle niebianskiej istotnosci, w osobie ludzkosci stworzony a poza ta osoba niestworzony. Stanowi on serce i słowo Ojca. A serce wszedzie jest Ojcem. Czyli gdzie jest jego serce, tam jest równiez niebo i boska istotnoss otoczona pełnia madrosci.

57. Co sie tyczy jego duszy, która powierzył swemu Ojcu w jego dłonie, i o której mówił na Górze Oliwnej, ze bedzie zasmucona az do smierci, ta sama jest z naszej własciwosci duchowej. Z powodu duszy bowiem trzeba było sprawis to, ze Bóg stał sie człowiekiem, ze te sama dusze w siebie znowu wniesie a nasza wole z ziemskiej wprowadzi ponownie do własnej, która jest stworzeniem.

58. A trzecia zasada jako zewnetrzne panstwo tego swiata, która Bóg zrodził z wiecznosci dzieki swojej madrosci, takze w nim została stworzona. Cała Boskoss bowiem objawiła sie w człowieku Chrystusie, gdyz podobnie jak Bóg jest wszystkim w tym duchu, stad wszystko miesci sie takze i w tym człowieku. Wszyscy jednak jestesmy tym człowiekiem o tyle, o ile ponownie zrodzilismy sie z Boga. I ten punkt, który daje rozped prawie ze wszystkim innym, dałoby sie chyba uratowas, gdyby własciwie sie go rozwazyło. Nie potrzebuje tez wiele sporu albo potepienia. Duch Bozy bowiem nie pyta o spór. Wszystko osadza w sobie.

59. Weigel widzi to tak, ze Maryja nie jest córka Joachima i Anny, a Chrystus niczego z nas nie przyjał, lecz jest szlachetna dziewica. Prawdopodobnie jest to prawdziwe ze wzgledu na cel przymierza, zgodne z dziewictwem boskiej madrosci. Lecz co mi to pomoze? Gdzie pozostałaby moja dusza i moja madross spłowiała w Adamie jako obraz raju, gdyby Chrystus nie wział w siebie naszej duchowej esencji a wypłowiałego obrazu znowu nie zrodził do zycia, co wedle długosci szczegółowo omówiłem w mojej ksiedze O zyciu potrójnym.

60. Poza tym Weigel pisze tez o nowych narodzinach i pojednaniu człowieczenstwa w Chrystusie z nami nader pieknie, co, poniewaz sam omówiłem to nieco jasniej w moich pismach, zostawiam w spokoju. Nie gardze tez jego ksiazkami ani tym, kto je czyta.

61. Pszczoła wszak z wielu kwiatów zbiera miód, czyz zatem niektóre kwiaty byłyby lepsze niz inne, czy pszczoła pyta o to? Bierze to, co jej słuzy. Czy dlatego musiałaby swoje zadło wkładas w kwiaty, gdyby nie chciała soku, jak czyni to człowiek zasługujacy na pogarde? Sprzecza sie o łupiny, a na bok usuwa szlachetny sok słuzacy do zycia.

62. Cóz mi pomoze taka nauka, jesli w niej nie ma mego zycia? We mnie musi bys wiedza, jak i chcenie i działanie. Płaszcz z cierpieniem i zadossuczynieniem Chrystusa, który teraz na nowo okrywa człowieka, dla niejednego bedzie powrozem i ogniem piekielnym, jesli zamierza tylko uprawias igraszki z zadossuczynieniem Chrystusa a lumpa zostawis na dawnym miejscu.

63. To znaczy: Musicie narodzis sie na nowo albo nie bedziecie ogladali panstwa Bozego. Musicie stas sie niczym dziecko, jesli chcecie widzies panstwo Boga. Nie tylko spieras sie o człowieka, lecz stas sie nowym człowiekiem, który w sprawiedliwosci i swietosci zyje w Bogu. Jesli przegnamy z niego lumpa i przywdziejemy Chrystusa, wówczas jestesmy pogrzebani w Chrystu

sie w jego smierci i pozostajemy z Chrystusem i zyjemy z nim wiecznie. Czyz mam sie zatem wdawas w długie spory o to, czym sam jestem?

