Życiorys Jakuba Boehme’go (1575-1624)

powstał z wyboru ustępów dwu książek: Józefa Kosiana, Mistyka śląska. Mistrzowie duchowości śląskiej: Jakub Boehme, Anioł Ślązak i Daniel Czepko, Wrocław 2001 oraz: Gerharda Wehra, Jakob Böhme, Wrocław 1999

Jakub Boehme urodził się w 1575 r. we wsi Stare Zawidowo (Alt-Seidenberg), położonej na południe od Zgorzelca, w pobliżu granicy czeskiej. Dziadek Jakuba przybył do wsi z Czech i stąd jego nazwisko (Boehme w języku niemieckim znaczy właśnie Czech). Całe jego wykształcenie to cztery lata szkółki wiejskiej. Jedyną książką, którą czytał wtedy nieustannie, była Biblia. Z powodu małego wzrostu i delikatnej budowy ciała rodzice, widząc, że na rolnika się nie nadaje, najpierw powierzyli mu obowiązek wypasania bydła, a później – gdy podrósł – wybrali dla niego zawód szewca. Terminował u mistrza szewskiego w Zgorzelcu, a przed uzyskaniem papierów mistrzowskich udał się, zgodnie z ówczesnym zwyczajem, na tzw. lata wędrówki, celem podpatrzenia różnych technik uprawiania zawodu. Należy przypuszczać, że niezwykle wrażliwego i ciekawego świata Boehmego interesowały tajemnice inne niż zawodowe. Po powrocie z wędrówki w 1594 r. kontynuował naukę zawodu. Boehme osiadł w Zgorzelcu na stałe, nabył dom i ożenił się z córką rzeźnika Katarzyną Kuntzschmann i wtedy – a był rok 1599 – sam mógł zostać mistrzem. W 1600 r. miało miejsce jego tzw. objawienie, związane z grą blasku światła i cienia na naczyniu cynowym. Należy jednak pamiętać, że każde wzbogacające wiedzę doświadczenie było według niego “objawieniem”. W archaicznym nieco języku tłumacza Adama Mahrburga opis Höffdinga brzmi następująco:

Jakób Böhme porzucił szydło i kopyto, żeby napisać swoją Morgenröte im Aufgang (Wschód jutrzni) i on także rozejrzał się wprzód po świecie, zanim chwycił się pióra... Według podania, Böhme miał podstawowe myśli swoje po raz pierwszy uświadomić sobie w stanie ekstazy, w którą wpadł na widok błyszczącej miski metalowej [1]

Po latach w swoich Theosophische Sendbriefe (Teozoficznych pismach okólnych) napisał:

Gdy pomyślę, dlaczego piszę, dlaczego nie zostawię tego uczeńszym, stwierdzam, iż ducha mego zapaliła istota, o której piszę, i jakby ogień przenika i przebiega w duchu moim. Prosiłem Go wielokrotnie, ażeby jeżeli wiedza moja nie posłuży ku chwale Jego i pożytkowi braci moich, takową we mnie zniszczył, a zachował tylko w miłości swojej [2].

Na rozwój twórczości Boehmego istotny wpływ wywarła atmosfera religijna Śląska i Łużyc, a zwłaszcza Zgorzelca. Atmosfera tolerancji religijnej i kultury humanistycznej, kształtowana przez przybyłego ze Szprotawy primariusa (odpowiednik polskiego proboszcza) Martina Mollera, orędownika filipizmu w protestantyzmie, skończyła się wraz z pojawieniem się w 1606 r. nowego “pierwszego proboszcza” Gregoriusa Richtera, reprezentanta ortodoksyjnego i dogmatycznego luteranizmu. Ani wypracowana pod koniec XVI w. “formuła zgody”, ani wydanie Księgi zgody nie zakończyły w protestantyzmie sporu między zwolennikami ortodoksji Lutra i humanizmu Philippa Melanchtona.

Na możliwy wpływ Martina Mollera na kształtowanie się myśli Boehmego wskazuje Jan Harasimowicz. W 1595 r. ukazało się w Görlitz drukiem Mysterium magnum, dzieło pastora Martina Mollera, poświęcone “wielkiej tajemnicy niebiańskich zaślubin duchowych Pana Naszego Jezusa Chrystusa z Jego Oblubienicą, wierną gminą chrześcijańską” [3], jak głosi pełny tytuł książki. Moller piastował w latach 1600-1606 funkcję pastora primariusa (pierwszego pastora) Görlitz. W literaturze poświęconej Boehmemu powtarzana jest informacja, iż Boehme uczestniczył prawdopodobnie w organizowanych przez Mollera w Görlitz konwektylach.