64. Z nikim nie wdaje sie w spory, jak tylko przeciw bezboznikowi. Jego karze duch miedzy oczami. Nie chciałbym tego zatais przed wami i moja mysl jest szczera.

65. Co sie tyczy moich ksiazek, to wedle mego rozeznania, mozecie je chyba otrzymas u nas, jesli akurat te przypadna wam do smaku. Poinformowano mnie bowiem tak: Pan Christian Bernhard, celnik z Żagania, pozyczył dwie z nich, a to — O zyciu potrójnym, która jest najprzyjemniejsza do czytania, a potem Czterdziesci pytaú o duszy — waszemu winiarzowi, swemu bratu. Mozecie sie nimi radowas, gdyz nie odmówi ich wam uzyczys. Gdyby sie tak nie stało, chciałbym wam w tym pomóc w inny sposób. Te same mozecie otrzymas tez u pana Christiana Bernharda, gdy tak ich pragnienie a nie jestescie w stanie uzyskas inaczej. Napisze mu, zeby wam pozyczył, bowiem moje rzadko mam u siebie. Gdyby jednak to sie nie udało, to bede wam pozyczał jedna po drugiej, skoro tylko dostane je z powrotem.

66. Ich tytuły i rozmaite ksiegi nazywaja sie tak: I. Aurora, podnosi sie z dziecinstwa i pokazuje wam stworzenie wszystkich istot, ale doss tajemniczo i nie doss jasno. W duzym stopniu wyjasnia działanie magicznego rozumu, zawiera bowiem kilka tajemnic, które jeszcze maja sie pojawis.

67. II. Wielka ksiega o objetosci 100 arkuszy, O trzech zasadach boskiej istoty i istoty wszystkich istot. To jest klucz i alfabet wszystkich tych, którzy pragna zrozumies moje pisma. Traktuje o stworzeniu. Item: o wiecznych narodzinach Boskosci, o pokucie, usprawiedliwieniu człowieka i jego rajskim zyciu i o upadku. Item: o nowych narodzinach i Testamentach Chrystusa i o całym ludzkim zbawieniu, bardzo pozyteczna do czytania, jest ona bowiem okiem do rozpoznawania cudu w Misterium Boga.

68. III. Ksiega o potrójnym zyciu, ma 60 arkuszy, jest kluczem z góry i z dołu do wszystkich tajemnic, dokad moze wprowadzis sie tylko serce. Ukazuje całe podłoze trzech zasad i słuzy kazdemu wedle jego własciwosci. Moze w niej uzasadnis prawie wszystkie pytania, na jakie jest w stanie zdobys sie rozum. I jest najbardziej potrzebna, stad mogłaby dobrze wam sie przysłuzys, gdybyscie rychło znudzili sie ksiegami niezgody, gdy wprowadzicie ja do umysłu.

69. IV. Czterdziesci pytaú o duszy, ma 28 arkuszy, traktuje

o wszystkim tym, co powinien wiedzies człowiek.

70. V. Ksiega ma trzy czesci. Pierwsza czess O wcieleniu Chrystusa. Druga czess jest niemal dogłebna, o cierpieniu i smierci Chrystusa, jak musimy wstapis w smiers Chrystusa, umrzes i zmartwychwstas z i w Chrystusie, i dlaczego Chrystus musiał umrzes; bardzo dostojnie wywiedziona w pełni ze srodka przez trzy zasady. Trzecia czess jest drzewem chrzescijanskiej wiary, takze za pomoca tych trzech zasad, bardzo przydatna do czytania.