W 1599 r. Boehme przenosi się do nowego domu nad wschodnim brzegiem Nysy (dom ten niedawno pięknie odrestaurowano). Tu w pierwszej połowie 1612 r. powstała słynna Aurora – dzieło, które uczyniło go sławnym. Choć Boehme uporczywie powtarzał, iż napisał je jedynie na własny użytek jako “memoriał”, jednak treść i sposób wyrażania się świadczą o silnym poczuciu spełniania ważnej misji. Poddaje w nim wnikliwej refleksji m.in. pojęcia dobra i zła, Boga i diabła, nieba i piekła, ujmując je nie abstrakcyjnie, lecz odnosząc każdorazowo i w różnych sytuacjach do postaw ludzkich:

Nasze życie jest niczym ciągła wojna z diabłem. [...] Gdy jednak zostanie on zwyciężony, wtedy otwiera się brama niebieska w moim duchu. Wówczas duch mój widzi Boską i niebieską istotę, nie poza ciałem, lecz w zdroju serca. [4]

Ducha, a szczególnie “Ducha Bożego”, nie da się związać, “jak to sądzi rozum zewnętrzny, swoimi prawami i konsyliami (mit ihren Gesetzen und Consiliis)”.

Kiedy Boehme, ulegając prośbom szlachcica Karla Endera von Sercha, wypożyczył mu rękopis, ten kazał w wielkim pośpiechu sporządzić odpis, dzieląc manuskrypt na partie i polecając różnym kopistom pracować gorączkowo dzień i noc – informuje pierwszy biograf śląskiego mistyka Abraham von Franckenberg [5]. Von Sercha, piastujący urząd radcy cesarskiego, zapewnił Boehmemu taki poziom bezpieczeństwa socjalnego i opieki, by po porzuceniu rzemiosła szewskiego i jedynie okazjonalnym zajmowaniu się handlem nićmi (rodzącemu się przemysłowi lnianemu wróżono wówczas wielką przyszłość) mógł się skupić na rozmyślaniach, prowadzeniu dysput i pisaniu. Swoją ławę szewską Boehme sprzedał oficjalnie 12 marca 1613 r. i już nigdy szewstwem się nie zajmował. Dla wielu przeciwników jego koncepcji pozostał jednak “szewskim” filozofem. Epitet ten jeszcze dziś służy jego krytykom za wygodną etykietkę, mającą rozstrzygnąć spór. Pierwszy epitetem tym posłużył się primarius Richter, mimo że Aurora spotkała się z przychylnymi, wręcz entuzjastycznymi opiniami.

Złudzenia Boehmego co do nieograniczonej wolności w ramach luteranizmu rozwiała w sposób niezwykle brutalny reakcja luterańskiego pastora primariusa Richtera na rosnące zainteresowanie ze strony wielu szlachciców i lekarzy śląskich sporządzanymi ręcznie odpisami jego Aurory. Już to dzieło, w przekonaniu włoskiego myśliciela G. Mieggego, świadczy o tym, że Boehme studiował Biblię z “genialną niezależnością sądu”, co właśnie tak bardzo zaniepokoiło Richtera. Kampania prowadzona przez pastora przeciwko Boehmemu rozpoczęła się w 1613 r. Odtąd ulubionym tematem jego kazań była “herezja” Boehmego. W liście do przyjaciela Boehme tak pisze o Richterze: “Przez cały czas lżył mnie haniebnie i nierzadko przypisywał mi rzeczy, którym w ogóle nie jestem winien” [6]. Sytuacja Boehmego była fatalna. W każdą niedzielę siedział wraz z rodziną w kościele św. Piotra i Pawła pod amboną primariusa Richtera, grzmiącego przed zgromadzoną gminą na “heretyka” i “marzyciela”. “Dla wielu w Zgorzelcu i okolicy - pisze Boehme w Theosophische Sendbriefe - stałem się wraz z żoną i dziećmi [...] widowiskiem, sowizdrzałem i błaznem” [7]. Richter nakłaniał władze miejskie do konfiskaty książki i aresztowania jej autora. Powoływał się m.in. na ewangeliczne ostrzeżenie przed “fałszywymi prorokami”, by ostro potępić “szewca”. Primarius kazał też sprowadzić go na probostwo, by w obecności innych duchownych “z całą powagą” sprawdzać jego wiarę. Stawiając sprawę niepokornego szewca przed Radą Miejską Zgorzelca, Richter doprowadził do wyroku skazującego go na banicję. Za cenę przyrzeczonego przez Boehmego milczenia i deklaracji Richtera, iż zaniecha kampanii przeciw szewcowi, wyrok zawieszono. Czas milczenia, trwający około sześć lat, Boehme wykorzystał na pogłębienie swojej wiedzy. Odbył też liczne podróże. Okresami jest więcej w drodze aniżeli w domu. W licznych pismach okólnych, w których informował o swoich podróżach, pojawiają się nazwy wielu miast śląskich: Głogowa, Strzegomia, Bolesławca, Wrocławia, Legnicy i Oleśnicy. Poznał wielu interesujących ludzi i prowadził z nimi długie dyskusje. Gruntownie zapoznał się z tajnikami modnej wówczas alchemii, a także z astrologią, kabałą, mistyką średniowieczną, zwłaszcza poglądami Mistrza Eckharta, hermetyzmem oraz renesansową filozofią przyrody. W procesie kształtowania się jego poglądów szczególną rolę odegrały koncepcje Paracelsusa, Weigla i Schwenckfelda.