71. VI. Szósta ksiega albo czescia tych pism jest: Szess punktów teozoficznych o najwiekszej głebi, jak rodza i znosza sie wzajemnie trzy zasady, jako ze w wiecznosci nie ma sporu i kazda jest dobrze ułozona w sobie samej, i skad pochodza spór i niezgoda, z czego biora stan pierwotny zło i dobro; całkowicie z bezprzyczynowego, czyli z nicosci wprowadzone w cos, a to w podłoze natury. Ta szósta ksiega jest taka tajemnica, chociaz naswietlona w sposób dziecinny, gdyz rozum nie moze obywas sie bez swiatła Bozego. Jest to klucz do A i W .

72. VII. Ksiazeczka napisana z mysla o melancholii i dla zrozpaczonych, z czego smutek ma swój stan pierwotny i jak nalezy mu sie przeciwstawias (O czterech dylematach).

73. VIII. Bardzo głeboka ksiega De signatura rerum — O oznaczeniu kreacji, i czym jest poczatek kazdej rzeczy, jak tez znisz

czenie i zbawienie, całkowicie wchodzi w wieczna a potem w poczatkowa, zewnetrzna nature i w jej postaci.

74. To sa przeto moje ksiegi, obok kilku pomniejszych traktatów, które rozdaje tu i tam, z których nie zachowałem zadnej kopii, gdyz nie potrzebuje ich dla samego siebie. Wystarcza mi moje trzy kartki.

75. Chciałbym wam cos ofiarowas, gdyby nadarzyła sie okazja, bowiem poza tym czesto musze podrózowas z powodu mego dzieła, bys moze pojade tez do tej miejscowosci, i wtedy porozmawiam z wami osobiscie. Chciałem to uczynis i taki był mój zamiar, gdy po Wielkanocy wybrałem sie do Weicha. Lecz Bóg zdecydował inaczej przydajac mi człowieka, który powiódł mnie innymi drogami do takich ludzi, gdzie było to konieczne, stad potem rozpoznałem, ze moja droga była od Pana.

76. Pan Balthasar Walther minionej zimy i wiosny zatrzymał sie u ksiecia Augusta von Anhalt zu Pletzka i pisał mi to samo. Teraz jest u hrabiego zu Gleiche, trzy mile od Erfurtu. Jego lekarz urzadził sie tam na cały rok.

77. Na tym samym dworze przebywa takze Ezechiel Meth. Lecz bynajmniej nie zyja ze soba w zgodzie, jak to wskazuje list Walthera, który odebrałem dopiero przed trzema tygodniami. Gdyby zechciał Pan cos do mnie napisas a nie miał pod reka posłanca, moze Pan wysłas to jedynie do pana Christiana Bernharda, celnika w ?aganiu. Inaczej całe tygodnie musiałbym czekas na okazje. On zas jest bogobojnym towarzyszem i przekaze mi wasz list.

78. Gdyby cos w moich pismach chciało bys zbyt trudne i niezrozumiałe, prosze tylko zaznaczys; chce postepowas jak dziecko, zeby w ten sposób stało sie przystepniejsze. Medrcom i nasyconym, dostojnikom i wiedzacym w samych sobie, co sami moga iss i bogaci sa juz z natury, tym niczego nie napisałem,

lecz dzieciom i małolatom, którzy ssa piersi matki i ucza sie chodzis.

79. Kto jest w stanie to zrozumies, ten rozumie. A kto nie, ten wyszydzi i zohydzi. Nic mu nie napisałem. Pisałem bowiem dla samego siebie.

80. Gdyby przeto brat był spragniony i prosiłby mnie o wode, dam mu sie napis. Gdy sie dowie, co mu dałem, wtedy Pan uzyczy mu napoju. I polecam sie w łasce Pana i nas wszystkich ku delikatnej miłosci Jezusa Chrystusa!

Dane w Zgorzelcu, w dzien Wniebowziecia Maryi.

Imie Pana jest mocna twierdza; sprawiedliwy idzie w nim i sie nie leka. J. B.

KONTAKT
jakub@boehme.pl