W krótkim czasie, do śmierci w 1624 r., napisał ponad dwadzieścia prac, z których każda kolejna była coraz bardziej samodzielna i dojrzała. Napisał też 66 pism okólnych (Sendbriefe) do kół swoich przyjaciół i zwolenników rozsianych po Śląsku i Łużycach Górnych. Znowu pisał o genezie Boga w trzech postaciach, ale już nie o trzech osobach, jak w Aurorze, lecz o trzech zasadach. Kontynuował zatem temat, który stał się źródłem jego wielu zawiłych spekulacji i misternych konstrukcji myślowych.

Gdy Böhme wkracza w swój drugi okres twórczości – pisze E.C.Hirsch – jest rok 1618, na który przypadł początek wojny trzydziestoletniej. Przez przypadek przebywa w Pradze akurat wtedy, gdy w pełnym przepychu wkracza do niej wybrany przez stany nowy król Czech, który niebawem zostanie pobity przez katolików i ucieknie na Śląsk [8].

Rosnąca sława Boehmego coraz bardziej niepokoiła primariusa Richtera. Wysłał do niego list, znany w literaturze przedmiotu pod nazwą Judicium Gregorii Richter, w którym gniewnie stwierdza:

Tak, również Śląsk zaraziłeś swoją nauką, ponieważ przez wielu (o czym wiem na pewno) jesteś przyjmowany. Ci ludzie, jako że w szlachectwie są dużo dostojniejsi od ludzi prostych, świecą im także przykładem swoim nowinkarstwem [9].

W swym “piśmie obronnym” (Schutzrede wider Gregorium Richter) Boehme odpowiedział:

Przecież teraz na Śląsku jest dużo mężów świetnych, uczonych, bogobojnych, którzy widzą już dalej niż Pan Primarius, którzy swoje chrześcijaństwo traktują już bardzo poważnie, którzy kroczą drogą naśladownictwa Chrystusa, oni czytają dużo dobrych książek opartych na prawdziwej podstawie [10].

Boehme wskazuje następnie na tradycję starszą niż jego wpływ, choć określenie “Boski cud” w odniesieniu do wkładu “ludzi prostych” może zabrzmieć nieskromnie, i pisze:

Nie uczyli się oni ode mnie naśladownictwa Chrystusa, praktykowali je już wcześniej, lecz cieszą się jednak z tego, że w tych ostatnich czasach Bóg zsyła takie wysokie poznanie ludziom prostym jako Boski cud.

W końcu przyjmuje ton ostrej polemiki:

Ale Pan Primarius przypisuje to diabłu, tak jak przedniejsi kapłani czynili to w przypadku Chrystusa, których Wy naśladujecie. Lecz zacni ze szlachty śląskiej poznali swoje szlachectwo w Bogu, pomni swoich czasów dostrzegają, że Bóg zamierza dokonać rzeczy wielkich; Wy jednak jesteście ślepi i zawzięci, tak jak faryzeusze za czasów Chrystusa: dlatego nadejdzie dzień Waszej kary, i to niebawem. Wiedzcie o tym! [11].

Kiedy w 1624 r. primarius Richter uzyskał od Rady Miejskiej nakaz skazujący Boehmego na opuszczenie miasta, wypowiedział swoje głośne pożegnanie:

A więc odchodzisz, szewcze, bodajbyś nigdy nie wrócił i zginął, a w ręku twoim niech kopyto, a nie pióro zostanie! [12].

Powodem nowego wybuchu wściekłości Richtera było ukazanie się w Görlitz drukiem pierwszej książki Boehmego: Weg zu Christo. Jeden z jego śląskich przyjaciół, szlachcic Johann Siegmund von Schweinichen, uzyskał po długim naleganiu zgodę Boehmego na jej opublikowanie.

[Powyższy fragment pochodzi z książki: Józef Kosian, Mistyka śląska. Mistrzowie duchowości śląskiej: Jakub Boehme, Anioł Ślązak i Daniel Czepko. Wrocław 2001, s. 60-65. Tę dostępną aktualnie w księgarniach książkę, poświęconą głównie Böhmemu i napisaną – przez prof. Uniwersytetu Wrocławskiego – z pozycji zdeklarowanego wielbiciela i wyznawcy zgorzeleckiego mistyka, niniejszym polecamy. Z tylnej strony okładki:

“Dramatyczne kryzysy polityczne i kulturowe, pozostawione nam w spuściźnie przez XX wiek, zmuszają do poszukiwania nowego paradygmatu kulturowego. W tej sytuacji warto przyjrzeć się interesującym propozycjom zrodzonym na Śląsku w XVII wieku. Książka Mistyka śląska poświęcona jest związanym ze Śląskiem myślicielom, których dzieła Mikołaj Bierdiajew określił jako “najwyższe osiągnięcie mistyki, jeśli chodzi o moc ich wizji na temat człowieka”.

Szczególne miejsce w mistyce przysługuje Jakubowi Boehmemu. Jego mistyka jest bowiem uniwersalistyczna: zarówno ponadnarodowa, jak i ponadkonfesyjna. W Cherubinowym wędrowcu Anioła Ślązaka, uznawanym za perłę literatury światowej, Frederick Franck dostrzega naturalny pomost łączący mistykę Wschodu i Zachodu. Powszechnie znany jest także wpływ Jakuba Boehmego i Anioła Ślązaka na filozofię (Feuerbach, Hegel, Schelling) i literaturę (Goethe, Mickiewicz, Novalis).]

II

Wkrótce przeminie czas życia Teutonicusa [tzn. Jakoba Böhmego]. Nie wiemy, jak długo trwał jego pobyt w Dreźnie. Dowiadujemy się tylko o chorobie, na którą zapadł w sierpniu. W tym czasie umiera Gregor Richter. Böhme raz jeszcze odwiedza kilku swych śląskich przyjaciół. Abraham von Franckenberg tak wspomina tę ostatnią podróż:

Kiedy w 1624 roku był przez kilka tygodni u nas na Śląsku i poza innymi budującymi rozmowami o wielce błogosławionym poznaniu Boga i jego Syna, w szczególności dzięki światłu tajemnej i jawnej natury, zarazem sporządził Trzy tablice Boskiego objawienia (skierowane do Johanna Sigmunda von Schweinichena i do mnie, A. v. Franckenberga), po moim odjeździe padł ofiarą gorączki, a wskutek nadmiernego picia wody spuchł i w końcu, zgodnie ze swym życzeniem, chory, odwieziony został do Görlitz. [13].

Po raz ostatni Böhme chwyta za pióro, aby napisać Betrachtung göttlicher Offenbarung, tzw. 177 pytań teozoficznych (Quaestiones theosophicae). Dzieło to pozostaje fragmentem. Ciężko chory Böhme, “z wielkim obrzmieniem i wycieńczeniem” przyjeżdża 7 listopada do Görlitz. Diagnoza Tobiasa Kobera, przyjaciela i lekarza domowego, natychmiast stwierdzającego, że jego pacjent znajduje się w stanie beznadziejnym, wskazuje na puchlinę wodną i zaburzenia krwiobiegu, połączone z szybką utratą sił. Kober zabiera do siebie śmiertelnie chorego, zwłaszcza że pani Katharina podróżuje w interesach i nie przeczuwa, co dzieje się z jej mężem.

Bezpośrednio po śmierci Böhmego Kober opisał Johannowi Sigmundowi von Schweinichen ostatnie jego dni. Dzięki niemu wiemy, że ortodoksyjni [tzn. luterańscy] “duszpasterze” dręczyli Böhmego jeszcze tuż przed jego zgonem, jakby czynił to Gregor Richter osobiście. Luterański proboszcz udzielił mu ostatniej komunii dopiero wtedy, kiedy umierający Böhme odpowiedział mu na szereg pytań dotyczących dogmatów.

Kiedy już dokonało się to w imię Boże, stopniowo stawał się coraz słabszy i, zatopiony w swoich myślach, już niewiele troszczył się o terrestria [sprawy ziemskie] [13],

relacjonuje Kober. Po północy Jakob Böhme wezwał swego syna Tobiasa i zapytał, czy i on słyszy piękną muzykę, a kiedy ten zaprzeczył, kazał otworzyć drzwi, aby śpiew można było lepiej słyszeć. Ze słowami: “Oto odchodzę do Raju!” Böhme żegna się ze swą rodziną i spokojnie zasypia.

[Powyższy fragment pochodzi z książki: Gerhard Wehr, Jakob Böhme, przełożył Jerzy Prokopiuk, Wrocław 1999, s. 57-58. Również polecamy.]

Zalecamy przejrzenie ilustracji do dzieł Boehmego mieszczących się na stronie Iluminatorni Gnosis - Mysterion.

Przypisy

1. H. Höffding, Dzieje filozofii nowożytnej, tłum. A. Mahrburg, Warszawa 1906, t. 1, s. 81-83.

2. J. Böhme, Theosophische Sendbriefe, 12, 7-8, [w:] J. Böhme, Sämtliche Schriften, hrsg. v. W. -E. Peuckert, Stuttgart 1955-1961, Bd. 9.

3. J. Harasimowicz, Rola klasztorów cysterskich w kształtowaniu się tożsamości kulturowej Śląska w dobie nowożytnej, [w:] Krzeszów uświęcony Łaską, red. H. Dziurla, K. Bobowski, Wrocław 1997, s. 155-156.

4. [Jakob Böhme, Morgenröte im Aufgang, roz. XI, 68-69;] cyt. za: E.C. Hirsch, Jakob Böhme, [w:] Heretycy. Panorama dziejów myśli kacerskiej i ruchu dysydenckiego w chrześcijaństwie, red. K. Holl, tłum. E. Ptaszyńska-Dutkiewicz, Gdynia 1997, s. 145.

5. A. Franckenberg, Lebensbeschreibung Jakob Böhmes, § 13, [w:] J. Böhme, Sämtliche Schriften, Bd. 10, s. 6-31.

6. Cyt. za: E.C. Hirsch, Jakob Böhme, loc. cit. s. 147.

7. J. Böhme, Theosophische Sendbriefe, 54, 6-7.

8. E.C. Hirsch, Jakob Böhme, loc. cit. s. 147.

9. Judicium Gregorii Richter, 1924; cyt. za: J. Kosian, Jakub Boehme – wielki nieznany, [w:] Studia z filozofii współczesnej, pod red. R. Różanowskiego, Filozofia XXV, Wyd. Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław 1995, s. 12.

10. [w:] J. Kosian, ibidem.

11. Ibidem.

12. Böhme Jakób, [w:] Encyklopedyja powszechna, Warszawa 1860, t. 3, s. 896.

13. Abraham von Franckenberg, Lebensbeschreibung Jakob Böhmes, § 29.

Jakub Boehme (1575-1624), jeden z najgłośniejszych mistyków i teozofów niemieckich, urodzony w Łużycach Górnych, szewc i samouk, który, nauczywszy się czytać, nie znał, podobno, innej książki prócz Pisma św. Wiódł życie nader bogobojne, pełne prostoty i prawdy. Nawiedzany kilkakrotnie w życiu jakimś nadprzyrodzonym nakazem pisania, utworzył cały szereg dzieł, składający się na całkowity systemat mistyczno-religijny o podkładzie racjonalistyczno-protestanckim. Krytyka później dopiero zwróciła uwagę na te prace, zaś filozofowie niemieccy Jacobi i Hegel położyli go nawet na czele nowożytnej filozofji niemieckiej.

Nota pochodzi z oryginalnego wydania z 1922 roku [Warszawa, “Księgarnia Filozoficzna”; druk Synów St. Niemiry Warszawa, Pl. Napoleona 4.], które tu ku radości wszystkich interesujących się Boehmem zamieszczamy, zachowując oryginalną pisownię.

KONTAKT
jakub@boehme.pl